Michał Siegoczyński to dziś jedno z najgorętszych nazwisk polskiego teatru - reżyser o wyrazistym stylu, który w swoich spektaklach silnie nawiązuje do popkultury. Ale zanim stworzył ponad trzydzieści przedstawień, w tym "Potop", pokazany w Teatrze Telewizji (premiera odbyła się 4 maja), był małym chłopcem, który w połowie lat 70. przyjechał z rodzicami do Bukowiny Tatrzańskiej. Po Antonim Krochu czy Wojciechu Kuczoku to kolejny artysta, który spędzał tutaj dzieciństwo.