Osiemnasta część przygód Gala Asteriksa za mną. To kolejny album wchodzący w skład klasycznej serii Galach. Fabuła koncentruje się na wyprawie związanej z tytułowymi laurami. Czy komiks Asteriks. Laury Cezara zasługuje na uwagę?
Wódz Asparanoiks i jego małżonka Dobromina wybrali się na zakupy do stolicy Galii, Lutecji, oraz przy okazji odwiedzić swoich krewnych – Galantynę i Homeopatiksa, ludzi bogatych i światowych. Para za tą częścią swojej rodziny nie przepada – podczas wystawnej, suto zakrapianej uczty pomiędzy Asparanoiksem i Homeopatiksem wywiązuje się sprzeczka dotycząca życiowych priorytetów. Wódz galijskiej osady uważa, iż to sława, a nie sukces czy pieniądze, decydują o szczęściu. Żeby tego dowieść i przy okazji pokazać, iż nie ma ludzi dzielniejszych niż jego poddani, Asparanoiks zaprasza krewniaka do odwiedzenia swojej osady i obiecuje zaserwować mu potrawę przyprawioną liśćmi laurowymi z wieńca Juliusza Cezara. Na barki dzielnych Asteriksa i Obeliksa spada zadanie wypełnienia obietnicy wodza, wyruszają więc do Rzymu…
-opis wydawcy
Jak zawsze zacznę od okładki. Gdy tylko ją zobaczyłam, to pomyślałam, iż to jakiś żart. Wygląda, jakby została wygenerowana przez AI. No ale sam podpis mówi o tym, iż twórcą jest Uderzo. Da się zrozumieć zamysł i można być pełnym podziwu dla narysowanego posągu, gdyż taka sztuka nie jest łatwa. Jednak jestem na nie. Jej elementy w żaden sposób się ze sobą nie łączą, wyglądają sztucznie. Na całe szczęście chociaż obrazuje to, co dzieje się w komiksie.
Jak dobrze wiecie, pisząc swoje recenzje o Asteriksie, zdecydowałam się pomijać omówienie części znajdujących się przed i po komiksie. W większości są to niepotrzebne i zbędne informacje, które nic nie wnoszą, a niestety zdradzają to, co dzieje się w samej fabule. Tym razem jednak przykuła moją uwagę jedna strona. Znajduje się na niej tak zwany „model sheet”, który przedstawia Cezara w różnych pozach i sytuacjach. Nie jest to jednak związane z samym komiksem, a z filmem animowanym, który wyszedł w 1976 roku. Było to naprawdę fajne spojrzenie na tę klasyczną postać oraz przypomnienie świetnej animacji, która mogła już wypaść z pamięci.
Przechodząc do samej historii, tym razem bardzo się zawiodłam. Rozumiem, iż przygody Galów nigdy nie miały być czymś pouczającym czy też wzorem dla młodzieży. Jednak ta część jest wyjątkowo niepoprawna. Pojawia się zakład, który, nie da się ukryć, jest niczym innym jak hazardem. A to, mimo wszystko, najmniejszy kaliber. Tym znacznie większym, z całą pewnością, jest alkohol, który, co mnie niezwykle zaskoczyło, nie został w komiksie skrytykowany. Jedynie na ostatnim kadrze wspomniane jest, iż w sumie alkohol może prowadzić do złych decyzji. Serio?
Jednak inna rzecz okazuje się najgorsza. Jest nią kradzież. Tak, dokładnie. Wódz wioski, oczywiście pod wpływem wspomnianego alkoholu, zażyczył sobie wieniec laurowy, który należy do Cezara. I co zrobili nasi dzielni bohaterowie? Pojechali go ukraść. Im dalej w fabułę, tym bardziej byłam zdziwiona, jak można pokazywać, iż ich poczynania jednak nie są takie złe. Wszystko w imię tego, iż to przecież Asteriks i Obeliks i im wszystko jest wolno.
A propos Obeliksa. W tej części zachowuje się on po prostu jak idiota. Nie ten pocieszny grubasek, który dzieli przygody z Asteriksem. Tu okazał się być bezmózgiem pijakiem, który choćby nie wiedział, co się wokół niego dzieje, a spanie okazało się ważniejsze od każdej innej czynności czy problemu. Wydaje mi się, iż po tylu przygodach i chociażby rozmowach z Asteriksem czy Panoramiksem powinien jednak mądrzeć, a nie głupieć. Cóż – coś tu nie wyszło.
Podsumowując, Asteriks. Laury Cezara. Tom 18 to najgorszy z dotychczasowych przedstawicieli serii. Nie da się choćby za bardzo odratować tej części, co trzeba podkreślić – jak zawsze, dobrymi rysunkami Uderzo. Sama fabuła jest po prostu zła i w wielu miejscach niestosowna.

Scenarzysta: Rene Goscinny
Ilustrator: Albert Uderzo
Wydawca: Egmont
Premiera: 10 grudnia 2025 r.
Oprawa: twarda
Stron: 96
Cena katalogowa: 59,99 zł
Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z wydawnictwem Egmont. Dziękujemy!
Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (Egmont)








