Andziaks pokazała film z porodu. Nagrała każdy etap. "Błyszczyk jest na ustach?"

gazeta.pl 6 godzin temu
Andziaks, influencerka, która niedawno powitała na świecie drugie dziecko, synka, opublikowała filmik ze swojego porodu. Wideo spotkało się z ogromnym zainteresowaniem internautów. Jedni są wzruszeni i dziękują celebrytce za normalizowanie podejścia do ciąży, porodu i karmienia piersią, inni, nieco niesmaczeni, zarzucają jej przekroczenie granic.Vlog z porodu Andziaks zaczyna się bardzo spokojnie. W pierwszych kadrach widzimy influecnerkę, która trzymając się za brzuch mówi: "O Boże! Chyba się zaczęło!". Potem budzi męża i swoją pięcioletnią córeczkę. Dziewczynka zostaje w domu pod opieką babci, a Andziaks wraz z mężem jadą do szpitala. W międzyczasie ciężarna zdążyła jeszcze zadzwonić do położnej. Pomiędzy skurczami influcenerka znalazła też czas na to, by zadbać także o siebie - uczesać włosy i zrobić delikatny makijaż.
REKLAMA


Zobacz wideo


Dominika opowiedziała o cesarskim cięciu. Nagle Marcin wypalił: "Jesteś stworzona do rodzenia dzieci"[materiał wydawcy kobieta.gazeta.pl]


Vlog z porodu już jeden był. Ten jest drugiAngelika Trochonowicz, znana w sieci jako Andziaks, 7 stycznia tego roku urodziła drugie dziecko. Na świat przyszedł jej syn. Szczęśliwi i dumni rodzice opublikowali w swoich mediach społecznościowych (Facebook i Instagram) zdjęcie noworodka. To jednak nie koniec, bo właśnie ukazał się film z całego wydarzenia. "VLOG : MÓJ DRUGI PORÓD!" - został opublikowany na kanale Andziaks 21 stycznia 2026 roku, stając się jednym z popularniejszych filmów na polskim serwisie YouTube (w przeciągu ostatnich 24 godzin został obejrzany już ponad milion razy). Jednak to nie pierwszy raz, kiedy infulencerka dzieli się ze swoimi fanami prywatnymi kadrami. Poprzedni film z porodu małej Charlotte zgromadził już 5,7 mln odsłon, dlatego trudno się dziwić, iż przy drugim porodzie para również zdecydowała się na publikację takiego nagrania. Wróćmy jednak do wideo, na którym został pokazany cały przebieg porodu - od pierwszych skurczów, przez przygotowania do wyjazdu do szpitala, po samą akcję porodową.Nie boli mnie teraz, ale się bardzo rozczulam. Hormony mnie chyba dojeżdżają- mówiła zalana łzami Andziaks, podłączona do aparatury KTG. Przez cały czas przy Andziaks był obecny jej mąż Luka, który dzielnie wspierał ją podczas porodu. Mama mogła liczyć również na pomoc prywatnej położnej i całego zespołu medycznego.


Na filmie uwiecznione zostały również skurcze parte i sam moment narodzin dziecka. Trzeba jednak zaznaczyć, iż influenecerka doświadczyła łagodnego porodu, który nie trwał wiele godzin. Równie emocjonująca jest chwila, kiedy noworodek trafia w objęcia mamy.Dopiero dochodzi do mnie teraz, iż urodziłam. Jak go położyli to jeszcze nie zaczaiłam. Fajnie bardzo było. Lepsze to, niż wenflon- skomentowała Andziaks. W komentarzach burza. Jedni chwalą, drudzy ganią i czują niesmakInfluencerka, pokazując intymne momenty z sali porodowej i całego przebiegu narodzin dziecka (już po raz drugi), wywołała dyskusję o granicach prywatności i tego, co można pokazywać w internecie, a co lepiej zachować dla siebie. "Nie rozumiem, nie wiem nawet, czy chcę rozumieć, ale jak można pokazywać światu, obcym ludziom, tak intymne chwile, jak poród?" - czytamy w jednym z komentarzy zamieszczonym pod filmem. Jednak okazuje się, iż nagranie z porodu spotkało się z falą ciepłych komentarzy, w których internauci gratulowali jej odwagi i dziękowali za "normalizowanie ciąży, porodu i karmienia piersią"."Dziękuję, iż pokazałaś tak intymny moment bez upiększania - dając innym kobietom poczucie, iż są wystarczające i silne. Ten film zostaje w sercu na długo"; "Poród to coś, co mnie bardzo przeraża. Dziękuję ci za ten film"; "Z serca dziękuję za to, iż nie patrzysz na komentarze innych ludzi, iż nie wypada itd. tylko pokazujesz, czym jest poród. Jestem przed, jaki jest stres, napięcie, iż zaraz urodzisz"; "Po tym filmie całkowicie zmienił mi się światopogląd na temat porodów. Jako kobieta, która nie rodziła, byłam przerażona ostatnimi historiami, które w moim otoczeniu zachodziły z kobietami rodzącymi. A dzięki Andzi jestem spokojna, iż są też sytuacje pozytywne. Dzięki Andziu za ten film" - piszą odbiorcy filmu.


Jednak pod filmem znalazło się także i kilka wiadomości, które dotyczą wyglądu rodzącej. "Błyszczyk jest na ustach?"; "Andzia nie sądziłam, iż można robić make up podczas skręcania się w skurczach porodowych. Jesteś mocny gracz" - czytamy w komentarzach. A Ty? Co myślisz o pokazywaniu w sieci prywatnych momentów, jak np. narodziny dziecka? To "normalizowanie" czy "przekroczenie granicy dobrego smaku"? Napisz: [email protected].
Idź do oryginalnego materiału