Aria jednoosobowa. Inauguracja Wielkopolskiego Roku Stanisława Barańczaka

kulturaupodstaw.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: fot. materiały WBPiCAK w Poznaniu


Mapa pamięci i obecności

Przewodniczącym Rady został literaturoznawca i krytyk literacki prof. Piotr Śliwiński. Rok Barańczaka nie ma być bowiem jedynie serią akademickich spotkań, ale żywym procesem krytycznym. 13. listopada poeta kończyłby 80. lat. Skład Rady imponuje – od Ryszarda Krynickiego i Adama Michnika, przez prof. Bogumiłę Kaniewską i prof. Annę Legeżyńską, aż po aktorów i wydawców.

fot. T. Jankowiak

Padły już pierwsze konkrety: plany wydawnicze (zarówno tekstów samego jubilata, jak i nowych odczytań jego dzieł) oraz liczne inicjatywy popularyzatorskie. Jednak najważniejszym punktem, który wybrzmiał podczas kuluarowych rozmów, jest fakt, iż Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu przyjmie imię Stanisława Barańczaka.

To gest nie tylko symboliczny, ale i programowy.

Nyczek: „Ani jedna linijka się nie zestarzała”

Tadeusz Nyczek, krytyk, który towarzyszył Barańczakowi przez pół wieku, mówi o nim z rzadko spotykaną w dzisiejszym świecie literackim czułością, wolną od taniego sentymentalizmu. Dla Nyczka Barańczak to przede wszystkim przyjaciel z czasów krakowsko-poznańskich wędrówek lat 70., kiedy to poezja była sprawą życia i śmierci.

„Jeżeli się znało kogoś 50 lat, od studenta, no to nie jest takie »hopsiup«, prawda?” – zaczął Nyczek.

Przypomniał moment ich poznania na studenckim turnieju jednego wiersza i wspólną pracę w orbicie legendarnego „Studenta”. Wspomnienie Nyczka kończy się w Bostonie, w domu chorego już poety. To obraz przejmujący – ostatnie widzenie, które rzuca cień na dzisiejsze obradujące gremium.

fot. T. Jankowiak

„Bardzo szkoda, iż go tutaj z nami nie będzie przy tym stole” – dodał z wyraźnym smutkiem.

Co w Barańczaku jest najważniejszego w pamięci przyjaciela? Myśli naturalnie kierują się w stronę genialnych przekładów, o kimś, kto dokonał brawurowego tłumaczenia Szekspira czy poezji metafizycznej na polszczyznę. Tadeusz Nyczek akcentował jednak prymat poezji:

„Ja go poznałem jako tłumacza znacznie później, on przecież był najpierw poetą i adekwatnie dla mnie został do końca życia głównie poetą. Zdumiewającym zjawiskiem związanym z Barańczakiem jest to, iż po lekturze wszystkich dziesięciu tomów wierszy, jakie wydał, można stwierdzić: wszystkie one przez cały czas są ważne. Nie ma tam ani jednej linijki, ani jednego wersu, który by się zestarzał, który by był niegodny tego, żeby go znać. To był jeden z największych fenomenów poetyckich, jakich znałem”.

Uwaga profesora Nyczka o aktualności wierszy Barańczaka jest kluczowa. W poezji Nowej Fali, tak bardzo uwikłanej w doraźny spór z systemem, łatwo o zwietrzenie metafor. U Barańczaka mechanizm języka został jednak tak precyzyjnie skonstruowany, iż jego wiersze – choć wyrastające z oporu wobec PRL-u – dziś czytają się jako uniwersalne traktaty o manipulacji, godności i kłamstwie, które wciąż zmienia swoje maski.

Grupińska-Bis: „Aria jednoosobowa” i wyzwanie patronatu

Dla Małgorzaty Grupińskiej-Bis, dyrektorki WBPiCAK, nadchodzący rok to czas wielkiego zobowiązania. Decyzja o przyjęciu imienia Barańczaka przez bibliotekę, która od lat animuje życie poetyckie Wielkopolski, jest naturalną konsekwencją jej profilu, ale i wyzwaniem, jak sama podkreśla:

fot. T. Jankowiak

„Barańczak jest kimś, kogo bardzo czytałam. Potem na chwilę to porzuciłam, a teraz wracam do tego z ogromną przyjemnością i po prostu nie mogę wyjść z podziwu, jak to jest bardzo aktualne” – przyznała Grupińska-Bis.

Przywołała określenie twórców czasu poety, nazywających Barańczaka „arią jednoosobową”. I wcale nie było w tym przesady: skala jego aktywności: od poezji, przez krytykę i teorię literatury, aż po tytaniczną pracę przekładową jest po prostu nie do przecenienia.

Dyrektorka biblioteki wskazała na sferę, która dziś wydaje się najbardziej newralgiczna: na władzę sprawowaną przez język.

„To wszystko, co się wydaje, iż już dawno minęło – wcale nie. Tych zmór i tych dziwnych rzeczy, które się dzieją wokół nas w sferze języka, władania nami poprzez język… To, co mówi się o mediach… To jest to, co Barańczak opisywał dawno temu i to jest dalej aktualne”.

Barańczak współczesny

Wielkopolski Rok Stanisława Barańczaka nie powinien być jedynie świętowaniem przeszłości. Barańczak jest nam potrzebny jako czujny obserwator języka. W dobie postprawdy, szumu medialnego i postępującej brutalizacji frazy, jego eseistyka oraz poezja są wciąż powiewem powietrza wpuszczonego do dusznego pokoju.

fot. T. Jankowiak

Barańczak uczył nas, jak demaskować nowomowę – nie tylko tę partyjną, ale każdą, która próbuje ukryć człowieka za fasadą sloganów. Dziś te mechanizmy działają w mediach społecznościowych, w marketingu politycznym, w języku nienawiści. Jak zauważyła Małgorzata Grupińska-Bis, to „władanie nami poprzez język” jest procesem ciągłym.

Cieszy fakt, iż w Radzie zasiadają osoby, które gwarantują merytoryczną głębię tych obchodów. Poznań, miasto, w którym Barańczak debiutował i w którym kształtowała się jego poetycka tożsamość, odzyska go w tym roku na nowo. Nie jako pomnik, ale jako żywego rozmówcę – czasem ironicznego, czasem brawurowego, zawsze jednak bezkompromisowo uczciwego wobec słowa.

Przed nami rok wydawniczych premier, spotkań i dyskusji. Ale przede wszystkim przed nami rok powrotu do tekstów. Warto sprawdzić tę diagnozę na własnym doświadczeniu lekturowym. Biblioteka imienia Stanisława Barańczaka będzie do tego najlepszym miejscem.

Idź do oryginalnego materiału