30 lat temu każdy znał ten serial. Jak się zestarzał?

swiatseriali.interia.pl 4 godzin temu
Zdjęcie: INTERIA.PL


18 lutego 2026 roku minęło 30 lat od emisji pierwszego odcinka serialu "Matki, żony i kochanki". Perypetie czterech przyjaciółek były jedną z najpopularniejszych rodzimych produkcji telewizyjnych lat 90. XX wieku. Chociaż odzew widzów był nader pozytywny, krytycy nie podzielali ich entuzjazmu wobec serialu Juliusza Machulskiego i Ryszarda Zatorskiego. Dziś także wzbudza on mieszane odczucia.


"Matki, żony i kochanki" to historia czterech przyjaciółek - zaradnych kobiet, mądrych żon, troskliwych matek i czułych kochanek - które nierzadko muszą podejmować trudne decyzje za słabych mężczyzn.
Bohaterki poznały się jeszcze w szkole pielęgniarskiej. Po latach ich drogi ponownie się przecinają. W swoim gronie chętnie dzielą się codziennymi kłopotami, niespełnionymi miłościami i zdradzają swoje pilnie strzeżone tajemnice. Mimo iż problemów w ich życiu nie brakuje, zwykle okazują się silniejsze od mężczyzn i przezwyciężają trudności.Reklama


"Matki, żony i kochanki". Nietuzinkowe bohaterki


Wanda (Małgorzata Potocka) pracuje w szpitalu jako pielęgniarka. W pewnym momencie dowiaduje się, iż jej mąż Janek (Paweł Wawrzecki) ma romans z lekarką. Mąż odchodzi, potem chce wrócić. Wanda z zemsty umawia się z niejakim Leonem (Andrzej Grabarczyk). Jan zaczyna rozumieć, jak bardzo zależy mu na żonie.
Wiktoria (Anna Romantowska) mieszka w małym miasteczku i samotnie wychowuje syna Jurka (Mateusz Damięcki). Po spotkaniu z przyjaciółkami i za ich namową przeprowadza się do stolicy. Jerzy (Jan Englert), jej miłość z czasów młodości, wraca do niej, ale kiedy dowiaduje się, iż Jurek nie jest jego dzieckiem, odchodzi. Wiktoria wychodzi za mąż za Cezarego (Leon Charewicz), ale nie jest szczęśliwa w małżeństwie i związek się rozpada...
Hanka (Elżbieta Zającówna) po liceum skończyła studia i została stomatologiem. Mimo dużego obciążenia zawodowego starcza jej jeszcze energii na poszukiwanie odpowiedniego mężczyzny. Po rozwodzie z Robertem (Krzysztof Kiersznowski) wiąże się ze studentem filozofii Filipem (Grzegorz Łukawski), a potem z Krzesimirem (Jacek Borkowski), za którego zamierza wyjść za mąż.
Dorota (Gabriela Kownacka) wraz z mężem Michałem (Krzysztof Stroiński) ma fabrykę kosmetyków. Małżonkowie są rodzicami nastoletniej Klary (Anna Mucha). Wydawać by się mogło, iż Dorocie nic nie brakuje do szczęścia w życiu rodzinnym i zawodowym, a jednak od dłuższego czasu zdradza męża z rzeźbiarzem Adamem (Jan Nowicki).


"Matki, żony i kochanki". Twórcy


Za serial odpowiadali Juliusz Machulski i Ryszard Zatorski. Reżyser "Seksmisji" i "Kilera" przyznał, iż o realizację poprosiła go Telewizja Polska. Postanowił nakręcić opowieść o "silnych kobietach, które myślą inaczej – i często fajniej – niż faceci". Zatorski kierował zespołem scenariuszowym. W drugim sezonie zasiadł także za kamerą kilku odcinków.
Kluczowe okazało się obsadzenie głównych bohaterek. Każda z aktorek podeszła do swojej postaci inaczej. "Pierwszego dnia zdjęć rozśmieszyłam całą ekipę" - opowiadała Małgorzata Potocka. "Powiedziałam kostiumologom, iż sama przygotuję się do roli. Pojechałam na Pragę do fryzjera, który robi lokówką takie fryzurki 'na sztywno'. Potem kupiłam sobie takie rzeczy, jakich nigdy normalnie bym nie kupiła, bo urągają godności kobiety: sukienki i spódniczki do kolan, a do tego takie płaskie kapcie. Tak wystrojona wkroczyłam na plan. Nigdy nie zapomnę widoku przerażonych oczu całej ekipy".
Swoją rolę w serialu ciepło wspominała zmarła w 2010 roku Gabriela Kownacka. "’Matki, żony i kochanki’ to był mój pierwszy serial i zupełnie nowe zadanie" - mówiła. "Przyjęłam tę rolę ze względu na Juliusza Machulskiego. Jego nazwisko gwarantowało, iż produkcja będzie oglądana. I rzeczywiście tak się stało. Udział w tym serialu był życiową przygodą".


"Matki, żony i kochanki". Nostalgia przerywana śmiechem


Serial składał się z zaledwie dwóch sezonów, podzielonych na 22 odcinki. Pierwsza seria debiutowała w lutym 1996 roku. Przyjęcie wśród recenzentów było raczej chłodne. Decyzja o kontynuacji zapadła z racji znakomitych wyników oglądalności - w czasie emisji produkcji pustoszały w Polsce ulice. Twórcy, niezrażeni niepochlebnymi recenzjami, skupili się na opiniach widzów i stworzyli kolejną transzę odcinków, która cieszyła się równie wielką popularnością.
Jak pisała Dorota Jędrzejewska-Szpak w portalu "Final Girls" za "Przekrojem" (18/1996), serial był emitowany w najlepszym czasie antenowym – w niedziele o 20.00. Oglądało go choćby sześćdziesiąt procent widowni zgromadzonej przed telewizorami. Według autorki serial Machulskiego z perspektywy współczesnego widza sprawdza się jako "barwny kalejdoskop lat 90., dosadny przegląd marzeń, aspiracji i wizerunków przedstawicieli ówczesnej klasy średniej". Dodała jednak, iż miłe odczucia wynikające z nostalgii przerywają niedostatki realizacyjne i scenariuszowe, które na zmianę wprawiają w zakłopotanie lub śmieszą.
Idź do oryginalnego materiału