20 grudnia 1980 roku czas dla Jean Hillard się zatrzymał. Znaleziona na mrozie, z twarzą szarą jak popiół i ciałem sztywnym „niczym kawałek mięsa z zamrażarki”, stała się medyczną zagadką, która do dziś spędza sen z powiek lekarzom. Gdy w szpitalu szykowano się już do sekcji zwłok, stało się coś, co wykraczało poza wszelkie naukowe wyjaśnienia. Jak to możliwe, iż kobieta, której serce praktycznie przestało bić, wróciła do pełnej sprawności?