Anime Symphony po raz trzeci w ICE Kraków. „Chcemy łączyć światy” (Nasza Rozmowa)

krknews.pl 1 godzina temu

9 października w ICE Kraków odbędzie się trzecia krakowska edycja Anime Symphony – koncertu, który łączy muzykę symfoniczną z japońską popkulturą, animacjami i cosplayem. O tym, jak powstał pomysł na wydarzenie, dlaczego co roku zmienia się repertuar i co czeka Anime Symphony w przyszłości, KRKNews rozmawiał z pomysłodawcą i organizatorem Wiktorem Kulińskim.

Małgorzata Armada, KRKNews.pl: Skąd wziął się pomysł na połączenie anime z orkiestrą symfoniczną?

Wiktor Kuliński, organizator Anime Symphony: To mój autorski pomysł, który dojrzewał we mnie przez ponad 10 lat. Wpłynęło na niego kilka rzeczy, które towarzyszyły mi adekwatnie przez całe życie. Po pierwsze, kiedy byłem w podstawówce nauczycielka muzyki pani Katarzyna Kucharska wysyłała nas do Filharmonii Krakowskiej. W ramach abonamentu Musica Ars Amanda chodziliśmy na kilka koncertów w roku. Najbardziej zainteresował mnie wtedy koncert muzyki filmowej. Mogłem usłyszeć między innymi utwory z „Piratów z Karaibów” czy „Władcy Pierścieni”. To była forma muzyki klasycznej, która naprawdę do mnie przemawiała.

Później sam dostałem się do szkoły muzycznej, gdzie grałem na oboju, uczyłem się dodatkowo gry na fortepianie i śpiewałem w chórze. Jednocześnie coraz mocniej interesowałem się mangą i anime. Przez wiele lat działałem też jako wolontariusz i organizator krakowskich konwentów, dzięki czemu poznałem od kuchni tworzenie dużych wydarzeń. W pewnym momencie te dwa światy — muzyka symfoniczna i anime — zaczęły się we mnie naturalnie łączyć. I tak narodził się pomysł na Anime Symphony.

Jak wyglądały przygotowania do pierwszej edycji? Wiedziałeś, jak zabrać się za organizację koncertu symfonicznego?

Pierwsza edycja odbyła się w marcu 2024 roku. Pomysł, który przez lata gdzieś we mnie dojrzewał, nagle wrócił. Manga i anime coraz mocniej wchodziły do mainstreamu, a ja miałem doświadczenie w pracy przy dużych wydarzeniach. Problem polegał na tym, iż o organizacji koncertów symfonicznych nie wiedziałem adekwatnie nic. Zacząłem więc od najprostszej rzeczy — wpisałem w Google „orkiestra Kraków wynajem” i zacząłem dzwonić.

W końcu trafiłem na maestro Tadeusza Wicherka, ówczesnego dyrektora orkiestry z Zamościa. Do dziś nie wiem, jak znalazłem go w wynikach wyszukiwania dotyczących Krakowa, ale zadzwoniłem. Od razu poczułem, iż się rozumiemy. On nie znał się na mandze czy anime, ja nie znałem się na organizacji koncertów, ale bardzo gwałtownie złapaliśmy wspólny język.

Co więcej, był jedyną osobą, która nie zaczęła rozmowy od pieniędzy. Poprosił, żebym wysłał mu linki do utworów i skład orkiestry. W ciągu trzech dni przesłuchał wszystko i wrócił do mnie już z konkretnymi pomysłami m.in. zaproponował dodatkowe instrumenty, żeby całość lepiej zabrzmiała. Dlatego zdecydowałem się na współpracę z nim. Nie chodziło o pieniądze, tylko o człowieka.

Co sprawiło, iż po pierwszej edycji zdecydowałeś się kontynuować projekt?

Po pierwszym koncercie zrozumiałem, iż spełniło się nie tylko moje marzenie, ale też oczekiwania tysięcy fanów anime i muzyki. Dlatego założyłem Fundację Yumegakanau, której nazwa po japońsku oznacza „marzenia się spełniają”.

Poza tym Anime Symphony ma coś, czego nie mają inne koncerty. Łączymy muzykę symfoniczną z anime, cosplayem, własnymi animacjami i przede wszystkim społecznością fanów. To projekt, który wyrósł z fanowskiej pasji, ale jest realizowany z pełnym profesjonalizmem. Kiedy zobaczyłem, iż taka formuła naprawdę działa, wiedziałem, iż warto ją rozwijać.

Dlaczego na miejsce Anime Symphony wybrałeś ICE Kraków? To dość nietypowe połączenie — z jednej strony anime i cosplay, z drugiej prestiżowa sala koncertowa.

Mieszkam w Krakowie od urodzenia, kocham to miasto i zależało mi, żeby wydarzenie dla fanów mangi i anime odbywało się w miejscu kojarzącym się z wysoką jakością. Ta społeczność przez lata przyzwyczaiła się do konwentów organizowanych w szkołach czy domach kultury, dlatego chciałem pokazać jej również jedną z kulturalnych wizytówek Krakowa. Poza tym ICE ma odpowiednią pojemność. Tam zawsze gramy premierowy koncert, a później prezentujemy go w innych miejscach, także w innych miastach.

A jak wygląda kwestia cosplayu? Dużo osób przychodzi na koncert w przebraniach?

Dajemy ludziom dużą swobodę — można przyjść zarówno w pełnym cosplayu, jak i połączyć go z eleganckim ubraniem. Niektórzy wybierają garnitur czy sukienkę i dodają charakterystyczną perukę, makijaż albo element stroju konkretnej postaci. To właśnie sprawia, iż koncert ma wyjątkową atmosferę. Zależy nam na tym, żeby każdy czuł się swobodnie, a jednocześnie żeby nie utrudniać odbioru koncertu innym.

Do kogo kierujecie ten koncert — przede wszystkim do fanów anime czy również do osób, które nie znają tego świata?

Główną grupą są oczywiście fani anime. To oni stanowią największą część publiczności i dzięki ich zainteresowaniu możemy organizować kolejne edycje. Zależy nam jednak, żeby koncert trafiał również do osób, które z anime nie mają wcześniej kontaktu.

Chcemy zachęcić do przyjścia także fanów muzyki klasycznej czy po prostu osoby, które są interesujące nowych doświadczeń. Mogą trafić na nas dzięki rodzinie, znajomym, reklamie czy zaproszeniom kierowanym do różnych instytucji. Naszym celem jest łączenie światów.

Co najbardziej zaskakuje osoby, które przychodzą na wasz koncert po raz pierwszy?

Na pewno oprawa wizualna — dodatkowe animacje i cosplayerzy. Zaskakuje ich jednak również sama muzyka. Wiele osób odkrywa, iż jest ona znacznie bliższa muzyce klasycznej, niż się spodziewały. Słyszą w niej chociażby elementy kojarzące się z Beethovenem czy Mozartem.

Czy repertuar zmienia się z każdą edycją? Czego możemy spodziewać się w tym roku?

Tak, co roku w ICE prezentujemy zupełnie nowy repertuar i od podstaw przygotowujemy nowe aranżacje. Do tej pory powstało ich już około 120. W tegorocznej edycji usłyszymy 37 utworów, z czego 36 jest już znanych, a jeden pozostaje niespodzianką. W repertuarze znalazły się między innymi „Spirited Away”, „Bleach”, „Naruto”, „One Piece Film: Red”, „Attack on Titan”, „Demon Slayer”, „Jujutsu Kaisen” i „Dragon Ball”.

To będzie podróż nie tylko przez różne tytuły anime, ale także przez różne style muzyczne. Pojawią się między innymi hiszpańskie brzmienia, opera, operetka, muzyka klasyczna, a choćby elementy muzyki barokowej i rozrywkowej

A czy Ty masz swoją ulubioną muzykę z anime albo kompozytora, którego szczególnie cenisz i polecasz?

To trudne pytanie, bo trochę jak zapytać matkę, które dziecko jest jej ulubione. jeżeli jednak miałbym wskazać kompozytora, byłby to Yasuharu Takanashi, autor muzyki między innymi do „Naruto” i „Fairy Tail”.

Szczególnie podoba mi się to, jak łączy orkiestrę symfoniczną z chórem. Ten chór w jego utworach ma w sobie coś niezwykle anielskiego. To właśnie taki rodzaj muzyki najbardziej mnie porusza — liryczny, emocjonalny. Dynamiczną muzykę też uwielbiam, ale to właśnie te spokojniejsze, bardziej nastrojowe kompozycje trafiają do mnie najmocniej.

Czy po trzeciej edycji wiesz już, dokąd dalej może rozwijać się Anime Symphony?

Czwarta na pewno się odbędzie. Jej zapowiedź pojawi się pod koniec trzeciej odsłony w październiku. jeżeli ktoś przyjrzy się kolorom i układowi dotychczasowych edycji, zauważy, iż nawiązują one do czterech pór roku. Czwarta będzie więc klamrą i ostatnią w tej formule.

Co będzie później, jeszcze nie wiem. Czy projekt będzie kontynuowany, zmieni formę, czy narodzi się coś nowego — zależy między innymi od tego, jak publiczność będzie chciała, żeby to dalej wyglądało. Na razie energia, którą dostaję od ludzi, bardzo mnie napędza.

Jak powiedziałby Geralt z Rivii: coś się kończy, coś się zaczyna.

Idź do oryginalnego materiału