A wtedy zrozumiała, iż teściowa wcale nie jest taką złośliwą kobietą, za jaką ją miała przez te wszy…

twojacena.pl 16 godzin temu

A jeszcze zrozumiałem, iż teściowa wcale nie jest taka złośliwa, jak myślałem przez te wszystkie lata.

Poranek trzydziestego grudnia niczym się nie różnił od pozostałych takich dni przez ostatnich dwanaście lat właśnie tyle Anna z Pawłem są małżeństwem. Wszystko było po staremu: on rano wyjechał na polowanie i wróci dopiero trzydziestego pierwszego na obiad, syn został u babci, a Anna znowu została sama w domu.

Przez te wszystkie lata zdążyła się już do tego przyzwyczaić. Paweł to zapalony wędkarz i myśliwy każdą wolną chwilę, niezależnie od świąt czy pogody, spędzał w lesie, a ona zawsze czekała na niego w mieszkaniu. Ale jakoś dzisiaj było jej wyjątkowo smutno i samotnie.

Wcześniej w takie dni rzucała się w wir sprzątania czy gotowania zawsze znalazło się coś do roboty w domu. Nowy Rok też miał być dopiero jutro, spędzali go w domu teściowej odkąd pamięta, dwanaście lat pod rząd nic nowego, wszystko według schematu. Ale tego dnia kompletnie nic jej się nie chciało, wszystko wypadało jej z rąk.

Dlatego telefon od przyjaciółki przyszedł bardzo na czas. Anna choćby się ucieszyła. Najlepsza przyjaciółka jeszcze z liceum, Iwona, była po rozwodzie i często urządzała spotkania u siebie w mieszkaniu. I tym razem zadzwoniła:
No i co, znowu sama w domu? choćby nie pytała, tylko stwierdzała fakt. Paweł znów uciekł do lasu? Wpadnij wieczorem do mnie, zebrała się fajna ekipa, po co siedzieć i się dołować?
Anna nic nie obiecała, choćby nie planowała wychodzić, jednak im bliżej wieczoru, tym bardziej czuła się przygnębiona. Wspomnienia zaczęły ją dopadać i po raz pierwszy naprawdę zabolało ją to, iż męża nie było przy niej.

Przez te lata miała tylko dom, pracę i dziecko i tyle. Nigdzie razem nie wychodzili, Pawła nudziły wszelkie wizyty, miał w głowie wyłącznie jeziora i lasy, a ona sama też nie miała ochoty wychodzić. Przez to nie byli nigdy na porządnych wakacjach wolne spędzali u mamy Anny na wsi. Z jednej strony cieszyła się, iż mąż tak się dogaduje z teściową, ale z drugiej chciałoby się wyskoczyć nad morze, poznać świat.

Wieczorem pomyślała: A może jednak pójść do Iwony? Przynajmniej nie będę sama I faktycznie, zebrało się grono dawnych znajomych, zabawa była świetna i Anna doskonale się bawiła.

Najważniejsze jednak, iż był tam Grzegorz, jej pierwsza szkolna miłość. Tak wyszło, iż tę noc spędzili razem sam nie wiem do końca, jak do tego doszło. Wcale nie wypiła za dużo, ale pod wpływem wspomnień przestała panować nad sobą.

Rano była jej wstyd i niezręcznie, chciała jak najszybciej zapomnieć o tej niemiłej pomyłce dosłownie uciekła od Grzegorza z mieszkania.

W domu czekała ją niespodzianka ledwo przekroczyła próg, zobaczyła kurtkę Pawła, czyli wrócił wcześniej niż zwykle. Nogi się pode mną ugięły ze strachu. jeżeli dowie się, iż nie spałem w domu… Już w głowie widziałem awanturę, rozwód i rozstanie. I miałem pewność, sam bym nie wybaczył.

Tyle czasu człowiek budował rodzinę A tu przez własną głupotę, wszystko mogłem zrujnować. Naprawdę ją kochałem, więc złość na siebie mnie dławiła, a dźwięk telefonu wyciągnął mnie z tych myśli.

Dzwoniła teściowa:
Nie wiem, co tam się u was dzieje, ale w nocy dzwonił Paweł nie mógł się do ciebie dodzwonić. Powiedziałam mu, iż byłaś u cioci Krysi, bo źle się poczuła, więc uważaj, żebyś się nie wydała

W życiu bym się nie spodziewał pomocy od teściowej. Nasze relacje zawsze były chłodne. Nigdy się nie kłóciłem z Marią, ale miłością do zięcia też nigdy nie pałała. Od początku była przeciwna naszemu ślubowi, twierdziła, iż za młodzi jesteśmy. A przez pierwsze lata mieszkaliśmy przecież wszyscy razem nie było wtedy lekko.

Dopiero gdy zamieszkaliśmy osobno, kontakt się ograniczył do minimum, spotykaliśmy się tylko na rodzinnych uroczystościach i trzymaliśmy dystans. Ale teraz byłem naprawdę wdzięczny, choćby to, co może się wydarzyć później, nie budziło już strachu najważniejsze, iż żona nie wiedziała, gdzie byłem naprawdę.

Wieczorem pojechaliśmy wspólnie do teściowej. Znalazłem okazję, gdy zostaliśmy sami w kuchni chciałem jej podziękować i wyznać całą winę. Ale choćby nie pozwoliła mi dokończyć.
Daj spokój, myślisz, iż nie rozumiem, jak to jest żyć z facetem, który widzi tylko własne hobby? Sama święta nie jestem A mój Staszek wskazując na teścia całe życie po kniejach biegał. Myślisz, iż to miłe? Najważniejsze, by to nie stało się nawykiem wiesz, o czym mówię rzuciła.

Zrozumiałem, a przy okazji zobaczyłem, iż teściowa wcale nie jest taka jędzowata, jak mi się zdawało wszystko rozumie i potrafi pomóc. Na szczęście ta historia zakończyła się dla mnie dobrze, a ja sobie obiecałem: bez żony już nigdy więcej nie ruszam się z domu.

Idź do oryginalnego materiału