„Barbara Maroń. Opowieść szkatułkowa” w Fundacji Arton

magazynszum.pl 1 dzień temu

„Tkając, konstruuję obraz – przedmiot tożsamy ze strukturą podłoża; szczególna struktura tkaniny zastępuje nieprzeźroczystą fakturę malarską; forma, kolor, faktura wynikają z czynności przeplatania wątku przez osnowę ruchem z lewej do prawej i z prawej do lewej oraz ze struktury wykonanej materii; czynność tkania przypomina czynność czytania i pisania – proste rytmy komponują się w wersety, tworzą porządki analogiczne do odręcznego pisma, kreślenia, druku…” Tę wypowiedź Barbary Maroń można odnieść nie tylko do tkanin, ale i do innych jej prac. Chociaż powstają one w różnych mediach jako wspomniane już tkane obrazy, ale także książki, obiekty, to bardzo często związane są z tekstem i z czynnościami jego tworzenia, to jest z pisaniem oraz z jego percypowaniem, czyli czytaniem.

Filozof Vilém Flusser jako dwa najważniejsze momenty w historii ludzkości wskazywał wynalezienie pisma oraz wynalezienie fotografii. Argumentował przy tym, iż nie nauczyliśmy się nigdy w pełni rozumieć obrazów fotograficznych, choć uważamy, iż ich odczytywanie nie wymaga żadnych umiejętności. Ufamy im, nie widząc potrzeby ich odszyfrowywania ani interpretacji, co generuje poważne zagrożenia, a widoczne jest tym bardziej w momencie, gdy zdjęcia tworzone są sztucznie i gdy są jedynie pozornie zakorzenione w rzeczywistości. Być może to właśnie teraz potrzebujemy słów bardziej niż kiedykolwiek?

Widok wystawy „Barbara Maroń. Opowieść szkatułkowa”, fot. Alexander Kot-Zaitsaŭ, dzięki uprzejmości Fundacji Arton
Widok wystawy „Barbara Maroń. Opowieść szkatułkowa”, fot. Alexander Kot-Zaitsaŭ, dzięki uprzejmości Fundacji Arton
Widok wystawy „Barbara Maroń. Opowieść szkatułkowa”, fot. Alexander Kot-Zaitsaŭ, dzięki uprzejmości Fundacji Arton
Widok wystawy „Barbara Maroń. Opowieść szkatułkowa”, fot. Alexander Kot-Zaitsaŭ, dzięki uprzejmości Fundacji Arton
Widok wystawy „Barbara Maroń. Opowieść szkatułkowa”, fot. Alexander Kot-Zaitsaŭ, dzięki uprzejmości Fundacji Arton
Widok wystawy „Barbara Maroń. Opowieść szkatułkowa”, fot. Alexander Kot-Zaitsaŭ, dzięki uprzejmości Fundacji Arton

Prace Barbary Maroń są powrotem do tekstu. Kierują do słów i do ich mocy, wynikającej zarówno z potencjału komunikacji, jak i z tajemnicy, którą słowa mogą w sobie kryć. Tekst może być przecież wskazówką, drogą, inspiracją i labiryntem – i wszystkie te adekwatności odkrywają obiekty prezentowane w Fundacji Arton. Co więcej, są one powrotem do tekstu, którego możemy doświadczyć haptycznie: nie tylko go zobaczyć, ale także poczuć i przypomnieć sobie odręczny, liniowy sposób jego powstawania, powiązanego z analogicznym sposobem ludzkiego myślenia, który może być widziany jako zanikający i cenny zasób w czasie powszechnie rozproszonej uwagi.

Sekwencja prac Maroń to również opowieść o historiach i tekstach przekazywanych z pokolenia na pokolenie oraz sekretów skrywanych przez książki. Struktura wystawy przypomina szkatułkową powieść, której fragmenty można czytać osobno lub układać je w wielowarstwową narrację.

Idź do oryginalnego materiału