Zrezygnował z nowej roli. Powód? "Stranger Things"

film.interia.pl 2 dni temu
Zdjęcie: materiały prasowe


Jak podaje serwis "Variety", przedstawiciele wytwórni Searchlight Pictures potwierdzili, iż David Harbour nie wystąpi w "Behemocie", najnowszym filmie Tony’ego Gilroya. Nieoficjalnie mówi się, iż aktor czuł się przytłoczony premierą finału serialu "Stranger Things" i potrzebował odpoczynku.


Gwiazdami "Behemota" są Pedro Pascal i Olivia Wilde. Film opowie o muzyku, który po wielu latach powraca do Los Angeles. Gilroy, który jest także autorem scenariusza, zapowiedział, iż będzie to list miłosny do "muzyki filmowej i ludzi za nią odpowiedzialnych".


David Harbour ma ostatnio ręce pełne roboty


Wiadomo, iż rola Harboura została już ponownie obsadzona. Nie wiadomo jednak, kto zagra jego postać.


Aktor od 2016 roku wcielał się w szeryfa Jima Hoppera w hicie platformy streamingowej Netflix "Stranger Things". W ostatnim czasie pracował także nad filmami "Avengers: Doomsday", w którym ponownie zagrał sowieckiego superbohatera Alexeia Shostakova/Red Guardiana, oraz "Dzika noc 2", w którym powtórzył rolę Świętego Mikołaja ze skłonnościami do przemocy.Reklama


Finał "Stranger Things". Fani chcą więcej


Premiera długo wyczekiwanego finałowego odcinka "Stranger Things" odbyła się w nocy z 31 grudnia 2025 roku na 1 stycznia 2026 roku. Okazał się on bardzo popularny, ale nie do końca zaspokoił apetyt fanów. W sieci pojawiają się teorie, sugerujące zbliżającą się premierę kolejnego, sekretnego odcinka. Należy zaznaczyć, iż tokowy na pewno się nie ukaże, bo nie istnieje.
Idź do oryginalnego materiału