ZŁOTY KOMPAS: Solidne steampunkowe fantasy

film.org.pl 5 dni temu

Ćwierć wieku temu dzięki wizji Petera Jacksona i pieniądzom studia New Line Cinema mogliśmy przenieść się do tolkienowskiego świata, w którym swoistą dominantę stanowiła niepozorna złota obrączka. Adaptacja Władcy pierścieni odniosła spektakularny sukces zarabiając na siebie już po dwóch tygodniach wyświetlania. Niesamowite wyniki w sferze finansowej szły w parze z pochlebnymi recenzjami krytyków i wielbicieli powieściowego pierwowzoru. Złoty kompas.

Nic dziwnego, iż po ścieżce wskazanej przez Jacksona zaczęto podróżować coraz częściej. Zekranizowano Harry’ego Pottera pióra J. K. Rowling czy Opowieści z Narnii C. S. Lewisa. Niestety nikt nie potrafił stworzyć filmu, który byłby w stanie stanąć w szranki z ekranizacją mistrza fantastyki. W 2007 New Line Cinema przedstawiło pierwszą część trylogii Philipa Pullmana Mroczne materie, licząc na to, iż trójka okaże się być ich szczęśliwą liczbą.

Złoty kompas, tytuł pierwszej części sagi, przenosi nas w niezwykle interesujący i oryginalny świat będący czymś w rodzaju zniekształcenia otaczającej nas rzeczywistości. Obok Uniwersytetu Oksfordzkiego, Cyganów czy Tatarów na równych prawach istnieją w nim opancerzone niedźwiedzie polarne posiadające zdolność mowy, piękne wiedźmy będące ostoją mądrości i uczciwości, latające statki o finezyjnych kształtach i w końcu najciekawsze stworzenia w świecie angielskiego pisarza – dejmony.

Te ostatnie towarzyszą człowiekowi i tylko człowiekowi od urodzenia aż do śmierci. Gdy dzieje się nam krzywda, odczuwają taki sam ból, gdy ktoś je rani, cierpimy w tym samym stopniu. Są organizmami, w których ukrywa się nasza dusza – człowiek oddzielony od swojego dejmona staje się bezmyślnym, pozbawionym uczuć kaleką emocjonalnym. Pantalaimon to druga połowa głównej bohaterki filmu, dorastającej dziewczynki, Lyry Belacqua. Rzekomo osierocona podopieczna Kolegium Jordana, instytucji znajdującej się w oksfordzkim gmachu, nie wiedzieć czemu otaczana jest ponadprzeciętną opieką.

Będąc typem osoby odważnej, niesubordynowanej no i nadzwyczajnie ciekawskiej, dowiaduje się o istnieniu tajemniczego pyłu – materii, która stanowi granicę pomiędzy stycznymi do siebie wszechświatami. Niedługo po tym świat dziewczynki i jej dejmona ulega odwróceniu o 180°. Na jej drodze staje Marisa Coulter – ekstrawagancka dama z wyższych sfer onieśmielająca swą osobą choćby najbardziej światłe umysły fantastycznego Oksfordu.

Składa jej propozycję nie do odrzucenia – zabiera Lyrę w podróż na północne rubieże nieziemskiej krainy. Jako wyprawkę, od rektora kolegium, młoda dama otrzymuje tytułowy złoty kompas – ostatni istniejący egzemplarz urządzenia, które zamiast północy odnajduje prawdę.

Oddzielny akapit poświęcę dejmonom, organizmom niezmiernie fascynującym ze względu na swoją oryginalność. Każdy z nich dorasta wraz ze swoim posiadaczem. Do momentu osiągnięcia przezeń dojrzałości, dejmon przechodzi nieustanne transformacje w kolejne zwierzęta mając na celu odzwierciedlenie obecnego stanu emocjonalnego swego 'gospodarza’. W chwili osiągnięcia przez człowieka odpowiedniego poziomu intelektualnego jego podopieczny przybiera stałą formę.

Staje się organizmem, którego cechy najlepiej oddają charakter posiadacza. Dejmonami ludzi dwulicowych są więc modliszki, dzikich i wojowniczych – wilki, mądrych – sowy… Oczywiście to tylko przykłady – w tworzenie tego typu par możemy pobawić się choćby bez zapoznania z filmem Chrisa Weitza.

Świat na pierwszy rzut oka totalnie fantastyczny, zawiera w sobie niezliczoną ilość alegorii łączących go z tym, w którym przyszło nam spędzać nasze życie. Wymienione wcześniej nacje łamią wszelkie stereotypy, które osnuliśmy wokół ich przedstawicieli. Cyganie, deprecjonowani w świecie współczesnym, stają się obrońcami dobra – walczącymi o odzyskanie swych pojmanych podopiecznych. Tatarzy wprawdzie zachowują swoją wojowniczą naturę, niestety kosztem odczłowieczenia i podporządkowania się siłom zła. Zaskakującym wydaje się być fakt, iż ci 'prawi i uczciwi’ mówią w języku angielskim, a większość niegodziwców używa opcjonalnie mowy przypominającej rosyjski, bądź niemiecki.

Organ najwyższej władzy – Magisterium – nasuwa na myśl fanatyczną organizację religijną hamującą rozwój swych wyznawców, w imię tradycji utrzymującą z uporem szaleńca dogmaty, które ewidentnie nie są prawdziwe. Znakomita większość bohaterów pozytywnych odnosi się do tej instytucji z wrogością. Co więcej, namawia Lyrę do podjęcia walki z jej przedstawicielami. Wreszcie sama mapa wyimaginowanej krainy do złudzenia przypomina tę z lekcji geografii.

Te, w średni sposób zamaskowane, łączniki świata Pullmana ze światem rzeczywistym przysporzyły jego dziełu niemałej ilości kłopotów. Spotkał się on z ostrą krytyką ze strony Kościoła Katolickiego, który w filmie doszukuje się krytyki filozofii chrześcijańskiej dokonanej przez gnostyka, bądź ateistę. Inni odczytują tą opowieść jako doktrynalne przeciwieństwo świata Narnii silnie związanego z dogmatami Kościoła Rzymskokatolickiego. Sam autor, mimo nieukrywanej niechęci do opowiadań Lewisa, zaprzecza jakoby jego trylogia miała być atakiem na autora Opowieści.

Obok intrygującej gry metafor, film zachwyca efektami specjalnymi na bardzo wysokim poziomie. Niejeden komputer musiał działać dniami i nocami, by wygenerować podobne cudeńka. Zapierające dech w piersiach krajobrazy jakby przerysowane z obrazów Caspara Davida Friedricha, przekonywająco wyglądające postaci fantastyczne czy tabory czarownic pikujące z niesamowitą prędkością, sytuują Złoty kompas na wysokiej pozycji w rankingu fantastycznych superprodukcji.

Nie sposób nie wspomnieć o doskonałej Nicole Kidman, która mimo roli epizodycznej udowadnia, iż aktorstwo przychodzi jej równie łatwo, jak oddychanie. Jednym gestem, uśmiechem, skinieniem potrafi oszukać zarówno bohaterów, jak i widza – raz wyrafinowana i bezwzględna, niekiedy ciepła i życzliwa, a zawsze przekonywająca. Przyćmiewa swoich kolegów po fachu, a szkoda, bo przez to niemalże niezauważony pozostaje debiut odtwórczyni głównej roli, Dakoty Blue Richards, która gra co najmniej poprawnie.

Złoty kompas niezaprzeczalnie ustępuje w swym rozmachu Władcy Pierścieni, niemniej jednak przedstawia nam w interesujący sposób nietuzinkową historię. To kolejna baśń przeznaczona dla nieco starszej widowni. Ograniczenie wiekowe ustanowione przez dystrybutora wynosi dwanaście lat, osobiście podniósłbym poprzeczkę kilka oczek w górę. Wydaje mi się, iż nową produkcję New Line Cinema należy potraktować jako porządnie wykonaną zachętę do przeczytania powieściowego pierwowzoru. Film poprawny, nie zachwyca, ale i nie doprowadza do konwulsji; historia stworzona przez Pana Pullmana… wybitna.

Idź do oryginalnego materiału