Był za przystojny? Mało brakowało, a Perepeczko nie zostałby Janosikiem

swiatseriali.interia.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


W latach 70. mało kto spodziewał się, iż w polskiej telewizji powstanie serial, który stanie się tak kultowy, iż choćby dekady później będzie punktem odniesienia dla kolejnych pokoleń. Produkcja Jerzego Passendorfera z 1974 roku błyskawicznie podbiła serca widzów, a Marek Perepeczko, wcielający się w tytułowego bohatera, zyskał status megagwiazdy. Mało kto jednak wie, iż początkowo reżyser i producenci nie byli przekonani do jego kandydatury.


Marek Perepeczko ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie w 1965 roku. Zadebiutował na scenie Teatru Klasycznego, a niedługo potem trafił do Teatru Komedia. Choć w tamtym czasie wciąż szukał swojego miejsca w świecie sztuki, zwracał uwagę niezwykłą urodą i charyzmą. Krytycy dostrzegali w nim aktora, który świetnie sprawdza się w rolach amantów, ale sam Perepeczko pragnął czegoś więcej niż etykietki "przystojniaka". Przełomem w jego karierze miała okazać się propozycja udziału w serialu o Janosiku, choć droga do tej roli wcale nie była prosta.Reklama

Trudne początki i zdjęcia próbne


Podczas przesłuchań do roli Janosika aktor usłyszał od realizatorów, iż kompletnie nie pasuje do wyobrażenia zbójnika z Podhala. Brakowało mu znajomości gwary, a jego urodę uznano za zbyt szlachetną i "nienaturalną" dla postaci ludowego bohatera. W oczach niektórych twórców Perepeczko bardziej przypominał aktora z filmu romantycznego niż surowego góralskiego rozbójnika. Te opinie mogły zniechęcić młodego artystę, jednak on nie poddał się. Z determinacją przystąpił do dalszych prób i udowodnił, iż ma w sobie siłę niezbędną do udźwignięcia tej roli.


Dodatkowo na planie filmu Perepeczko miewał problemy z dogadywaniem się z częścią ekipy. W wywiadach Agnieszka Fitkau-Perepeczko zdradziła, iż Marek nie najlepiej odnajdywał się w towarzystwie kolegów po fachu, którzy podczas zdjęć mieszkali głównie w Zakopanem. Wielu aktorów organizowało tam głośne, zakrapiane imprezy, w których Perepeczko uczestniczył jedynie sporadycznie. Podobno właśnie to nie podobało się Witoldowi Pyrkoszowi i stało się przyczyną napięć między nimi.
"Widziałam, jak zazdrośni koledzy odsuwali się od niego, bo... nie upijał się, nie romansował, bo był ze mną szczęśliwy. Największe pretensje o nieobecność podczas imprez miał do niego Witold Pyrkosz, wtedy właśnie zaczął się nasz konflikt. Można powiedzieć, iż poszło o wódkę, bo Marek nie pił w ogóle!" — przyznała po latach wdowa po aktorze.
Kiedy serial trafił na antenę w 1974 roku, okazało się, iż decyzja o obsadzeniu Perepeczki była strzałem w dziesiątkę. Publiczność pokochała go za charyzmę, naturalność i niezwykły urok. Jego Janosik nie był jedynie prostym zbójnikiem, ale bohaterem z krwi i kości, w którym romantyzm łączył się z walecznością. Serial liczył zaledwie trzynaście odcinków, ale to wystarczyło, aby na zawsze zapisał się w historii polskiej telewizji. Do dziś dialogi, sceny i wizerunek Perepeczki w charakterystycznym stroju pozostają symbolem tej produkcji.

Wizerunek, który stał się ciężarem


Choć rola Janosika przyniosła mu ogromną popularność, na długie lata stała się też pewnego rodzaju przekleństwem. Perepeczko został utożsamiony z postacią zbójnika i przez kolejne dekady trudno było mu wyjść z tej "szufladki". Widzowie i reżyserzy wciąż widzieli w nim postawnego harnasia, a nie aktora gotowego do ambitnych ról dramatycznych. Mimo to Perepeczko nie poddawał się i z czasem udowodnił, iż jego talent jest znacznie bardziej wielowymiarowy.
Po sukcesie serialu pojawiał się w wielu produkcjach, takich jak "Stawiam na Tolka Banana", "Rzeczpospolita babska" czy "Przygody psa Cywila". Przez lata pracował również na scenie teatralnej. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych wrócił do masowej świadomości dzięki roli komendanta w sitcomie "13 posterunek". Jego komediowe, autoironiczne wcielenie zachwyciło młodsze pokolenie widzów i pokazało, iż aktor ma do siebie ogromny dystans.

Prywatna strona legendy


Marek Perepeczko cieszył się opinią człowieka serdecznego, ale jednocześnie skrytego. Jego wieloletnie małżeństwo z Agnieszką Fitkau-Perepeczko, aktorką i modelką, było chętnie komentowane przez media. Para przez pewien czas mieszkała za granicą, a ich relacja, pełna wzlotów i rozstań wymuszonych odległością, wzbudzała duże zainteresowanie prasy.
W późniejszym okresie życia Perepeczko rzadziej pojawiał się na ekranie, jednak pozostawał aktywny jako dyrektor teatru w Częstochowie. Chętnie udzielał wywiadów, w których z nostalgią wspominał swoją karierę. Zmarł nagle w 2005 roku, pozostawiając po sobie ogromną lukę w świecie polskiego kina. Jego śmierć była szokiem dla fanów, którzy do dziś wspominają go jako najsłynniejszego zbójnika Rzeczypospolitej.
Idź do oryginalnego materiału