Zuza Iłenda z debiutanckim singlem. Dzień i karierę zaczyna od „kawy”

strefamusicart.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: unnamed(838)


Ta piosenka to zachwyt chwilą i euforia po imprezie ze śniadaniem, ale z nutą autoironii i dystansu.

– „kawa” to historia poranka, po którym zaczęłam pić czarną kawę. Miałam 19 lat i oczywiście chodziło o typa. Typa dawno nie ma, ale kawa przez cały czas czarna – mówi Zuza o genezie utworu.

Nie ma tu refrenu, ale jest miękki wokal i coś między spoken word, recytacją, a nawijką rapową. Muzycznie – vibe solidnej polskiej alternatywy, ale doprawiony miłością do piosenki literackiej, pięknego basu i zachwytem nad tym, co codzienne.

Pierwsza wersja „kawy” powstała 8-9 lat temu, w pierwszym roku po przeprowadzce do Warszawy. Tekst i pierwsze prymki Zuza przyniosła na próbę do swojego wieloletniego przyjaciela, pianisty – Mateusza Głogowskiego. Piosenka z aranżem w wersji bardziej piosenki aktorskiej pojechała na kilka festiwali i zgarnęła pare nagród, po czym wpadła do szuflady. Po latach, kiedy Zuza poczuła się gotowa na debiut, zaproponowała współpracę Inie West i tak powstała wersja, którą oddajemy w Wasze ręce.

Autorem okładki i wszystkich zdjęć promocyjnych jest mąż Zuzy, Mateusz Sobiech-Iłenda, to również jego debiut.

Zuza Iłenda po swoje debiutanckie miksy pojechała do Berlina do Iny West, ale piosenki czekały na te wycieczkę długie lata. Debiutancka „kawa” zapowiada kolejne wydawnictwa, które ukażą się jeszcze tego lata. Zuza jest redaktorką radiową, przez 7 lat związana z Radiem Kampus (niektórzy kojarzą „Śpiewane korki w Warszawie”, a w tej chwili z Radiem Nowy Świat.

Piosenki produkuje niezależnie z kasy za gadanie, konferansjerkę, organizację wydarzeń i akcji społecznych, granie spektakli i śpiewanie na koncertach. Kiedyś chciała być aktorką z dyplomem, ale cieszy się, iż wyszło jak wyszło. Pochodzi z Sokółki z Podlasia, stacjonuje w Warszawie.

Idź do oryginalnego materiału