8 typów ludzi, po spotkaniu z którymi czujesz się emocjonalnie wyczerpany

przemyslenia.pl 21 godzin temu

Są ludzie, po rozmowie z którymi czujemy się spokojniejsi, lżejsi i bardziej sobą. Są jednak również tacy, po których wyjściu potrzebujemy ciszy, mimo iż pozornie nie wydarzyło się nic złego.

Nie doszło do kłótni. Nikt nas otwarcie nie obraził. A jednak wracamy do domu z napięciem w ciele, analizujemy każde słowo i mamy wrażenie, jakby ktoś wyjął z nas całą energię.

Emocjonalne zmęczenie często nie pojawia się przez jedną wielką sytuację. Powstaje przez dziesiątki drobnych zachowań, które zmuszają nas do ciągłego tłumaczenia się, uspokajania, słuchania albo pilnowania każdego słowa. Oto osiem typów ludzi, przy których szczególnie trudno zachować wewnętrzny spokój.

1. Człowiek, który potrafi mówić wyłącznie o sobie

Możesz słuchać go przez godzinę. Poznasz jego problemy, plany, konflikty i sukcesy. Kiedy jednak próbujesz opowiedzieć o czymś własnym, gwałtownie przerywa, zmienia temat albo ponownie kieruje rozmowę na siebie.

Na początku można tego choćby nie zauważyć. Taka osoba bywa ciekawa, elokwentna i pełna historii. Dopiero po czasie dociera do nas, iż podczas całego spotkania pełniliśmy rolę publiczności.

Rozmowa, w której jedna osoba tylko bierze uwagę, a druga nieustannie ją daje, nie jest prawdziwą wymianą. Nic dziwnego, iż wychodzimy z niej zmęczeni. Przez cały czas byliśmy obecni dla kogoś, kto ani przez chwilę nie spróbował być obecny dla nas.

2. Wieczny narzekający, który odrzuca każde rozwiązanie

Praca jest beznadziejna, partner niczego nie rozumie, znajomi zawodzą, a cały świat sprzysiągł się przeciwko niemu. Próbujemy pocieszać, podsuwać rozwiązania i pokazywać inną perspektywę, ale każda propozycja spotyka się z odpowiedzią: „Tak, ale…”.

Niektóre osoby nie szukają wyjścia z problemu. Szukają kolejnego człowieka, któremu będą mogły przekazać swoje napięcie. Po rozmowie im robi się lżej, a nam ciężej.

Każdy ma prawo przeżywać trudne chwile i czasami zwyczajnie się wygadać. Problem zaczyna się wtedy, gdy narzekanie staje się jedynym sposobem budowania relacji. Nie da się uratować kogoś, kto chce jedynie opowiadać o tonącym statku, ale nie zamierza wejść do łodzi ratunkowej.

3. Ukryty rywal, który zawsze musi mieć lepiej albo gorzej

Kiedy dzielisz się sukcesem, natychmiast opowiada o swoim – większym. Kiedy mówisz o problemie, jego cierpienie okazuje się poważniejsze. Nie potrafi po prostu ci pogratulować ani wysłuchać bez porównywania.

Czasami rywalizacja jest dobrze ukryta. Pojawia się w pozornie niewinnych żartach, umniejszaniu osiągnięć czy komplementach, po których pozostaje nieprzyjemne ukłucie: „Ładnie wyglądasz, jak na kogoś, kto ostatnio tak mało o siebie dba”.

Przy takiej osobie zaczynamy kontrolować to, co mówimy. Pomniejszamy własną radość, aby jej nie drażnić, albo tłumaczymy się z sukcesów, jakby były czymś niestosownym. Relacja zamienia się w konkurs, do którego nigdy się nie zgłaszaliśmy.

4. Człowiek, który z każdego spotkania robi emocjonalny alarm

W jego życiu ciągle trwa jakiś kryzys. Każda sprzeczka jest katastrofą, każda wiadomość zapowiedzią najgorszego, a każde nieporozumienie wymaga natychmiastowej reakcji. Wciąga innych w swoje emocje i oczekuje, iż będą równie przerażeni, oburzeni albo zaangażowani.

Przy takiej osobie trudno spokojnie porozmawiać. Zawsze trzeba kogoś uspokajać, ratować albo przekonywać, iż świat jeszcze się nie kończy. Po pewnym czasie sami zaczynamy żyć w napięciu, czekając na kolejny kryzys.

Nie każda sytuacja wymaga alarmu. Nie każdy problem musi stać się wspólnym dramatem. Wspieranie kogoś jest czymś dobrym, ale nie możemy przez całe życie pełnić funkcji jego pogotowia emocjonalnego.

5. Osoba, która wzbudza poczucie winy

Rzadko prosi wprost. Zamiast tego mówi: „Nie szkodzi, poradzę sobie sam”, „Widocznie nie jestem dla ciebie ważny” albo „Ja na twoim miejscu znalazłbym czas”.

Jej słowa sprawiają, iż zaczynamy się tłumaczyć, choć nie zrobiliśmy nic złego. Rezygnujemy z własnych planów nie dlatego, iż naprawdę chcemy pomóc, ale dlatego, iż boimy się poczuć jak egoiści.

Poczucie winy jest wyjątkowo skutecznym narzędziem wpływu, ponieważ uderza w ludzi wrażliwych i odpowiedzialnych. Zdrowa prośba pozostawia przestrzeń na odmowę. Manipulacja sprawia, iż odmowa wygląda jak dowód braku miłości.

Po spotkaniu z taką osobą czujemy zmęczenie, ponieważ cały czas próbujemy udowodnić, iż jesteśmy wystarczająco dobrzy.

6. Człowiek, przy którym musisz domyślać się, co zrobiłeś źle

Zapytany, czy coś się stało, odpowiada: „Nic”. Jednocześnie staje się chłodny, milczący albo uszczypliwy. Zamiast powiedzieć wprost, co czuje, oczekuje, iż sami odczytamy jego nastrój i znajdziemy adekwatne rozwiązanie.

W takiej relacji zaczynamy analizować ton głosu, krótkie odpowiedzi i drobne gesty. Zastanawiamy się, które słowo mogło urazić drugą osobę. Powoli uczymy się chodzić na palcach.

Ciągłe zgadywanie cudzych emocji jest wyczerpujące. Dojrzała relacja nie powinna przypominać testu, w którym jedna osoba zna pytania, a druga musi domyślić się odpowiedzi.

7. Osoba, która nie szanuje granic

Dzwoni mimo próśb, aby tego nie robić w określonych godzinach. Zadaje pytania, na które nie chcemy odpowiadać. Oczekuje natychmiastowej pomocy, obraża się na odmowę i traktuje nasz czas jak coś, czym może swobodnie dysponować.

Najczęściej nie przekracza wszystkich granic od razu. Sprawdza je stopniowo – małą prośbą, niewinnym żartem albo naciskiem ukrytym pod troską. o ile ustąpimy, następnym razem posunie się nieco dalej.

Przy takiej osobie zużywamy mnóstwo energii na obronę rzeczy, które powinny być oczywiste. Nie męczy nas samo powiedzenie „nie”. Męczy nas konieczność powtarzania go komuś, kto usłyszał je już za pierwszym razem, ale postanowił go nie uszanować.

8. Człowiek, przy którym nie możesz być sobą

To być może najbardziej wyczerpujący typ relacji. Zanim coś powiesz, zastanawiasz się, czy nie zostaniesz wyśmiany. Ukrywasz swoje emocje, zainteresowania i prawdziwe zdanie. Dopasowujesz ton głosu, słowa, a czasami choćby sposób, w jaki się śmiejesz.

Taka osoba może stale oceniać, poprawiać albo sugerować, iż przesadzasz. Może nie atakować cię wprost, ale jej obecność sprawia, iż zaczynasz wątpić w siebie.

Człowiek potrafi długo udawać kogoś innego, szczególnie gdy zależy mu na akceptacji. Jednak każda maska waży. Jeżeli po spotkaniu czujesz ulgę, iż wreszcie możesz przestać się kontrolować, warto zastanowić się, czy ta relacja daje ci bezpieczeństwo, czy jedynie wymaga ciągłego dopasowania.

Zmęczenie po spotkaniu też jest informacją

Każdy z nas czasami narzeka, zbyt dużo mówi o sobie albo reaguje bardziej emocjonalnie, niż powinien. Jeden trudny dzień nie czyni nikogo złym człowiekiem. Znaczenie ma jednak powtarzalność zachowania oraz to, czy druga osoba potrafi zauważyć swój wpływ na innych.

Warto obserwować nie tylko to, co ktoś mówi, ale również to, jak czujemy się w jego obecności i po rozstaniu. Czy możemy swobodnie oddychać? Czy jesteśmy słuchani? Czy mamy prawo odmówić? Czy nie musimy stale uspokajać, tłumaczyć się i udowadniać swojej wartości?

Nie każdą relację trzeba natychmiast kończyć. Czasami wystarczy ograniczyć kontakt, przestać brać odpowiedzialność za cudze emocje albo wyraźniej postawić granice.

Bo nie wszyscy, którzy chcą mieć do nas dostęp, powinni otrzymywać go bez ograniczeń. Nasza energia również jest czymś cennym – i mamy prawo decydować, komu ją powierzamy.

Jeśli chcesz nauczyć się chronić swój spokój i lepiej rozumieć własne emocje, sięgnij po książkę Marcela Adamasa „Cisza leczy duszę”. To pełna refleksji podróż w stronę życia bardziej świadomego, spokojnego i zgodnego ze sobą.

Idź do oryginalnego materiału