17 lat temu pożegnała męża; mówi, iż nie jest w stanie się znów zakochać. Tylko u nas Krystyna Janda w przejmującej rozmowie

viva.pl 9 godzin temu

Aktorka, reżyserka, założycielka własnych teatrów i fundacji – od dawna nie oddziela życia od sceny. W rozmowach przyznaje, iż teatr jest jej domem, a aktorzy – rodziną. Mówi o nich z czułością, troską i zrozumieniem, podkreślając, iż teatr opiera się na zaufaniu i przyjaźni. Równie blisko jest z tymi, z którymi wiążą ją więzy krwi. Na relację miłosną Krystyna Janda nie widzi jednak przestrzeni. Jak sama twierdzi: ukochany mąż, który zmarł 17 lat temu, był tym jedynym.

Krystyna Janda o aktorach: są jak rodzina

Na pierwszym miejscu w Teatrze Polonia oraz Och Teatrze nie stawia siebie, mimo iż jest ich największą gwiazdą. Wszyscy aktorzy współpracujący z Jandą wiedzą, iż takiej szefowej można ze świecą szukać w innych instytucjach kulturalnych. „Od kiedy otworzyłam fundację, wiedziałam, iż ich kondycja, ich samopoczucie jest najważniejsze, iż w ramach naszych możliwości musimy zrobić wszystko, żeby im zdjąć problemy z głowy, żeby jak wychodzą na scenę, to żeby po prostu mieli głowy spokojne, mogli się zająć tylko graniem. Poza tym ja w ogóle kocham aktorów, lubię ich wszystkich i ich problemy, ich poczucie humoru. Wie pan, od 20 lat adekwatnie co wieczór się z nimi spotykam, bo jestem też aktorką tego teatru i gram w wieloobsadowych rzeczach, więc w garderobie spotykam się z nimi, z różnymi tymi konstelacjami, które są wybrane do tytułów. I wiem o nich bardzo dużo, znam ich życie, znam ich problemy, znam ich rodziny, dzieci", mówi nam przed kamerą VIVY.pl.

"Staramy się przyjaźnić. Te teatry są prowadzone na zasadzie zaufania, przyjaźni. I szczerze mówiąc, nie spotkałam aktora, któremu by nie zależało na jakości grania, na tym, iż każdy z tych wieczorów musi być jedyny i najlepszy. W związku z tym nie trzeba ich namawiać do tego, żeby byli ofiarni na scenie, bo to jest oczywiste”, dodaje w tej samej rozmowie z Wiktorem Krajewskim.

Dla Jandy teatr nie jest więc jedynie miejscem pracy. To wspólnota, w której wszyscy nawzajem dbają o siebie – także poza sceną. Sama artystka wielokrotnie wspierała kolegów i koleżanki z zespołu w momentach trudnych. „Pamiętam o tych zakrętach życiowych aktorów i jak się tylko nadarza okazja i mogę pomóc, to to oczywiście robię, tylko dlatego, iż nie mają pracy. Przychodzą, bo się rozwiedli, bo mają jakiś proces, mają depresję, walczą z czymś, na przykład o dziecko ktoś walczy i jest już w takim stanie, iż po prostu bez pracy zwariuje”, słyszymy.

Teatr po stracie. Krystyna Janda o ukochanym mężu

Jej własne życie również naznaczone było dramatycznymi doświadczeniami. Największym ciosem była śmierć męża, Edwarda Kłosińskiego – wybitnego operatora filmowego, współpracownika Andrzeja Wajdy, Krzysztofa Zanussiego czy Agnieszki Holland, z którym Janda była związana od początku lat osiemdziesiątych. Po długiej walce z chorobą nowotworową zmarł 5 stycznia 2008 roku.

Artystka wspomina, iż jeszcze tego samego dnia wieczorem wyszła na scenę. „Jak umarł mój mąż, to i tak zagrałam wieczorem. Bo on tworzył ze mną od podstaw oba teatry. choćby nie pomyślałam, by coś odwołać”, opowiada nam.

Śmierć najbliższego człowieka była momentem granicznym. A jednak Janda przyznaje, iż teatr stał się wtedy ratunkiem. Dzięki scenie mogła przetrwać i nadać swojemu bólowi formę. Dodaje też, iż choć wiele osób daje miłości kolejne szanse i szuka osób do związków, jej nigdy na tym nie zależało. „Wspomnienie mojego długoletniego małżeństwa wciąż jest we mnie gorąco. I jakoś nie wyobrażałam sobie przez ten czas, przez tych już kilkanaście lat od śmierci mojego męża, nie przyszło mi w ogóle do głowy, żeby kogoś obdarzyć choćby większym jakimś większym zainteresowaniem. Jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić. I dobrze się tak czuję. Kocham bardzo moje dzieci i kocham bardzo moje wnuki i rodzinę. Kocham te teatry i aktorów. Oni są moimi przyjaciółmi. Jestem otoczona młodymi ludźmi”, podkreśla przed kamerą VIVY.pl.

Co jeszcze nam zdradziła? Rozmowę pełną pasji do swojego zawodu, ale i prywatnych anegdot znajdziesz na górze strony oraz na naszym YouTubie.

Zobacz również: Nie myśli o emeryturze, wciąż zachwyca formą. Maryla Rodowicz mówi wprost: „Nie myślę nad kruchością życia"

Idź do oryginalnego materiału