Baśnie, które doprowadzają do obłędu. Recenzja książki Zakon

kulturalnemedia.pl 5 godzin temu

Pokojowa warta po raz kolejny staje przed wyzwaniem. Tym razem chodzi o samobójczą śmierć redaktora lokalnej gazety. gwałtownie jednak okazuje się, iż sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana, a nowe informacje podważają pierwotną wersję wydarzeń. Gdy na wyspie odkrywane są kolejne ciała, zagadka staje się coraz mroczniejsza i bardziej nieprzewidywalna.

Pozory mylą

Zakon stanowi kontynuację książki o nazwie Wzgarda. Ich autorką jest Paulina Hendel. Pisarka na swoim koncie ma również pozycje takie jak Żniwiarz, Cmentarz Osobliwości, Wisielcza Góra, a także inne powieści. Autorka pasjonuje się wierzeniami ludowymi oraz słowiańską demonologią. Niejednokrotnie znajdują one odzwierciedlenie w jej historiach.

Zakon już od pierwszych stron angażuje czytelnika, serwując emocjonującą mieszankę tajemnicy i napięcia. Naczelnik Sztorm udaje się na spotkanie z redaktorem, ale na miejscu zastaje… martwe ciało mężczyzny. Na pierwszy rzut oka sprawa wydaje się prosta, jednak kolejne wydarzenia gwałtownie pokazują, iż sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana. Dodatkowo na wyspę przybywają nowe postacie, które tylko wprowadzają więcej zamieszania. Wśród nich jest Argi, ogr próbujący odnaleźć się w nowej rzeczywistości, który już wcześniej wpada w niemałe tarapaty. Pojawia się więc pytanie, czy uda mu się dostosować do zasad panujących w Liberii?

Humor, napięcie i niezapomniane postacie

Bawiłam się przy tym tomie znakomicie. Paulina Hendel w mistrzowski sposób potrafi wzbudzić w czytelniku prawdziwą mieszankę emocji. Cieszę się, iż po raz kolejny mogłam zanurzyć się w świecie, który jest pełen napięcia, sarkazmu i barwnych sytuacji. Dodatkowo motyw baśni płynnie łączy się z zagadką kryminalną, tworząc niezwykłą całość.

Znane postacie takie jak Sztorm, Kostek, Margo i Dakku, wciąż zachowują swój charakter i błyskotliwy humor. Natomiast nowi bohaterowie nie wzbudzili we mnie takiego entuzjazmu. Od czasu do czasu ich zachowanie potrafiło irytować.

Podczas lektury trafiłam na scenę, która doprowadziła mnie do łez. Nie zdradzę szczegółów, ponieważ byłby to ogromny spojler, ale muszę przyznać, iż Paulina potrafi grać na emocjach odbiorcy. Końcówka książki wprowadza napięcie i subtelnie daje do zrozumienia, iż przygody Pokojowej warty będą miały ciąg dalszy. Czuję, iż kolejny tom przyniesie jeszcze więcej zagadek, zwrotów akcji oraz emocji.

Idź do oryginalnego materiału