Black Metal • Re: Dimmu Borgir

brutalland.pl 2 godzin temu
W końcu i ja postanowiłem posłuchać tego kolosa no i jak na ironię z całego norweskiego bleka kto by przypuszczał, iż tylko Dimmu Borgir będzie żyć z muzyki a tak właśnie jest. Najpierw aspekt ekonomiczny. No hajs tu popłynął sporym strumieniem co oznacza, iż wydawca ma pewność, iż zwróci się z nawiązką. Teledyski, orkiestra i cały tabun gości to musi kosztować a i płyta wypchana muzą pod sam korek. Spoglądając sobie na dysko DB pod skrzydłami Nuclear Blast można zauważyć ciekawą zależność po od debiutanckiego albumu dla wytwórni czyli Enthrone... aż do In Sorte Diaboli płyty ukazywały się z niemiecką precyzją równo co dwa lata. Pierwszym odstępstwem od tej reguły była Abrahadabra, która ukazał się po trzech latach od poprzedniej i to właśnie ten album sprawił, iż zespół zaczął żyć z muzyki. Efekt tego taki, iż kolejne płyty wyszły po ośmiu latach łącznie z najnowszą.
Wszyscy albo prawie wszyscy chrząkają, iż to gówno a z drugiej strony koncerty wyprzedane.
Muzycznie to chyba ich najlepszy album od czasu pierwszych trzech wydanych dla Nuclear Blast. Symfoniczny blek z nieskazitelnym brzmieniem, chórami, orkiestrą i wszystkim tym co powinno się tam znaleźć. Wszystkie kawałki to minimum piątaka realizowane są więc dosyć grubo. Po angielsku i po norwesku sobie śpiewają więc także cofka do wieków minionych. Najlepszy na albumie to kawałek Ulvgjeld & Blodsodel istny hicior może nie taki jak Morning Palace ale zapada w pamięć. Gdzieś ostatnio wyczytałem, iż ludki zadowoleni, iż Galder się odprawił bo podobno mocno ich ograniczał.
Tak więc w tej chwili karawana się toczy jako duet plus muzycy sesyjni. Katastrofy nic nie zapowiada więc wszyscy zadowoleni, kasa się zwraca, konto się zgadza więc na kolejny album poczekamy dłuuuugo. A na koniec pochwała dla reżysera teledysku bo scena z odpadającymi jezuskami na crossach bardzo miodna.

Statystyki: autor: Hajasz — 31 min. temu


Idź do oryginalnego materiału