REKLAMA
Zobacz wideo
Andziaks nazwana "królową konsumpcjonizmu". Zdradziła nam, jaką ma najdroższą rzecz w szafie
Andziaks reklamuje szpital. Wpłynęła skarga do UOKiK-u16 stycznia na profilu Andziaks na Instagramie pojawił się post, w którym podziękowała za opiekę w jednym z warszawskich szpitali. Emocje wzbudził fakt, iż influencerka oznaczyła wpis jako współpracę. Jak informuje portal wirtualnemedia.pl nie wszystkim ten fakt się spodobał. Do UOKiK-u wpłynęła skarga w tej sprawie. - Na influencerkę Andziaks i jej post dotyczący porodu wpłynęła do UOKiK do tej pory jedna skarga – przekazała serwisowi Agnieszka Majchrzak z biura prasowego UOKiK-u. - Każdy przypadek jest przez Urząd analizowany i podejmujemy działania, tam gdzie to jest konieczne i celowe dla zapewnienia ochrony interesu publicznego w zakresie ochrony konsumentów - tłumaczyła. Najpierw w poście pojawiło się słowo "współpraca", a nie zwrot "współpraca płatna", który możemy zobaczyć obecnie. Czy to zgodne z prawem? "Jeżeli twórca otrzymuje korzyść majątkową za to, iż reklamuje jakiś produkt, to taki post musi być czytelnie, jednoznacznie i zrozumiale oznaczony. Takie oznaczenie musi się pojawić w widocznym miejscu, tak aby każda osoba miała świadomość, iż nie jest to neutralna informacja. Określenia rekomendowane przez Urząd to napisane wyraźną czcionką takie słowa jak m.in. #reklama, (reklama), [reklama], #materiał sponsorowany, (materiał sponsorowany), [materiał sponsorowany]" - przekazano.Czy UOKiK rozpatrywał już kwestie niewłaściwego oznaczania w mediach społecznościowych współprac promocyjnych, które pojawiają się pod hasztagami #reklama, ale nie wskazują bez marki? - Urząd nie prowadził w tym zakresie postępowań. Niemniej jednak zwracamy uwagę na to, aby oprócz informacji o tym, iż post jest reklamą, była w nim informacja również o marce lub reklamodawcy - poinformowało biuro prasowe urzędu. Andziaks podarowała pięcioletniej córce telefon. Internauci w szokuAndziaks opublikowała nagranie, na którym jej córka poznaje brata. Dla wielu zaskakujące było, iż Charlotte otrzymała prezent w postaci drogiego telefonu, który miał jej "podarować" noworodek. - Braciszek oczywiście 'kupił' dużo wcześniej już prezent dla siostry, więc będzie niespodzianka, ale siostra oczekuje tego prezentu, bo tak jakoś przekonaliśmy ją do brata na początku. 'Co byś chciała dostać od braciszka? Zobaczysz, jak przyjdziesz do szpitala, to braciszek będzie miał dla ciebie prezent, będzie fajnie'. No i jakoś poszło - relacjonowała influencerka. Andziaks wyjaśniła pięciolatce, iż ze telefona będzie korzystała tak jak z tabletu - umożliwi on jej oglądanie bajek.
Internauci byli zszokowani zachowaniem celebrytki i gorzko je komentowali. "Nie podoba mi się takie wychowanie", "Do czego doszło, iż pięciolatka dostaje telefon za to, iż urodził się jej brat. Magiczna chwila zepsuta tym, żeby dać prezent", "Szkoda dzieciństwa. Przecież czas na telefony, komputery jeszcze przyjdzie", "Brat dla Charli powinien być prezentem, a nie telefon" - pisali w sieci widzowie Andziaks. Co na ten temat sądzi psycholożka? Tego dowiecie się tutaj: Andziaks podarowała pięcioletniej córce nowego iPhone'a. Ekspertka punktuje błędy

