Największe zaskoczenie? Wśród obsady znajdowali się debiutanci, którzy po raz pierwszy występowali przed tak dużą publicznością. I naprawdę trudno było to zauważyć. Nie było widać tremy, niepewności czy sztuczności. Wręcz przeciwnie. Aktorzy stworzyli bardzo wiarygodne postacie, a emocje, które przekazywali, były naturalne i prawdziwe. Publiczność owacją na stojąco podziękowala za wrażenia, a po spektaklu dało się słyszeć jeden wspólny komentarz: „jak oni świetnie grają, aż trudno uwierzyć iż to amatorzy".Spektakl inspirowany „Liliami” Adama Mickiewicza opowiadał o miłości, odrzuceniu, tęsknocie i konsekwencjach ludzkich decyzji. Jednak to nie sam tekst był tu najważniejszy, a sposób, w jaki został pokazany. Reżyserka Kinga Dębska stworzyła przedstawienie pełne symboli i mocnych scenicznych obrazów. W wielu momentach było widać ogromną kreatywność i wyczucie emocji. Niektóre sceny były wręcz hipnotyzujące i zostawały w głowie jeszcze długo po zakończeniu spektaklu. Niezwykłą muzykę stworzył Mariusz Pucia, a choreografię przygotowała Beata Kozioł.Ogromnym atutem była również zespołowość całej obsady. Nie było tu przypadku ani grania „pod siebie”. Widać było wzajemne zaufanie, energię i wspólną pracę nad każdym detalem. Dzięki temu widz nie oglądał pojedynczych aktorów, ale prawdziwy teatr
emocji.Na zakończenie, zgodnie z tradycją KKoFFeiny, odbyła się rozmowa z aktorami i twórcami. To właśnie wtedy można było jeszcze bardziej poczuć, ile serca i pracy zostało włożone w ten spektakl. I chyba właśnie dlatego ten wieczór zrobił na widzach tak ogromne wrażenie.