Aktor kultowych polskich produkcji. Gwiazdą została również jego synowa

swiatseriali.interia.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


Nazwisko Talarczyk nierozerwalnie kojarzy się z polskim teatrem i filmem już od czasów Kazimierza Talarczyka, którego kariera rozpoczęła się tuż po wojnie. Co ciekawe, tradycję rodzinną kontynuował nie tylko jego syn, ale również synowa, która od lat pozostaje jedną z ważniejszych postaci scen Trójmiasta.


Kazimierz Talarczyk: aktor kultowych produkcji PRL-u


Kazimierz Talarczyk zapisał się w pamięci widzów jako jeden z aktorów kultowych produkcji czasów PRL. Szeroka publiczność kojarzyła go przede wszystkim z rolami ekranowymi - pojawiał się w legendarnych serialach i filmach, które do dziś pozostają istotną częścią historii polskiej telewizji i kina. Występował m.in. w serialach "Stawka większa niż życie", "Czterej pancerni i pies", "Przygody pana Michała" czy ekranizacji "Chłopów", a także w popularnych filmach, takich jak "Jak rozpętałem drugą wojnę światową". W kultowej komedii "Sami swoi" wcielił się w Antoniego Wieczorka - sąsiada Pawlaków.Reklama
Choć dla widzów był przede wszystkim aktorem filmowym i telewizyjnym, przez całe życie pozostawał także związany z teatrem. Egzamin aktorski zdał w 1949 roku i od tego czasu występował na scenie aż do śmierci. Grał w teatrach w Poznaniu, Warszawie, Gdańsku i Łodzi, a szczególnie związany był z Teatrem Wybrzeże oraz Teatrem im. Stefana Jaracza. Jego działalność sceniczna i ekranowa sprawiła, iż zapisał się w historii polskiego aktorstwa jako artysta wszechstronny i rozpoznawalny dla kilku pokoleń widzów.


Małgorzata Talarczyk kontynuuje tradycję rodzinną


Nazwisko Talarczyk w świecie teatru i kultury rozbrzmiewa jednak także dzięki kolejnemu pokoleniu artystycznej rodziny. Związał je ze swoją drogą zawodową Roman Talarczyk, syn Kazimierza, a znacząco rozsławiła je również jego była żona, Małgorzata Talarczyk. Urodzona w 1951 roku aktorka od dekad pozostaje jedną z ważniejszych postaci scen Trójmiasta.
"Miałam bardzo surowy dom i kochanych, najlepszych na świecie, ale i wymagających rodziców, którzy chowali swoje dzieci - tzn. mnie i moją siostrę - w potrzebie kultury, książki, teatru. Miałyśmy karnety do teatru, do filharmonii - to były takie nasze obowiązki" - opowiadała o swoim wychowaniu synowa Kazimierza Talarczyka w rozmowie z "gdynia.pl".
"Chciałam być w teatrze. Zawsze mówiłam, iż chcę zostać reżyserem, nie do końca wiedząc na czym to polega" - dodała.
Debiutowała na początku lat 70., a od 1982 roku jest związana z Teatrem Miejskim w Gdyni. Na scenie mierzyła się zarówno z klasyką, jak i literaturą współczesną, grając w utworach takich twórców jak Kochanowski, Szekspir, Fredro, Gombrowicz, Mrożek czy Słowacki.


Za swoją działalność została uhonorowana licznymi odznaczeniami, w tym Złotym Krzyżem Zasługi oraz Srebrnym i Brązowym Medalem "Zasłużony Kulturze Gloria Artis".
"W ogóle nie myślę, iż to już tyle lat minęło. adekwatnie to nigdy w życiu bym nie przypuszczała, iż spotkają mnie nagle takie cyfry. Moja pasja do teatru nie przeminęła. Staje się coraz częściej, z racji wieku i mojego stanu zdrowia, kimś już bardziej na widowni niż na scenie, ale muszę powiedzieć, iż jestem widzem bardzo wdzięcznym i pełnym zachwytu dla każdej pięknej sceny, którą mam szansę zobaczyć" - mówiła we wspomnianym wywiadzie.
Zobacz też: Od lat bije rekordy na Netfliksie. Powraca z najnowszym sezonem pełnym emocji
Idź do oryginalnego materiału