Anioł Stróż – Opowieść o Niezwykłej Potędze Miłości i Ochrony

polregion.pl 1 tydzień temu

Stróż Anioł

Zuzanna Kowalska nie pamiętała twarzy rodziców. Ojciec porzucił ciężarną matkę, a po tym nic o nim nie wiedziała. Matka zmarła, gdy Zuzance skończył rok; nagle wykryto nowotwór i jej życie zgasło niczym świeca.

Zuzannę wychowywała babcia Dusza, matka mamy. Męża straciła już w młodości i poświęciła całe życie córce i wnuczce. Od pierwszych dni ich łączyła nieuchronna duchowa więź babcia Dusza od razu wyczuwała, czego pragnie Zuzia, a między nimi panowało milczenie pełne porozumienia.

Babcia Dusza była kochana przez wszystkich od sąsiadów po nauczycieli w szkole. Nie plotkowała, nigdy nikogo nie osądzała, a ludzie często przychodzili po jej radę. Zuzanna czuła się szczęśliwa, mając taką babcię.

Jej własne życie osobiste nie szło gładko. Szkoła, uczelnia, praca, nieustanne pośpiechy i obowiązki. Chłopcy pojawiali się, ale żaden nie był tym adekwatnym. Babcia dręczyła ją: Co ty, Zuzanko, chodzisz po wszystkich chłopakach, nie znajdziesz może mężczyzny godnego? Przecież jesteś piękna i mądra. Zuzanna odpowiadała żartem, ale w duszy czuła, iż już czas na rodzinę trzydzieści lat nie jest mało.

Niespodziewanie babcia przestała się budzić; serce zatrzymało się w śnie. Zuzanna była w szoku, nie mogła uwierzyć w to, co się stało. Szła do pracy, do sklepów, ale wszystko robiła jak w automacie. W domu została tylko kotka Misia. Samotność przygniotła ją.

Pewnego dnia jechała w kolei podmiejskiej, czytając książkę. Naprzeciw usiadł przystojny mężczyzna, około czterdziestu lat, w schludnym garniturze. Spojrzał na nią uważnie, a ona poczuła dziwną przyjemność.

Zaczął rozmowę o książkach, o których Zuzanna mogła mówić godzinami. To jak w Moskwie, co łez nie wierzy pomyślała. Zegar wybijał, a ona nie chciała wracać do domu. Aleksy, tak miał na imię, zaproponował dalszą pogawędkę w pobliskiej kawiarni, na co zgodziła się z radością.

Od tego momentu ruszyła ich wirująca romansowa opowieść. Codziennie dzwonili i pisały wiadomości, spotykali się rzadziej. Aleksy był często zajęty pracą. Wiedziała kilka o jego przeszłości, unikał rozmów o rodzinie i zawodzie. Nie przeszkadzało to Zuzannie po raz pierwszy czuła się szczęśliwa przy mężczyźnie.

Pewnego weekendu Aleksy zaprosił ją do restauracji, dając do zrozumienia, iż to będzie wyjątkowy dzień. Zuzanna poczuła, iż zaraz usłyszy oświadczyny. Była w siódmym niebie. W końcu będzie mężem, dziećmi, rodziną, jak wszyscy. Ach, szkoda, iż babcia nie przeżyła tego dnia.

Wieczorem, leżąc na kanapie, zaczęła przeszukiwać internetowe sklepy w poszukiwaniu sukni. Zaaferowana przeglądała aplikację, aż zasnęła.

W śnie wkroczyła babcia w swoim ulubionym płaszczu, usiadła na kanapie i zaczęła głaskać Zuzannę po głowie. Co ty tu robisz, babciu? Przecież nie ma cię spytała. Ja, Zuzanko, nigdzie nie byłam, zawsze jestem przy tobie, słyszę i widzę, a ty mnie nie widzisz. Ostrzegam cię, nie umawiaj się z tym człowiekiem, jest zły, posłuchaj babci powiedziała i rozwiała się w powietrzu.

Zuzanna obudziła się, usiadła, nie rozumiejąc. Coś się właśnie stało, a babcia nie była. Zrozumiawszy, iż to tylko sen, wróciła do poszukiwań sukni, ale niepokój nie opuszczał jej serca. Dlaczego babcia tak twierdziła, iż Aleksy jest zły, skoro nie znała go? Zdezorientowana, znów zasnęła.

Dzień X zbliżał się nieubłaganie. Suknia nie została wybrana, wszystko spadało z rąk, a słowa babci nieustannie krążyły w głowie. Zuzanna nigdy nie wierzyła w prorocze sny, ale babcia nie mogła po prostu przyjść bez powodu ich więź była głęboka, może naprawdę widziała rzeczy, które my nie dostrzegamy.

W sobotę Zuzanna pojawiła się w restauracji w nieco nowej sukni. Nastroju nie było, a Aleksy od razu to zauważył. Coś się stało, kochanie? zapytał. Nie, wszystko w porządku odpowiedziała, starając się ukryć drżenie. Aleksy udawał, iż wierzy, rzucał żarty, starał się rozśmieszyć Zuzankę. Pod koniec kolacji, jak z filmu, ukląkł i podał małe pudełeczko z pierścionkiem.

Zuzanna poczuła, jak wiruje świat, szumi uszy, a przed oczami pojawiła się babcia patrząca przez okno. Stała i wpatrywała się w nią. Zuzanna zrozumiała, iż to znak. Przepraszam, Aleksy, nie mogę zaczęła, a w jej sercu brzmiało pytanie: Dlaczego? Co zrobiłam źle? Nic, po prostu zawsze wierzyłam babci wymamrotała i wybiegła z restauracji.

Aleksy ją dogonił, oczy napchały się gniewem, zaczął szarpać i krzyczeć: A więc nie chcesz? To mój los, kochaj swoją Misie! Kto cię potrzebuje, kurczak wyprany! i odszedł.

Zuzanna była w szoku. Ten sam Aleksy, mądry, wykształcony, kochający Teraz już nie miał być mężem, ojcem, rodziną.

Następnego dnia poszła do dawnego kolegi ze szkoły, Andrzeja, który pracował w Komendzie Policji. Poprosiła go o sprawdzenie Aleksego w bazie, podając zdjęcie i dane.

Andrzej zadzwonił kolejnego dnia. Zuzanno, nie mam dobrych wieści Aleksy to oszust, wyłudzacz. Znał samotne kobiety, poślubił je, a potem zmusił do przeniesienia na jego nazwisko mieszkania, wziął duży kredyt pod pretekst rozwoju firmy, a potem wyrzucił żonę i się rozwiódł. Był już karany za podobne przestępstwa. Miałaś szczęście, iż uciekłaś na czas.

Zaskoczyło ją, skąd babcia mogła o tym wiedzieć. Cuda, tylko cuda. Dziękowała babci za to, iż nie zostawiła ją samej i ochroniła przed zgubą.

Zuzanna weszła do sklepu, kupiła jedzenie i karmę dla Misia, i poszła do domu z podniesionym krokiem, wiedząc, iż nie jest już sama, a babcia zawsze jest gdzieś w pobliżu.

Mówi się, iż dusze bliskich, po odejściu, obserwują nas i pomagają, stając się naszymi aniołamistrażnikami, chroniąc przed nieszczęściem. Chciałoby się w to wierzyć, bo tak właśnie jest

Idź do oryginalnego materiału