tak mn. więcej od 6tego kawałka, gdzie trochę więcej zmian tempa i ciekawszych rozwiązań, ale generalnie materiał jest raczej średnio zapamiętywalny i dużo mniej interesujący niż niektóre starsze płyty. Jest ok, poprawnie i tyle.
Nie ma to jednak jak wypracowany przez lata styl ... bo choćby taki wcześniejszy, wydany tuż przed powyższym, Skryer of the Lighthouse jest zdecydowanie lepszy - Atvar robi to co wychodzi mu najlepiej czyli ładnie balansuje na granicy powiedzmy raw bm i bardziej klimatycznego grania wykorzystując klawiorki. Mroczna płyta ze porą ilością wolniejszych, średnich temp i okazjonalnymi przyspieszeniami. Do polecenia.
Statystyki: autor: brzask — 4 min. temu











