25-lecie Shreka, czyli dlaczego Polacy kochają zielonego ogra

popkulturowcy.pl 1 godzina temu

Pierwszy film Shrek pojawił się w 2001 roku i opierał się na ilustrowanej książce, w której tytułowy ogr był znacznie mniej przyjemny niż ten znany nam dzisiaj. W tym roku obchodzimy 25-lecie Shreka, a wraz z nim wielki powrót do kin.

Sama jestem w wieku Shreka, więc dopiero 25-lecie jest dla mnie okazją do zobaczenia ogra w kinie. Dzięki uprzejmości Cinema City obejrzałam klasyk w 4DX, a seans pokazał mi jedno: Shrek świetnie się u nas trzyma, na spokojnie przyciąga do siebie kolejne pokolenie i nie nudzi się choćby przy którymś już oglądaniu. Stąd moje pytanie: dlaczego Shrek jest takim fenomenem w Polsce? Nie jest rodzimą produkcją, a jednak pół sali swobodnie rzucało cytatami, a widok kosza cebuli przed wejściem był najlepszą atrakcją. Dlaczego tak kochamy zielonego ogra o cuchnącym oddechu?


Na co zabrać dziecko do kina w 2001 roku?


Przyjrzyjmy się najpierw krajobrazowi końcowemu w 2001 roku. Na kinowe ekrany trafiły wtedy chociażby pierwsze Potwory i spółka, też całkiem mocno osadzone w kulturze. To w pewnym sensie całkiem podobny klimat: straszny powrót tak naprawdę jest wrażliwym stworzeniem, a jego sidekick dużo gada, ale budzi sympatię. Co dalej? Mamy jeszcze animowaną Atlantydę, kontynuację Zakochanego kundla i kilka mniej popularnych animacji. Pozornie jest w czym przebierać, natomiast dzisiaj najlepiej trzyma się właśnie Shrek.

Fot. Kadr z filmu

Polska dubbingiem stoi


Nieważne, w jakiej roli oglądam Zbigniewa Zamachowskiego (nawet w teatrze!), zawsze słyszę Shreka. Dzisiaj chyba nie sposób wyobrazić sobie kogokolwiek innego podkładającego głos tej postaci, a prawdopodobnie wielu z nas próbowało naśladować charakterystyczny ton, mówiąc: „Ośle!”.

Polski dubbing Shreka jest adekwatnie idealny. Zbigniew Zamachowski jako odpowiednik Mike Myersa, Jerzy Stuhr podkładający głos Osła, co w oryginale robił Eddie Murphy. Kunikowska, Ferency, Boberek – to aktorzy i głosy dobrze znane w Polsce, rozpoznawalne i budzące przywiązanie. Dubbing Shreka po prostu brzmi dla nas znajomo i swojsko. Za dzieciaka byłam święcie przekonana, iż to nasze rodzime dzieło (proszę mi wybaczyć, wiedza przyszła do mnie później).


Niekonwencjonalna baśń


Dawno, dawno temu, za górami, za lasami był sobie…przesyt cukierkową baśnią, w której wszystko jest proste i przyjemne. Shrek drwi sobie z baśniowych schematów. Jak jest wielokrotnie podkreślane, zielony ogr raczej nie jest rycerzem na białym koniu, a gadający Osioł średnio przypomina lśniącego rumaka. W tym świecie choćby królewna jest ogrzycą „i to jest jakby okay”. Wciąż mamy morał i wersję „i żyli długo, i szczęśliwie”, ale po drodze otrzymujemy wiele nie-baśniowych momentów.

Fot. Galeria własna, pokaz specjalny filmu w Cinema City

Bohaterowie są lekko nieokrzesani, przyznaję (pozwolę sobie powtórzy słowa Fiony), ale są sobą i nie bawią się w żadne konwencje i zmartwienia, co sobie ludzie pomyślą. Ludzie już i tak myślą o nich same okropieństwa, a postacie iż Shreka znajdują w tym wolność tego, by zachowywać się w zgodzie ze sobą, swobodnie i nie oglądając się na innych.

Czy nie brzmi w tym delikatnie polska zadziorność i żywiołowość? To nie tylko „Polak potrafi”, ale nie będzie czekał ani rozważał, czy wypada, tylko postawi na swoim. Ta piękna cecha nie jest zarezerwowana tylko dla Polaków, ale mam wrażenie, iż nieco przeglądamy się w postaci ogra, który na pierwszy rzut oka jest dziki, porywczy i narzekający, ale jednak…ma warstwy.


„Niech mnie ktoś przytuli”


Osobiście jestem fanką Osła. Tak jak on, dużo gadam (jak widać), reaguję żywiołowo i panikuje bez potrzeby. To jest moja postać. Lubię Osła także dlatego, iż świetnie ilustruje, jak radzić sobie z kompleksami. Każda istotną postać w filmie Shrek na swoje coś – potworny wygląd Fiony, przegrana pozycja Shreka wobec stereotypów oraz charakter Osła, który irytuje wszystkich wokół. Osioł najlepiej iż wszystkich nawiguje, jak sobie z tym radzić.

Shrek budzi emocje. Na bardzo osobistym poziomie każdy widz wie, ze i w jego wnętrzu kryją się kompleksy, z którymi nie jest łatwo sobie poradzić. Kiedy więc na ekranie wielki, straszny ogr jąka się, ćwicząc wyznawanie uczuć, staje się bliski. Kiedy Fiona obawia się odrzucenia ze względu na wygląd, przeżywa znajome rozterki. Osioł, który za dużo gada i budzi w innych skrajną irytację, to uniwersalny obraz lęku, iż zajmujemy zbyt dużo przestrzeni w czyimś życiu.

Nie trzeba więc magicznego zwierciadła, aby przejrzeć się w postaciach tej kultowej animacji. To tak uniwersalne, osobiste lęki, iż siła rzeczy przywiązujemy się do bohaterów i liczymy, iż dostaną swoje bajkowe szczęśliwe zakończenie mimo tego, iż nie wpasowują się w narzucone ramy. Chcemy tego dla siebie.


Bezczelny humor dla dorosłych


Animacje dla dzieci generalnie przemycają także jakieś smaczki dla dorosłych. Dzieciaki nie zauważą lub nie zrozumieją niektórych żarcików, a rodzice z pociechami w kinie docenią, iż film ma do zaoferowania także jakiś ukryty wymiar dla nich. Tak było, tak będzie dalej, tak jest w Shreku.

Fot. Galeria własna, pokaz specjalny filmu w Cinema City

I tak żarty o kompleksie Lorda Farquada, świerzbieniu rączek i „to mój ogon” zostały przemycone do animacji dla dzieci i dzisiaj bawią także pokolenie, które najpierw oglądało bajkę z dziecięcym niezrozumieniem. Bawi, przewija się naturalnie, świetnie wypada w polskim dubbingu.

Dodatkowo mamy też wspaniałe polskie tłumaczenie i teksty, które osiadły w polskiej kulturze podobnie jak cytaty z Chłopaków nie płaczą czy Dnia świra. W mojej rodzinie regularnie pada hasło „no i skończyło się rumakowanie”, a na niejednej wycieczce krajoznawczej rzuciłam tekstem „to naprawdę ładny głaz”. Wiem, iż nie jestem jedyną. Natrafiam na innych fanów Shreka w terenie i wszyscy tę postać kochają.


Kulturowa adopcja Shreka


Zapewne istnieje więcej powodów, dlaczego Shrek zajął tak trwałe miejsce w polskiej kulturze popularnej. Czy wpasował się w moment, kiedy zaczęły pojawić się śmielsze animacje? Może wszyscy mieli już dość słodkich baśni, którym daleko do rzeczywistości? Czy tak dobrze się widzimy w ogrze, który marzy tylko o chwili spokoju na własnym bagnie?

Zapewne wszystko po trochu. 25-lecie Shreka udowadnia, iż dalej interesuje nas na postać – czekamy przecież na kolejną premierę. Kto nie miał okazji zobaczyć filmu na wielkim ekranie, ma teraz szansę wybrać się do Cinema City. Zabawa wciąż jest przednia, seans się nie nudzi, a do tego jaki powiew nostalgii…


Za zaproszenie na seans w 4DX dziękujemy Cinema City.

Fot. główna: Kadr z filmu.

Idź do oryginalnego materiału