Pewnie kilka osób zwróciłoby uwagę na to wydawnictwo ze względu na oszczędną, wręcz nijaką okładkę, która może skutecznie odstraszać. Jednak fani heavy metalu z lat 80. bez trudu powinni rozpoznać logo zespołu. Tak, mowa o niemieckim Axe Victims, który działał w latach 1982–1986 i zdążył wydać solidny debiut. Album Another Victim udowodnił, iż mamy do czynienia z wartościową formacją skupioną na klasycznym heavy metalu, osadzonym w klimatach Judas Priest, Faithful Breath czy Gravestone.
Na długie lata kapela zniknęła z radarów, by niespodziewanie powrócić dopiero w 2024 roku. Ze starego składu pozostali basista Holly George, perkusista Martin Rocco oraz gitarzysta Roland Hag. Zespół uzupełnili gitarzysta Cosi Martigiani oraz wokalista A.H. Son. Jak się okazuje, już w latach 80. grupa pracowała nad drugim albumem, który był w zasadzie gotowy. Niestety, w wyniku problemów kontraktowych oraz bankructwa wytwórni Mausoleum Records materiał przepadł.
Dopiero teraz, po 42 latach od debiutu, wytwórnia High Roller Records odnalazła i wydała – 30 stycznia – zaginiony drugi album zatytułowany Hypnotized. Warto podkreślić, iż na płycie słyszymy śp. wokalistę Franka Fanfara oraz gitarzystę Toma Bohna. To znakomity hołd dla tych utalentowanych muzyków, których nie ma już z nami, a jednocześnie solidny bilet powrotny dla Axe Victims.
Na duże brawa zasługuje fakt, iż udało się zachować ducha lat 80. oraz w pełni klasyczne brzmienie. Płyta rzeczywiście brzmi tak, jakby została wykopana z metalowego podziemia. Kiczowata okładka, lekko przybrudzone brzmienie, charakterystyczny styl wokalny i same kompozycje doskonale oddają klimat heavy metalu tamtej dekady. Czuć to już od pierwszych sekund. Frank Fanfar nie był może wokalistą z najwyższej półki, ale potrafił budować atmosferę i nadawać muzyce drapieżności. Dużą frajdę sprawia również ponowne obcowanie z duetem gitarowym Bohn/Hag, który stawia na klasyczne riffy i solówki.
Niby wszystko jest tu proste i miejscami wtórne, ale euforia z odsłuchu pozostaje niepodważalna. Słychać zaangażowanie i pasję muzyków, którzy grali z czystej miłości do metalu. Ten szczery przekaz naprawdę zaraża.
Na albumie znajdziemy 10 utworów, co przekłada się na 38 minut muzyki. Na pierwszy ogień idzie zadziorny i rozpędzony numer tytułowy „Hypnotized”. Nie ma tu nic odkrywczego, ale frajda z odsłuchu jest ogromna. Hardrockowe klimaty w stylu Scorpions, z wyczuwalną nutą Accept, pojawiają się w klimatycznym „Rock Tonight” – formuła sprawdza się znakomicie, tworząc bardzo urokliwy kawałek. Axe Victims przyspieszają w „Blood in My Veins” i tutaj sieją prawdziwe zniszczenie. Dużo w tym starego Judas Priest i Accept, a refren robi znakomitą robotę.
Echa hard rocka spod znaku Scorpions czy Def Leppard można wyłapać w przebojowym „Shout”. Zespół sypie hitami, co tylko cieszy. Stylistyka AC/DC spotyka się z Accept w zadziornym „Devil Inside”. Szybkie tempo i kąśliwy riff to główne atuty pozytywnie zakręconego „Shinin’”. Bardzo dobrze buja stonowany i klimatyczny „Humans Talking” – to znakomity hołd dla lat 80., a wokal Franka pozytywnie zaskakuje. Kolejny bezdyskusyjny hicior to „When the Heat Is On”. Całość zamyka nieco bardziej komercyjny, wręcz stadionowy „We’re Not Gonna Break It”.
W takim składzie Axe Victims już nic nowego nie nagrają, dlatego Hypnotized należy traktować jako wyjątkowy hołd dla zmarłych muzyków – gitarzysty Toma Bohna i wokalisty Franka Fanfara. Wspaniale jest móc usłyszeć ich jeszcze raz. Dobrze, iż ten materiał udało się odkopać i udostępnić światu. Teraz pozostaje czekać na kolejne rozdziały historii Axe Victims.
Ocena: 8/10












