Widziane wczoraj na żywo i trzeba przyznać, iż dość specyficzne granie z dużą potrzebą eksperymentowania z czystym wokalem, który mnie bardzo odrzucał (hej ho! hej ho! [wtf?]) i w większości raczej mało wyszukanymi klawiszami, które zamiast pomóc budować klimat serwowany gitarowo, to rozdmuchiwały go niczym dupa chorego na biegunkę postawiony obok niej koślawy domek z kart. Całościowo nie było źle, ale wskazane elementy były dość dokuczliwe.
Statystyki: autor: blue_calx — 15 min. temu