– „Albo wynajmujesz mojemu bratu pokój w swoim mieszkaniu, albo się pakuj i wynoś się stąd!” – oświadczył mąż.

polregion.pl 12 godzin temu

Dzisiaj wieczorem czuję się wyczerpana, ale muszę zapisać te myśli, zanim uciekną.

„Albo wprowadzasz mojego brata do swojego mieszkania, albo pakuj się i wynoś!” warknął mąż.

Kinga spóźniła się dziś z pracy o dobre dwie godziny. Dwie nowe klientki zapisały się do niej po poleceniach od znajomych.

„Chcemy tylko do pani, Kingo Pawłowska! Jest pani najlepszą fryzjerką w naszym mieście!” te słowa sprawiły, iż uśmiechała się całą drogę do domu.

Może to jednak czas, żeby odważyć się na własny salon? Dość już strachu i czekania na „lepsze czasy”.

Zamyślona, Kinga nie zauważyła, kiedy dotarła do bloku. W klatce usłyszała obce głosy dobiegające z ich mieszkania. gwałtownie otworzyła drzwi i zastygła w progu ze zdumienia. W przedpokoju leżał zniszczony plecak, na podłodzie brudne buty, a z kuchni ciągnął odór alkoholu.

„Kingu, poznajesz rodzinę? Krzysiek wrócił!” mąż wyjrzał z kuchni z dziwnym uśmiechem.

Młodszy brat Jacka siedział na kuchennej kanapie, wpatrzony pustym wzrokiem w stół. Ten sam Krzysiek, który cztery lata temu wyprowadził się do tancerki z nocnego klubu.

„Cześć” szwagier choćby nie podniósł wzroku.

„Mamo, a kogo to?” szepnęła córka, która właśnie wróciła z zajęć tanecznych.

„To twój wujek Krzysiek, brat taty” Kinga starała się mówić spokojnie. „Pewnie go nie pamiętasz. Byłaś za mała, gdy wyjechał.”

„A dlaczego on taki dziwny?” Zosia zniżyła głos.

„Idź do siebie, kochanie. Pogadamy później.”

Weszła do łazienki i odkręciła wodę. Potrzebowała choć chwili, żeby ochłonąć. W lustrze patrzyła na nią zmęczona twarz. Powoli przejechała dłonią po włosach korzenie już odrastały, ale teraz myślała o czymś zupełnie innym.

Cztery lata temu, gdy Krzysiek odchodził, widziała, jak bardzo Jackowi to ciążyło. Przez miesiąc nie odzywał się do rodziców, obwiniając ich, iż odepchnęli brata. A potem jakby się pogodził z tym, przestał wspominać o Krzysiu, nie odbierał jego rzadkich telefonów. Ale teraz chyba wszystko się zmieniło.

Mąż wszedł za nią do sypialni, zawahał się, w końcu cicho powiedział:

„Zostanie u nas. Taka potrzeba. Choć na jakiś czas. Bratu trzeba pomóc. Krzysiek jest w złym stanie. Zdradzała go, więc się rozstali. Do rodziców nie może wrócić.”

„I ty to zdecydowałeś sam? choćby mnie nie pytając? Nie rozmawiając ze mną?” Kinga odwróciła się do męża. „Nie wydaje ci się to bezczelnością?”

„A co było pytać? To mój brat, nie ma gdzie iść.”

„Jacku, mamy nastoletnią córkę. Widziałeś, w jakim on jest stanie? Myślisz, iż to w porządku, żeby codziennie to widziała? Krzysiek”

„Właśnie dlatego potrzebuje pomocy. Rodzina!” Jacek po raz pierwszy tego wieczoru spojrzał żonie w oczy. „Rozumiesz chyba, iż nie mogę go zostawić. To niemożliwe!”

„Ile to potrwa?”

„Tyle, ile trzeba. Brat musi dojść do siebie.”

„A co z Zosią? Pomyślałeś o niej? Jest w takim wieku”

„Kinga, prze

Idź do oryginalnego materiału