W "Czwartkowym Klubie Zbrodni", ekranizacji bestsellerowej powieści Richarda Osmana, grupka przyjaciół, która zamieszkuje dom spokojnej starości w miejscowości Coopers Chase w angielskim hrabstwie Kent, dla zabicia czasu postanawia pobawić się w rozwiązywanie morderstw.
Problem w tym, iż seniorzy zostaną niedługo wplątani w prawdziwą intrygę: na progu ich posiadłości ginie deweloper Ian Ventham. Jak z makabryczną sprawą poradzą sobie była agentka, dawny działacz związkowy, emerytowany psychiatra i eks pielęgniarka?
Polak Bogdan w "Czwartkowym Klubie Zbrodni" wkurzył widzów nad Wisłą
"Czwartkowy Klub Zbrodni", który w tej chwili jest drugim najpopularniejszym filmem w Polsce, otrzymał mieszane, choć w większości pozytywne oceny. Na Rotten Tomatoes ma 76 procent od krytyków i tylko 58 procent od widzów. Z kolei na polskim Filmwebie oceny również nie są najwyższe: publiczność oceniła film na 6,2/10, a recenzenci na 5,8. Widzowie doceniają jednak urok produkcji, która zasiliła bibliotekę cosy crimes.
Duży wkład w te niskie noty może mieć postać Polaka. Chodzi o Bogdana, który nie dość, iż pracuje w Wielkiej Brytanii na czarno, bo chce zarobić na... bilet do Polski (a te przecież wcale nie są najdroższe), to jeszcze mówi łamaną polszczyzną. Na dodatek nie gra go (oczywiście) osoba o polskim pochodzeniu, ale Brytyjczyk Henry Lloyd-Hughes, co już samo w sobie było dziwnym castingowym pomysłem, zważywszy na fakt, iż Polaków na Wyspach nie brakuje.
Polacy są oburzeni, bo to niestety nie pierwszy rodak przedstawiony w zagranicznym kinie do bólu stereotypowo. Do tego całkiem niedawno w filmie Amazona "Sojusznicy" z Idrisem Elbą i Johnem Ceną przedstawiono kryjówkę CIA w Warszawie, która przypominała komunistyczne, zaściankowe miasto sprzed dekad, a nie współczesną metropolię.
Nic dziwnego więc, iż na Filmwebie można znaleźć sporo krytyki pod adresem polskiego wątku w "Czwartkowym Klubie Zbrodni" (choć wielu spodobał się fakt, iż Helen Mirren również mówi po polsku). Serwis zalały komentarze.
"Minus to postać Polaka, który niezbyt potrafi mówić po polsku", "Nie nooo. Co za bulshitowy czarny charakter z Polski. [...] Ciągle pojawiają się teraz filmy z wątkami, które pokazują, jaka to Polska jest zacofana a Polacy to prostaczkowie ze słabym akcentem [...]", "Wątek polski tak słaby, iż przypomniała mi się milicja z łukami w pruszkowskim lesie w 'X-Men: Apocalypse'" – piszą widzowie.
"Aktorzy wspaniali! Ale ten Bogdan... naprawdę? Nie mogli znaleźć prawdziwego Polaka do zagrania tej roli? I jeszcze te głupoty z paszportem", "Minus za kaleczenie polskiego" – piszą inni.
"Familijny kryminał z fatalnym polskim wątkiem. Z przymrużeniem oka, bo klimat tak wspaniały, iż chciałoby się usiąść z bohaterami i rozwiązać jakąś sprawę kryminalną przy herbatce i cieście" – oceniła z kolei Justyna Miś z Interii. Nie zabrakło też głosów, iż wątek Bogdana w Polsce był lepszy i mniej stereotypowy. "Szkoda, iż z Bogdana, szarej eminencji tego zamieszania, zrobili zwykłą ofiarę i głupka" – zauważył czytelnik.
"Czwartkowy Klub Zbrodni" ma legendarną obsadę. Nie tylko były James Bond
Za kamerą filmu "Czwartkowy Klub Zbrodni" stanął znany nam dobrze reżyser Chris Columbus, twórca kultowego "Kevina samego w domu" oraz "Harry'ego Pottera i Kamienia Filozoficznego" i "Harry'ego Pottera i Komnaty Tajemnic".
Z kolei w obsadzie znalazły się legendarne gwiazdy brytyjskiego kina i teatru: Helen Mirren (zdobywczyni Oscara za "Królową"), Pierce Brosnan (były James Bond), Ben Kingsley (nagrodzony statuetką Amerykańskiej Akademii Filmowej za "Gandhiego") i Celia Imrie ("Hotel Marigold", "Dziewczyny z kalendarza").
Towarzyszą im m.in. Naomi Ackie ("Mickey 17"), Tom Ellis ("Lucyfer"), Jonathan Pryce ("Dwóch papieży"), David Tennant ("Doktor Who") i Richard E. Grant ("Saltburn").
Czy będzie kolejna część "Czwartkowego Klubu Zbrodni"? Na razie nie wiadomo i wszystko zależy od sukcesu filmu. Nie jest to jednak wykluczone – książkowa seria liczy już cztery tomy, a piąty ma się ukazać w Wielkiej Brytanii już 25 sierpnia.