Zniszczone znaki SCT. Tylko w KRKNews: znamy wszystkie lokalizacje

krknews.pl 2 miesięcy temu

Blisko 20 znaków informujących o wjeździe do Strefy Czystego Transportu zostało usuniętych, zamalowanych, obróconych lub wrzuconych do rzeki. Jak słyszymy w Zarządzie Dróg Miasta Krakowa, do zdarzeń doszło w 14 lokalizacjach na terenie miasta. Sprawa została zgłoszona na policję, a urzędnicy analizują zapisy z monitoringu. To pierwsza taka fala zniszczeń od momentu wejścia w życie SCT.

Strefa Czystego Transportu w Krakowie formalnie zaczęła obowiązywać 1 stycznia 2026 roku. To pierwszy tego typu projekt w Polsce, zakładający ograniczenia dla najbardziej emisyjnych pojazdów poruszających się po mieście. Choć do końca 2027 roku nie będą nakładane kary, a kierowcy mają czas na przygotowanie się do zmian, już od początku nowego roku miasto oznaczyło granice SCT specjalnymi znakami D-54 (wjazd) i D-55 (wyjazd). W ostatnich dniach część z nich została zniszczona lub zdemontowana.

Jak ustalił KRKNews, znaki zniknęły m.in. z ul. Tynieckiej 233, gdzie doszło do kradzieży tablicy D-54. W Dąbrowie, na zjeździe z wiaduktu nad autostradą A4, ktoś zamalował znak. Podobna sytuacja miała miejsce na ul. Kozienickiej w rejonie Psiej Eskadry – jeden znak skradziono, drugi zamalowano. Na ul. Ptaszyckiego, przy zjeździe z drogi S7, znak został obrócony. Na ul. Spacerowej wyrwano oba znaki. Na Zakopiańskiej usunięto cały słupek z oznakowaniem. Zamalowane znaki pojawiły się też na Górce Narodowej (wjazd od Zielonek), przy al. 29 Listopada od strony Węgrzc i ul. Papierni Prądnickich. Tarcze pomalowano także na ul. Noblistów Polskich i ul. Darwina, gdzie jeden ze znaków zniknął całkowicie. W innej części ul. Tynieckiej zniszczono komplet oznakowania, a na ul. Kolnej wyrwany znak wrzucono do rzeki.

– Mamy 14 lokalizacji, w sumie kilkanaście znaków. Wszystkie zostały odtworzone – przekazuje Michał Pyclik z ZDMK. Jak słyszymy, koszt jednego znaku to około 600 zł. Łączna wartość szkód przekracza już 10 tysięcy złotych. – Zgłosiliśmy sprawę na policję i czekamy, czy zostanie zakwalifikowana jako przestępstwo – dodaje.

Miasto sprawdza również, czy akty wandalizmu zostały zarejestrowane przez miejski monitoring. Na razie nie wiadomo, w ilu lokalizacjach działały kamery i czy nagrania pozwolą zidentyfikować sprawców.

Tymczasem w internecie pojawiły się informacje o powstaniu grupy „Blade Runners SCT Kraków” – nieformalnego ruchu, który deklaruje sprzeciw wobec zasad strefy. Nazwa nawiązuje do brytyjskich Blade Runners, którzy w Londynie od miesięcy dewastują kamery i urządzenia rejestrujące pojazdy w ramach stref ULEZ. Celem ma być – jak deklarują – ochrona biedniejszych kierowców przed kosztownymi ograniczeniami.

Krakowscy urzędnicy na razie nie komentują sprawy grupy, ale nie wykluczają, iż za zniszczeniami może stać zorganizowane działanie. Miasto rozważa podjęcie dodatkowych środków, w tym współpracę ze Strażą Miejską, jeżeli podobne przypadki będą się powtarzać.

Jarek Strzeboński

Idź do oryginalnego materiału