Anioł Stróż: Opowieści o Zbawicielu w Naszym Życiu

twojacena.pl 5 dni temu

Nie pamiętam rodziców Grażyny. Ojciec zostawił matkę w ciąży i po tym już nigdy nie było go w jej życiu. Mama zmarła, gdy dziewczynce był rok. Nagle zdiagnozowano raka, a ona zgasła jak świeca.

Grażynę wychowywała babcia Basia, matka jej matki. Męża nie było już od młodości, więc całe życie poświęciła córce i wnuczce. Od pierwszych dni między Grażyną a babcią zrodziło się silne duchowe powiązanie Basia od razu wyczuwała, czego dziewczynka potrzebuje, i zawsze się rozumiały.

Babcię Basią lubili wszyscy od sąsiadów po nauczycieli w szkole. Nigdy nie plotkowała, nie oceniał innych, a ludzie często przychodzili po jej radę. Grażyna była szczęśliwa, iż ma taką babcię.

Samą Grażynę nie szczęściło w życiu osobistym. Szkoła, studia, praca, ciągłe pośpiechy zawsze coś do zrobienia. Chłopcy pojawiali się, ale żaden nie pasował. Babcia ciągle ją namawiała: No i co, Grażynko, chodzisz po chłopakach, nie znajdziesz choć jednego porządnego? Jesteś przecież piękna i mądra. Grażyna żartowała, ale w głębi wiedziała, iż po trzydziestce już czas na rodzinę.

Babcia nagle nieobecna. Nie obudziła się rano, serce zamarło we śnie. Grażyna nie mogła uwierzyć, iż to prawda. Szła do pracy, na zakupy, ale wszystko robiła na autopilocie. W domu czekała tylko kotka Misia. Czuła się samotna.

Pewnego dnia w pociągu podmiejskim czytała książkę. Naprzeciw niej usiadł mężczyzna o przyjemnym wyglądzie, lat czterdziestu, elegancko ubrany. Wpatrywał się w nią, a ona, choć nie potrafiła wyjaśnić, czuła się z tym dobrze.

Zaczął rozmawiać o literaturze, o czym Grażyna mogłaby gadać godzinami. Jak w filmie Cicha noc nie zna łez, pomyślała. Zbliżało się popołudnie, a ona nie chciała wracać do domu. Aleksander tak miał na imię zaproponował, by kontynuować rozmowę w pobliskiej kawiarni. Grażyna ochoczo się zgodziła.

Od tego dnia ich romans rozkręcił się jak wir. Codziennie rozmawiali telefonicznie i pisali wiadomości, rzadko się spotykając. Aleksander często był zajęty pracą, nie mówił wiele o przeszłości, rodzinie, ani o zawodzie. Grażyna nie przejmowała się tym po raz pierwszy w życiu czuła się szczęśliwa przy mężczyźnie.

Pewnego weekendu Aleksander zaprosił ją do restauracji i dał do zrozumienia, iż to będzie wyjątkowy dzień. Grażyna odgadła, iż ma zamiar jej oświadczyć się. Była w siódmym niebie. W końcu będzie mężem, dziećmi, rodziną tak, jak wszyscy. Szkoda, iż babcia nie doczekała tego dnia.

Wieczorem, leżąc na kanapie, zaczęła rozważać, co założyć na tę uroczystość. Zwykle kupowała ubrania w sklepach internetowych, więc zacięła się w aplikacji i zasnęła.

Nagle zobaczyła, jak do pokoju wchodzi babcia Basia w ulubionej sukni, siada na kanapie i głaszcze Grażynę po głowie. Kochana, skąd się tu wzięłaś? Przecież nie ma cię tutaj zapytała. Jestem, Grażynko, nigdy nie wyjeżdżałam. Zawsze jestem przy tobie, widzę i słyszę, a ty mnie nie dostrzegasz. Muszę cię ostrzec nie spotykaj się z tym człowiekiem, jest zły. Posłuchaj babci rzekła i zniknęła w powietrzu.

Grażyna obudziła się i usiadła, nie rozumiejąc, co się stało. Właśnie widziała babcię, a już jej nie ma Uznała, iż to tylko sen i wróciła do poszukiwań sukni, ale niepokój w sercu nie dawał spokoju. Dlaczego babcia tak od razu oceniła Aleksandra, którego nie znała? Nie mogła tego wyjaśnić i zasnęła ponownie w zamieszaniu.

Dzień X nadchodził. Suknię nie wybrała, wszystko spadało z ręki, a w głowie wciąż echem brzmiały słowa babci. Grażyna nie wierzyła w prorocze sny, nigdy ich nie przeżywała. Ale babcia nie mogła po prostu przyjść w takiej formie mieli duchowe połączenie, więc może naprawdę widziała to, co niewidoczne dla innych.

Nadszedł sobotni wieczór. Grażyna przyjechała do restauracji w nie nowej sukni, bez nastroju. Aleksander od razu to zauważył. Coś się stało, kochana? zapytał. Nic, wszystko w porządku odpowiedziała, starając się ukryć zmartwienie. Aleksander udawał, iż wierzy, i podśmiewał się, próbował ją rozbawić. Na koniec kolacji, jak z filmu, ukląkł i wyciągnął małe pudełko z pierścionkiem.

Grażynie zrobiło się gorąco, zawroty głowy, szum w uszach, a przed oczami pojawiła się babcia, patrząca przez okno. Stała i patrzyła. Grażyna zrozumiała, iż to znak. Przepraszam, Aleksandrze, nie mogę zaczęła. Dlaczego? Co zrobiłam źle? odparł. Nic, po prostu zawsze wierzyłam w babcię wymamrotała i wybiegła z lokalu.

Aleksander dogonił ją, oczy wypełniły się gniewem. Zaczął ją szarpać i krzyczeć: A więc nie chcesz? To piękna dupa, weź swoją Misia i odchodź, nie potrzebuję cię, jak kurę podzieloną! i odszedł.

Grażyna była w szoku. Ten sam Aleksander, inteligentny, czytający, kochający Teraz miał stać się mężem, ojcem, rodziną

Następnego dnia poszła do swojego byłego kolegi ze szkoły, Andrzeja, który pracował w Komendzie Policji. Zawsze pomagał dawnym znajomym. Grażyna poprosiła go, by sprawdził Aleksandra, podając zdjęcie i dane.

Następnego dnia Andrzej zadzwonił. Grażyno, nie mam dobrych wieści Twój Aleksander to oszust, wyłudzacz. Zawiązuje związki z samotnymi kobietami, poślubia je, po czym przepisuje na siebie mieszkanie, bierze duży kredyt pod pretekst rozwoju firmy, a potem wyrzuca żonę z mieszkania i się rozwodzi. Był już karany za takie rzeczy. Miałeś szczęście, iż zdążyłaś uciec. powiedział.

To były naprawdę niebywałe nowiny. Skąd babcia Basia wiedziała, iż jest zły? Cuda, tylko cuda. Dziękuję ci, babciu, iż nie zostawiłaś mnie i ocaliłaś od nieszczęścia.

Grażyna poszła do sklepu, kupiła jedzenie i karmę dla Misia, a potem szła do domu z podniesionym krokiem, wiedząc, iż nie jest sama i babcia zawsze jest gdzieś blisko.

Mówi się, iż dusze bliskich, które odeszły, czuwają nad nami i chronią przed złem. Stają się naszymi aniołamistrażnikami. Chciałbym w to wierzyć, bo tak właśnie jest.

Idź do oryginalnego materiału