Wszystko wskazuje na to, iż po pożegnaniu się z słynną formacją Benedek i Sidney nie zamierzają rezygnować się swojej pasji do muzyki. Właśnie zapowiedzieli wydanie wspólnego singla pod tytułem "Jestem z Polski". Do artystów dołączył też syn Benedeka.
Zwolnieni z T.Love łączą siły
"Nasz wspólny singiel Sidney Polak, BNDK "Jestem z Polski" ukaże się 14 stycznia! Muzyka, gitary, bas Jan Benedek, tekst, śpiew i bębny moje. Utwór śpiewam wspólnie z Gaborem z BNDK!" – czytamy w poście mediach społecznościowych.
Internuaci bardzo entuzjastycznie zareagowali na te wieści. Pojawiły się też głosy, iż tym krokiem muzycy nieźle utarli nosa T.Love. "Nie mogę się doczekać"; "No i taki band choćby lepszy" – pisali fani.
Afera ze zwolnienia z T.Love
Przypomnijmy: na początku października na profilu T.Love pojawiło się oświadczenie, w którym poinformowano o zakończeniu współpracy z Janem Benedekiem. Giatrzysta później udzielił wywiadu, w którym nie krył rozczarowania sposobem, w jaki się z nim pożegnano.
– Po tylu wspólnych latach zerwanie współpracy dzięki SMS-a nie wygląda profesjonalnie ani sympatycznie – mówił Plejadzie. Według jego relacji poszło o brak wspólnych rozmów i konsultacji w kewstii twórczości T.Love. W tle chodziło też o "umowy i zobowiązania". – Ja po prostu uważam, iż w tak poważnym zespole nie możemy pracować "na gębę" – podkreślił muzyk.
Z kolei w grudniu po trzydziestu latach współpracy pożegnano się z Sidneyem Polakiem. Perkusista też był zaskoczony i oburzony, jak Staszczyk "załatwił" z nim tę sprawę.
– W niedzielę dostałem od Muńka SMS-a, w którym poinformował mnie o swojej decyzji, a chwilę później pojawił się post na oficjalnym fejsie T.Love. (...) W wiadomości Muniek swoją decyzję umotywował tym, iż miałem kilka lat temu jakiś pozamuzyczny konflikt z kolegami, którzy wrócili niedawno do składu, i iż robi to dla dobra zespołu. Dziwne tłumaczenie, którego kompletnie nie rozumiem. Jeszcze niedawno wszystkim pisał, iż się cieszy na nową płytę i iż gramy w tym składzie co najmniej do końca jej promocji – mówił Polak dla Onetu.
A co na to wszystko sam Muniek Staszczyk? Tłumaczył się z tego na antenie TVN24. – Ja się tak ze wszystkimi ludźmi komunikuję od lat, odkąd powstały komórki. To nie jest jakiś objaw mojego chamstwa, tylko po prostu nie znoszę maili i jestem w ogóle SMS-owy – opowiadał, zapytany o zwolnienia muzyków przez SMS.
W podsumowaniu wokalista przyznał, iż nie ma do obu mężczyzn "żadnych złych uczuć" i mimo wszystko ceni ich jako muzyków i ma do nich sentyment, a decyzja o zwolnieniu była dla niego naprawdę trudna.













