"Jak grom z jasnego nieba". Zbiórka na leczenie męża Danuty Stenki
Danuta Stenka, znana aktorka filmowa i teatralna, która występuje m.in. na deskach Teatru Narodowego, zamieściła w mediach społecznościowych nagranie, w którym poinformowała o poważnej chorobie swojego męża, Janusza Grzelaka. Lekarze zdiagnozowali u mężczyzny bardzo agresywny nowotwór układu krwiotwórczego - szpiczaka plazmocytowego.
- Jak grom z jasnego nieba spadła na nas diagnoza, bardzo agresywny szpiczak. Terapia, która może uratować mu życie, jest nierefundowana, a suma całkowicie przekracza nasze możliwości. To około 2 milionów - powiedziała Stenka w nagraniu zamieszczonym 3 listopada.
Aktorka przekazała, iż koszt terapii przekracza możliwości finansowe jej rodziny, dlatego poprosiła o wsparcie zbiórki. - Goni nas czas, zostało go bardzo mało, dlatego bardzo was proszę o jakiekolwiek wsparcie i, jeżeli to możliwe, posyłanie mojej prośby dalej - apelowała.
"Trudno uwierzyć". Danuta Stenka zabrała głos po zamknięciu zbiórki
Apel aktorki poruszył internautów, a całą kwotę potrzebną na leczenie w niespełna 48 godzin. Danuta Stenka opublikowała podziękowania dla wszystkich, którzy wsparli jej męża w walce o powrót do zdrowia.
"Kochani, piszemy te słowa z ogromnym wzruszeniem, bo wciąż trudno uwierzyć nam w to, co się wydarzyło. W ciągu niespełna 48 godzin od uruchomienia zbiórki udało się zebrać całą kwotę! Dzięki Waszemu wsparciu Janusz może przejść leczenie, które daje mu realną szansę na wygranie ze szpiczakiem!" - napisała Stenka wraz z córkami.
Aktorka stwierdziła: "słowa nie są w stanie opisać, ile to dla nas znaczy".
"Kiedy zakładałyśmy zbiórkę, miałyśmy wątpliwości, nie wiedziałyśmy, czy się uda, bo kwota była ogromna. Ale zryw Waszych serc przerósł nasze najśmielsze oczekiwania! Dziękujemy, iż staliście się częścią tej walki. Bez Was nie dałybyśmy rady. Z Wami - Janusz ma realną szansę na przeżycie" - czytamy.
Lekarze podejrzewali chłoniaka
Według opisu na stronie zbiórki, pierwsze objawy choroby pojawiły się w połowie września, gdy Janusz Grzelak zaczął się skarżyć się na bóle całego kręgosłupa, które nie zmniejszały się mimo fizjoterapii i masaży, a później - na ból w jamie brzusznej.
Badania rezonansem pokazały kilka guzów. Lekarze podejrzewali chłoniaka, ale wyniki biopsji wykazały, iż to szpiczak plazmocytowy. W międzyczasie mężczyzna bardzo schudł i osłabł, choroba uszkodziła jego nerki i dwa kręgi w kręgosłupie oraz staw panewki biodrowej.












