„Yorugakuru” po japońsku oznacza „nadchodzi noc” – i właśnie ten moment przejścia, ta krótka chwila między światłem a ciemnością, jest sercem nowego singla ŻYŃY. To utwór o życiu nocnym, ale nie o klubowej euforii. Raczej o przemianie. O sekundzie, w której zwyczajny dzień zaczyna pulsować czymś nieznanym.
„Yorugakuru” wraca do beztroski z dzieciństwa – do włóczenia się bez celu, do świata, który wydawał się ogromny, odległy i pełen przygód. To opowieść o czasie, kiedy wszystko było jeszcze tajemnicą, a noc nie oznaczała zmęczenia, tylko początek historii. Właśnie tę energię próbuje dziś przywołać ŻYŃY – energię ciekawości, ekscytacji i lekkiego niepokoju.
W utworze obok nostalgii pojawia się też mrok, ujęty w trąbce Kacpra Grzanki, która prowadzi nas przez emocjonalne półcienie. To dźwięk, który podkreśla atmosferę – jak ostatni promień światła tuż przed zmierzchem.
Premierze teledysku towarzyszy też teledysk, który można zobaczyć na YouTube:
Tytuł nie jest przypadkowy. Wynika z fascynacji kulturą Japonii – szczególnie mangą i anime, które były istotną częścią nastoletnich lat artysty. Ten świat estetyki, wyobraźni i emocjonalnej intensywności wraca tu w subtelnej, muzycznej formie. Nie jako cytat, ale jako klimat.
To jest moment, który zawsze mnie fascynował. Kiedy dzień się kończy i zaczyna się coś innego. W dzieciństwie noc była przygodą. Chciałem wrócić do tego uczucia – mówi ŻYŃY.

Za projektem stoi Tomasz
Woźniak – producent, gitarzysta i multiinstrumentalista, absolwent Akademii Muzycznej w Poznaniu. Od lat łączy jazzową wrażliwość z elektroniką i miejskim groove’em, budując własne, rozpoznawalne brzmienie.
