Ostatnio wzięło mnie na wspominki starej polskiej sceny i przypomniał mi się motyw znaku „Dąb Orzeł”. Ktoś z Was jeszcze w ogóle kojarzy ten temat?

W połowie lat 90. to był taki nieformalny symbol naszego rodzimego pagan black metalu. Najbardziej chyba kojarzy się ze splitem Sacrilegium i North „Jesienne Szepty” z '96 roku, no i oczywiście z kultowym „Wichrem”. To był fajny moment na naszej scenie, bo kapele nie ścigały się tylko na to, kto zagra szybciej i mroczniej, ale szły mocno w klimat – było w tym dużo lasu, słowiańszczyzny, melancholii i takich wolniejszych, „płynących” riffów.
Ciekaw jestem, jak dzisiaj, po trzydziestu latach, odbieracie te materiały. Wraca ktoś z Was jeszcze do starych płyt i kaset z tym emblematem? Jak to u Was zniosło próbę czasu w porównaniu do dzisiejszego black metalu?
Statystyki: autor: totenkot — 40 min. temu















