Anastacia zagrała w Torwarze! [relacja]

kulturalnemedia.pl 3 godzin temu

Po wyprzedanym w zeszłym roku koncercie w klubie Stodoła Anastacia wróciła do naszego kraju, aby zagrać na stołecznym Torwarze. Jak było?

Nie byłam na zeszłorocznym koncercie w Stodole. Natomiast przeczytałam w jednej z relacji odnośnie tegorocznego wydarzenia, iż zabrakło atmosfery ze Stodoły – nostalgicznej, energetyzującej i imprezowej.

Jej przeboje przypomniały czasy szkolnych dyskotek i muzycznych stacji telewizyjnych, a publiczność gwałtownie zamieniła koncert w zbiorowe wspominanie początku XXI wieku. Było głośno, momentami wzruszająco, przede wszystkim jednak niezwykle energetycznie. Ta atmosfera ponoć niosła wówczas cały koncert.

Nie jestem w stanie porównać tych dwóch imprez, jednak faktem jest, iż koncert w Torwarze był niezwykle spokojny, by nie rzec – nudny. Jednak nie jest to wina Anastacii. Ona cały czas żartowała, zaczepiała fanów i próbowała złamać dystans między sceną a publiką. Ten jednak trwał aż do Left Outside Alone, który zagrano… na sam koniec.

Wydaje mi się, iż gdyby ten, zdecydowanie największy hit artystki, pojawił się wcześniej, mogłoby to podratować sytuację.

Do czasu LOA gwiazda zaśpiewała m.in. One Day In Your Life, Sick and Tired lub I’m Outta Love. Nowsze utwory były przeplatane z hitami oraz coverami – chociażby Sweet Child O’Mine Gunsów lub mash-upem Smooth/Smells Like Teen Spirit/Barbie Girl. Znalazł się także czas na krótkiego seta akustycznego, podczas którego usłyszeliśmy między innymi Welcome to my Truth i How Come the World Won’t Stop.

Nie można odmówić Anastacii nie tylko świetnego głosu, ale też energii i poczucia humoru, jak również klasy. Zabawnym momentem było, kiedy powiedziała: “No cóż… witajcie, “dziewice” do osób, które po raz pierwszy przyszły na jej koncert.

Artystka okazała także wdzięczność osobom, które ją wspierają i przyszły na torwarowy koncert.

Mogliście kupić bilety i pójść na występ dowolnego innego artysty, ale wybraliście mój. Bardzo wam za to dziękuję. A jeżeli przyszliście sprawdzić, czy jeszcze potrafię śpiewać, to postawiliście na dobrego konia, bo będę śpiewać przez cały wieczór.

Czy było warto?

Anastacia nie jest zdystansowaną diwą. Skraca dystans, ma dużo poczucia humoru i swobody, którą starała się zarazić fanów. Nie zawsze jednak skutecznie…

Zdecydowanie zawiodła atmosfera i kolejność setlisty tego wieczoru. Niemniej uważam, iż warto było iść. Może nie było szaleństwa rodem ze szkolnych dyskotek, ale jestem zdania, iż zdecydowanie warto iść na koncert Anastacii chociaż raz w życiu. Ja bawiłam się bardzo dobrze, mimo panującej atmosfery.

Bo to dla artysty idzie się na dane wydarzenie. Zobaczyłam świetną i bardzo sympatyczną kobietę, która nie bez powodu ponad 20 lat temu zdobyła taką rozpoznawalność i przez cały czas jest jedną z największych artystek XXI wieku. Może nie podbija już list przebojów, ale dla mnie wygrywa w przedbiegach z wieloma innymi, młodszymi gwiazdami!

Idź do oryginalnego materiału