iframe
Alkohol w żyłach mych
Łzy płyną, gdy wspominam cię
Pamięć o Tobie
Treścią jest wina melancholii
W otchłaniach smutku topię jaźń
Na stosie cię spalili, a wraz z tobą
duszę mą
Twa szczera jaźń, Twój żarny jad
To nie było dość
Nataszo, lubo ma, szatańska ćmo
Oczu Twych moc i Twój pyszny zew
Wiodły ku szlachectwu nas
Podaj flaszkę Podaj nóż
Użycz mi swych nieświętych sztuk
Nie zapomnę nigdy Cię
Tyś najwyższa jest
zlizuję zimno z Twoich ust
Wzdychając w żałobie tulę trumnę twą
Księdza nie znałaś, ni jego ust
Jezusa krwi nie piłaś, nie. Dziwna, mówili
lecz gdy wspak to odwróciłaś
zabili, zabili i porwali Cię
Dziś, wieki później, kreślę nasz znak
Żyjesz we mnie, w mej duszy masz dom
Zmartwychwstałaś jako duch
który dziś we mnie trwa
Więc myśli Twe i Bóle Twe
mym winem są i wiedz, Nataszo
Upiję te podłe anioły do cna!
Statystyki: autor: brzask — 34 min. temu











