Piotr Rubik, Hey, Kasia Kowalska, Ich Troje - to tylko niektórzy artyści i formacje, których karierami sterowała Katarzyna Kanclerz. W latach 90. i wczesnych 2000 "Żelazna Dama", jak ją nazywano, rządziła polską branżą muzyczną. To ona wypromowała Edytę Bartosiewicz i Virgin. Ale mówiono też, iż to przez nią rozpadło się małżeństwo Michała Wiśniewskiego i Mandaryny. Co więcej, kolejni artyści zaczęli ujawniać, iż pomimo ogromnego sukcesu, zarabiają grosze, a ich kontrakty z Katarzyną Kanclerz pozostawiają wiele do życzenia. Nagle zniknęła i usunęła się w cień. Dziś niegdysiejsza szara eminencja branży zajmuje się czymś zupełnie niezwiązanym z muzyką.
REKLAMA
Zobacz wideo Tak to skomentował
Pasja od dzieciństwa
Urodzona 31 marca 1966 roku w Warszawie Katarzyna Kanclerz muzyką interesowała się już jako mała dziewczynka. Podczas gdy inne nastolatki poprzestawały na słuchaniu utworów ulubionych zespołów i tapetowaniu pokojów plakatami z wizerunkami swoich idoli, ona działała. Już jako 16-latka prowadziła fanklub zespołu Lady Pank i to bynajmniej nie w ramach hobby. Brała udział w promocji występów formacji, rozpoczęła też współpracę z jednym ze stołecznych klubów, aż wreszcie została współproducentką festiwali w Opolu i Jarocinie. Imponujące, chociaż młoda kobieta dopiero miała pokazać, na co naprawdę ją stać.
gwałtownie wyszło na jaw, iż Katarzyna Kanclerz nie tylko jest niezwykle ambitna i zdeterminowana, ale też ma talent do wychwytywania dobrze rokujących artystów. Młode talenty promowała najpierw w Rozgłośni Harcerskiej, a w 1991 roku założyła własne studio nagraniowe. Powiedzieć, iż odniosła na tym polu sukces, to za mało. Bo to właśnie w Izabelin Studio zaczynały takie przyszłe gwiazdy jak Hey, Edyta Bartosiewicz, Virgin, Acid Drinkers czy Kobranocka. Wieść o żyłce do wyszukiwania talentów gwałtownie przestała być w branży tajemnicą. Trzy lata po debiucie Izabelin Studio przejęła firma PolyGram, mianując jednocześnie Katarzynę Kanclerz szefową promocji. To jednak był tylko przystanek na błyskawicznej drodze na szczyt kariery. A co z życiem prywatnym? I ono było nierozerwalnie związane z branżą muzyczną. W 1990 roku Katarzyna Kanclerz poślubiła Marka Jaszczura, gitarzystę i menedżera zespołu Kult. Małżeństwo nie przetrwało jednak próby czasu. Natomiast kariera menedżerki nie zwalniała tempa. Ostatecznie objęła stanowisko dyrektorki marketingu w Universal Music Polska, gdzie wprowadzała na polski rynek płyty Stinga, Björk, Eminema i innych światowych gwiazd.
"Żelazna Dama branży"
Sukces wielu artystów, którzy trafiali pod skrzydła Katarzyny Kanclerz, sprawił, iż niemal każdy chciał z nią współpracować - pomimo iż tajemnicą poliszynela było, iż podopieczni nie mają z nią lekko. Jednym z bardziej spektakularnych przykładów jej umiejętności był sukces zespołu Ich Troje. - Któregoś dnia na progu biura Universalu stanął mężczyzna z włosami na brylantynę, który zamiast wizytówek miał karty kredytowe ze zdjęciem. (...) Wydawało mi się, iż zmieniam świat i iż robię rzeczy wielkie. Prezes Andrzej Puczyński przyprowadził do mnie Michała i powiedział: "To jest lider zespołu Ich Troje. Oni sprzedali już dwie płyty, każdą z nich w ogromnym nakładzie. Są popularni, ale pomóżmy im, żeby stali się jeszcze bardziej popularni" - wspominała Katarzyna Kanclerz. Istotnie - Ich Troje i ich czerwonowłosy lider niedługo stali się jednym z najbardziej znanych zespołów w Polsce.
Mówiono, iż legendarna menedżerka jest w stanie wypromować dosłownie każdego, a talent nie jest tu koniecznym warunkiem. Opiekowała się także karierą ówczesnej żony Michała Wiśniewskiego, Marty Mandrykiewicz, znanej jako Mandaryna. Ale kooperacja z tą parą nie zakończyła się dobrze. Małżeństwo Wiśniewskich się rozpadło, za co lider Ich Troje obwiniał właśnie Kanclerz, nazywając ją manipulatorką. Wtórowała mu była żona. - Byłam naiwna i łatwowierna, dałam się wmanipulować w taką sytuację. Zaufałam jej i takie są tego skutki - wyznała Marta Wiśniewska w rozmowie z "Faktem".
Michał Wiśniewski ostatecznie zerwał współpracę z Katarzyną Kanclerz, a w swoich wypowiedziach nie szczędził gorzkich słów pod jej adresem. Menedżerka gwiazd przedstawiła swoją wersję ich współpracy w wywiadzie opublikowanym na łamach "Gali". - Problem się zaczął, kiedy mój stosunek do Michała przestał być bezkrytyczny. A przyznaję, iż przez cztery lata byłam bezkrytyczna i wtedy nasza kooperacja wyglądała fenomenalnie - mówiła Kanclerz. Wiśniewski twierdził m.in., iż menedżerka miała postawić ultimatum Mandarynie: "albo będziesz słuchała mnie, albo Michała. A jeżeli ci nie odpowiada, jak tobą kieruję, wracaj tam, skąd przyszłaś". - To kłamstwo. Powinnam iść z tym do sądu. Ale uważam, iż zrobienie Michałowi sprawy z tego powodu byłoby absurdem. To prawda, iż czasem rozmawiając z artystą, mówię mu: "Spróbowałeś jednej płyty - nie wyszła, nagrałeś drugą - ten sam efekt. Mam tego dość. Teraz chcę, żeby było tak, jak ja chcę" - dementowała Kanclerz. - Mam ohydny charakter, ale tylko taki charakter powoduje, iż dochodzimy do celu. Co innego powiedzieć komuś, iż musi pracować tak, jak ja chcę, a co innego, gdybym powiedziała: "Jeśli chcesz ze mną pracować, musisz się rozwieść" - dodała.
Wiśniewski ostrzegał też innych artystów przed Kanclerz. - Jest tylko kwestią czasu, kiedy zostaniesz oszukany. Jak każdy. Jak Marta Wiśniewska. Pewnie na końcu wygrasz - jak ja. Zostaniesz sobą i zejdziesz na ziemię. Ja mam to już za sobą. Było k*******o ciężko - w takich słowach Wiśniewski zwrócił się publicznie do Piotra Rubika. Kompozytor ostatecznie również rozstał się z Kanclerz, ale nie obyło się bez wielu perturbacji. Media cytowały oświadczenie menedżerki, w którym odniosła się do faktu, iż Rubik zakończył z nią współpracę.
"Ostrzegłam go [Piotra Rubika - przyp. red.] również przed wszystkimi konsekwencjami naruszeń naszego kontraktu, który bardzo jednoznacznie odnosi się do wszystkich aspektów artystycznej i medialnej działalności Pana Rubika i w którym to zobowiązał się, iż wszelkie decyzje w tym zakresie będzie ze mną uzgadniał, pamiętając przy tym, iż na większość z nich musi uzyskać moją zgodę jako jego agenta dbającego kompleksowo o interesy reprezentowanego artysty. Podpisując tę umowę, pan Piotr Rubik zobowiązał się pisemnie do jej niewypowiadania przez pełen okres pięciu lat jej obowiązywania" - mogliśmy m.in. przeczytać.
- Każdy czasami popełnia błędy. Trzeba się umieć do tego przyznać. Moim największym błędem było to, iż w ogóle zacząłem pracować z tą panią. Teraz trudno. Na szczęście już się skończyło - powiedział muzyk portalowi Dementujemy.pl.
Artyści kontra Katarzyna Kanclerz
Był czas, kiedy wydawało się, iż Katarzyna Kanclerz ma w branży tak mocne stanowisko, iż nikt ani nic nie jest w stanie go zachwiać. Okazało się jednak, iż jest inaczej. Bo pod koniec 2007 roku kolejni artyści zaczęli ujawniać sytuacje, które stawiały menedżerkę w bardzo niekorzystnym świetle. Kasia Nosowska i członkowie zespołu Hey wyznali, iż Kanclerz nie tylko przywłaszczyła sobie prawa autorskie do części ich utworów, ale też to, iż kontrakty, które z nią podpisali, były dla nich bardzo niekorzystne finansowo. Choć Hey wyprzedawał koncerty, a ich płyty pokrywały się złotem i platyną, artyści tonęli w długach, a ich życie nie miało w sobie nic z gwiazdorskiej otoczki. - Co prawda zagraliśmy dwie bardzo duże trasy na pełnym wypasie, jednak codzienność koncertowa była odmienna od tego, co można było obejrzeć na dokumentujących te trasy filmach. Hale i kluby wypełnione były do granic możliwości, a my po zejściu ze sceny wracaliśmy do małego busa, w którym jeździliśmy razem ze sprzętem. Nierzadko spaliśmy w hotelu z karaluchami. Nie tak łatwo było zwariować - tłumaczył Marcin Żabiełowicz, gitarzysta zespołu, w rozmowie z Tygodnikiem Interia.
- Jest ojcem Rydzykiem sceny muzycznej, toksyczną osobą, która w sposób podstępny przejmuje kontrolę nad artystą, łamie go, wysysa i wyrzuca - powiedział o Katarzynie Kanclerz Kuba Wojewódzki, zapytany o nią przez tygodnik "Polityka". Z czasem kolejni artyści zaczęli ujawniać afery z jej udziałem - w niepochlebnych słowach wyraziła się o Kanclerz m.in. Doda. Menedżerka gwiazd miała jednak świadomość swojej opinii w branży.
- Bardzo łatwo jest powiedzieć: "Słyszałam, iż Kanclerz jest niedobra, wstrętna... Ona wszystkich zadusi, wyciśnie jak cytrynę, zostawi jak ścierkę, porzuci, zajmie się kimś następnym". (...) Przez cały czas przychodzi do naszej firmy masa ludzi, i bardzo często artyści, którzy się zgłaszają, mówią, iż chcą pracować właśnie ze mną. Każdego artystę pytam: "Czy zdajesz sobie sprawę, iż praca ze mną to droga przez mękę?" - mówiła we wspomnianym wywiadzie z "Galą". - Proszę mi pokazać skutecznego menedżera, o którym będzie się mówiło, iż jest to fajny facet, super, cudowny. A o ile ten przeklęty menedżer jest kobietą, to jeszcze gorzej, bo kobieta powinna być łagodna, słodka, miła, powinna ustąpić mężczyźnie. I teraz się pojawia taka Katarzyna Kanclerz, która nie spełnia żadnego z tych założeń, idzie do przodu, chce zwyciężać i w ogóle tego nie kryje - dodała.
W końcu "Żelazna Dama" złożyła jednak broń i wycofała się z życia publicznego. - Pozamykałam wszystkie swoje sprawy. Nigdy więcej już nie zainwestuję w żadnego artystę. Teraz robię zupełnie nowe rzeczy i jestem z nich bardzo zadowolona - ogłosiła w 2008 roku na łamach magazynu "Rewia". Czym zatem w tej chwili zajmuje się Katarzyna Kanclerz? Była menedżerka gwiazd pracuje jako General Manager w australijskiej firmie Interim Business Solutions. Specjalizuje się w strategiach dla e-biznesu i e-commerce, nowych mediach i przestrzeni cyfrowej. Nie udziela wywiadów, nie jest aktywna w mediach społecznościowych i nic nie wskazuje na to, aby miała planować powrót do branży muzycznej.










