Od dekadenckiej bohemy do życia na trzeźwo.
W latach 80., kiedy Polska była odgrodzona od wolnego świata Żelazną Kurtyną, kilka docierało do nas z tego, co działo się w niemieckim undergroundzie. To były adekwatnie płyty tylko dwóch zespołów – D.A.F. i Einsturzende Neubauten. A to dlatego, iż wydawała je brytyjska wytwórnia Mute i łatwiej je było kupić, kiedy komuś udało się wyjechać na Zachód. Tymczasem w samym tylko Berlinie Zachodnim działo się mnóstwo ciekawych rzeczy. Większość nagrań z kręgu post-punka i industrialu ukazywała się jednak wyłącznie na chałupniczo tworzonych kasetach, stąd dostęp do nich był bardzo ograniczony. Poznaliśmy je dopiero w pierwszej dekadzie XXI wieku za sprawą ciekawych reedycji, ale przede wszystkim internetowych blogów, których autorzy udostępniali muzykę w plikach MP3. To cały nurt Neue Deutsche Welle i jego bardziej eksperymentalna frakcja – Geniale Dilletanten. Teraz ukazała się u nas książka jednej z najważniejszych postaci tego nurtu – Alexandra Hacke.
Znamy go przede wszystkim jako byłego muzyka Einsturzende Neubauten, tymczasem pojawił się on na undergroundowej scenie Berlina Zachodniego znacznie wcześniej. Mając zaledwie 15 lat nagrał wraz z kolegami pod szyldem P1/E słynny singiel „49 Second Romance”, który z dzisiejszej perspektywy jawi się równie istotny dla narodzin nurtu minimal wave co klasyczny „Warm Leatherette” The Normal. Potem Hacke grał z post-punkową kapelą Mekanïk Destruktïẁ Kommandöh, tworzył industrialną elektronikę jako Alexander Von Borsig i w grupie Sentimentale Jugend, a także wspierał Monę Mur przy nagraniu pamiętnej EP-ki „Jeszcze Polska”. Żył przy tym jak przystało na dekadencką bohemę spodziewającą się atomowej zagłady: pił, ćpał i imprezował na całego w słynnych barach i klubach, jak Risiko czy Cafe Mitropa.
Wszystko to ożywa teraz w jego wspomnieniach w serii krótkich i dynamicznych opisów, które układają się w barwną mozaikę berlińskiego undergroundu lat 80. Mało tego: Hacke jeździł z Einsturzende Neubauten po świecie, dzięki czemu w jego książce pojawia się cała galeria ekscentrycznych artystów z innych państw – choćby Boyd Rice czy kolektyw Survival Research Laboratories z USA. Im później, tym pamięć muzyka lepsza i mniej przysłonięta mgłą alkoholu i dragów, stąd rozdziały „Hałasu” stają się dłuższe i dokładniejsze. Co więcej: im mniej ekscesów w jego życiu prywatnym, tym narracja nabiera spokojniejszego tonu.
Najdziwniejsze jest to, iż wyjątkowo mało w jego książce o działalności Einsturzende Neubauten. Brak tu typowych dla rockowych biografii opisów powstawania najważniejszych płyt, pracy w studiu i koncertowych wspomnień. Kolejne albumy Hacke zbywa pojedynczymi zdaniami, rozpisując się jedynie szerzej o teatralnych projektach zespołu. Nie ma tu prawie nic o tym, jakie były relacje między muzykami grupy, raz czy dwa gitarzysta zdawkowo stwierdza, iż pojawiały się między nimi konflikty. Jakie i o co? Tego nie wiadomo. Trochę szkoda – bo jakby nie patrzeć Neubauten to bardzo istotny rozdział w jego artystycznej biografii.
Hacke ewidentnie nie chce, aby postrzegać jego osobę przez pryzmat dokonań słynnego zespołu i o wiele więcej miejsca poświęca swym najnowszym dokonaniom. A są to płyty, koncerty i specjalne projekty zrealizowane z jego obecną żoną Danielle De Picciotto. Jasne – taka optyka jest w pełni zrozumiała. Stąd nie może dziwić, iż muzyk nie gloryfikuje swej straceńczej przeszłości i jasno stwierdza, iż przypłacił ją alkoholizmem i o mało nie skończył na dnie. Wyrwał się ze szpon nałogu za sprawą żony i dzięki temu zachował kreatywność i do dziś tworzy intrygującą muzykę. Stąd adekwatnie aż połowa „Hałasu” to bardziej ułożony i statyczny opis tego, co działo się w jego życiu w XXI wieku.
Początkowo może trochę trudno wejść czytelnikowi w nurt tej opowieści – szczególnie jeżeli berliński underground lat 80. jest komuś kompletnie obcy. Hacke mnoży nazwy zespołów i projektów, nazwiska kumpli i współpracowników, szyldy knajp i wytwórni płytowych. Dla kogoś, kto szuka informacji o tamtej scenie, będzie to jednak prawdziwa kopalnia wiedzy z pierwszej ręki. Potem sporo interesującego znajdą w „Hałasie” ci, którzy są słuchaczami jego dokonań z De Picciotto. Jest tu oczywiście trochę o Einsturzende Neubauten – szczególnie o tym, jak zespół odżył w XXI wieku za sprawą swej pionierskiej relacji z fanami w internecie.
Przy tym wszystkim Hacke opowiada barwnie i soczyście, nie szczędząc zabawnych anegdot i historii. W miarę kolejnych stron „Hałas” czyta się więc coraz lepiej. Bez wątpienia jest to na naszym rynku pozycja wyjątkowa – bo pewnie nieprędko (albo i nigdy) nie dostaniemy innej tak ciekawej i osobistej panoramy niemieckiej sceny eksperymentalnej ostatniego półwiecza.
4 lipca o godz. 16 podczas festiwalu Inne Brzmienia w Lublinie odbędzie się spotkanie autorskie z Alexandrem Hacke oraz polskim tłumaczem i wydawcą książki – Januszem Muchą z firmy Gusstaff.

















