

Gdyby mi ktoś powiedział, iż jakiś blek rzuci mnie jeszcze na kolana to bym go wyśmiał a gdyby jeszcze dodał, iż to polski blek to mógłbym ewentualnie trzykrotnie wyrzec się chrystuska.
No ale muszę się bardzo uderzyć w pięść bo od wczoraj obcuję z blekiem, który rzucił mnie na kolana i tak trwam do teraz.
Nie jest to jakieś nowe objawienie, nie jest to choćby jakiś nowy podgatunek bleku, tutaj nic nowego nie występuje i bardzo dobrze ale to co tutaj jest grane to ten stary blek, w którym pierwsze skrzypce dzierżą doomowe klimaty i wszystko sobie płynie powolutku.
To najlepszy przykład jak należy grać muzę, która wywołuje ciary na całym ciele nie odkrywając niczego na nowo ale zapraszając w głąb najciemniejszych kazamatów, opuszczonych cmentarzy, walających się kości i zakurzonych czaszeczek. Tutaj wszystko obraca się wokół trumiennego klimatu, zapachu dymu ze świec, niezliczonych pajęczyn. Czarna Trumna sobie gra blek jakby gotowali trupi wywar i każdy kolejny kawałek jest swoistym kolejnym składnikiem do całości. Sam zespół pojawił się w 2013 roku i już na demówce Kongregacja trupiego tronu zaczął czarować ale wtedy jakoś tak przeszło mi to koło uszów i zapomniałem na lata. Dopiero wczoraj jakoś tak sprawdzając co mnie ominęło wpadła mi ta nazwa i poleciały dwa albumy.
Kult sfer maleficznych to debiutancki płyt z 2023 roku no i tu już od zajebistej okładki zaczyna się magia. To blek dla fanów najstarszego Samael, demówek Necromantia, choćby naszego Pandemonium oraz włoskiej sceny w postaci choćby Mortuary Drape czy Abhor.
Na debiucie mamy sześć dosyć długich kawałków a wszystke zagrane z mocnym uwypukleniem basu. Snują się te kawałki jak dym przy gruncie a jednocześnie pochłaniają w głąb jak trupie ręce przywołane przez Shang Tsunga. Całości tego misterium dopełniają grafomańskie tytuły kawałków ocierające się o językowy pastisz a mimo to ukazujące piękno i bogactwo naszego języka.
Przezajebisty to jest płyt i aż mnie szlag trafia, iż słyszałem go dopiero po trzech latach od wydania.
Nekropolie szkarłatnego chłodu to drugi płyt z 2024 roku i na pierwszy rzut widać nowe logo i okładkę, która już nie ma takiego klimatu jak ta z debiutu.
Kawałków jest dziesięć ale przez cały czas ich czasy trwania do najkrótszych nie należą. Ze zmian pierwsze co się da usłyszeć to więcej szybszego grania i więcej klawiszy bardzo mocno wyeksponowanych niczym jak na Arkonie czy My Infinite Kingdom. Na szczęście dalej jest po staremu czyli gramy siermiężny trumienny blek. Powolutku, bez pośpiechu. Odrobinę zmieniła się też maniera wokalna na swoisty trupi szept. Na ogromny plus dla nich, iż nie wpierdalają gdzie się tylko da jakichś intro i innych tego typu bzdur aby trwało dłużej. Co to, to nie i choćby już z tego powodu to takie bardzo okrojone niemalże do niezbędnego minimum CDG, które mi bardziej pasuje.
Jestem pod mega wrażeniem obu płyt i nie wypada nic innego jak mieć je na szerokim regale.
Na MA widnieje jeszcze trzeci płyt z tego roku Szlakiem funeralnej makabry, na który składa się JEDEN półgodzinny kawałek więc może być trupio ciekawie. Na ten moment jeszcze nie słyszałem tego ale postaram się gwałtownie nadrobić.
Skład:
The Dead Grave Ghost - Guitars, Bass
The Old Coffin Spirit - Vocals, Drums (2012-present)
Aenar - Bass (2023-present) Posthum, Torpe, Vecordious, ex-Shroud, ex-Cleaver, Demontera, ex-Keiser
▼ Byli muzycy
Conditorium - Bass (2022-2023)
2013 - Kongregacja trupiego tronu [demo]
2015 - Haunted Crypt's Miasma [EP]
2018 - Black Oath Rites [split]
2023 - Kult sfer maleficznych
2024 - W czas trumienny - podziemne kawerny [single]
2024 - Nekropolie szkarłatnego chłodu
2025 - Incantatrices [split]
2026 - Szlakiem funeralnej makabry
MA: https://www.metal-archives.com/bands/Cz ... 3540361538
iframe
Statystyki: autor: Hajasz — 47 min. temu














