Rynek metali szlachetnych rozgrzał się do czerwoności. W piątkowy poranek notowania złota zbliżyły się do psychologicznej bariery 5000 dolarów za uncję. To nie jest zwykła korekta, ale historyczny rajd, który zaskakuje dynamiką choćby doświadczonych analityków. Eksperci kreślą scenariusze, w których obecne rekordy mogą okazać się jedynie przystankiem w drodze na szczyt.

Fot. Warszawa w Pigułce
Najlepszy tydzień od wybuchu pandemii
Dynamika wzrostów jest imponująca. Kruszec zyskał w ciągu zaledwie jednego tygodnia aż 8 procent, co jest najlepszym wynikiem od marca 2020 roku. Patrząc szerzej, od początku stycznia 2026 roku wartość złota skoczyła już o 15 procent.
Głównym paliwem dla tej hossy okazał się słabnący dolar oraz zamieszanie polityczne wywołane przez Donalda Trumpa. Groźby nałożenia dodatkowych ceł na kraje europejskie w kontekście sporu o Grenlandię wywołały niepokój na rynkach. Choć retoryka Waszyngtonu uległa w środę złagodzeniu, inwestorzy nie przestali kupować bezpiecznych aktywów.
Pęknięcia w starym systemie. Ucieczka od obligacji
Analitycy z J.P. Morgan Private Bank wskazują, iż obecna sytuacja to coś więcej niż chwilowa spekulacja. Złoto zyskuje na znaczeniu w miarę pojawiania się rys w międzynarodowym porządku, który znamy od czasów II wojny światowej. Inwestorzy traktują żółty metal jako polisę ubezpieczeniową na wypadek geopolitycznych wstrząsów, których skutki są coraz trudniejsze do oszacowania.
Trend ten potwierdzają dane z rynków wschodzących. Indie redukują swoje zasoby amerykańskich obligacji skarbowych do poziomu najniższego od 5 lat, przekierowując kapitał w stronę alternatywnych aktywów, takich jak złoto.
Polska liderem zakupów. NBP dokupuje kolejne tony
Na tle światowej gorączki złota wyróżnia się Narodowy Bank Polski. Agencja Bloomberga odnotowała, iż nasz bank centralny zajmuje pierwsze miejsce na świecie pod względem wolumenu zakupów kruszcu. Władze monetarne nie zamierzają zwalniać tempa – w tym tygodniu zatwierdzono plany zakupu kolejnych 150 ton. Decyzja ta wpisuje się w szerszą strategię uniezależniania rezerw walutowych od wahań na rynku długu USA.
Prognozy, które wbijają w fotel. choćby 7150 dolarów
Po rekordowym roku 2025, w którym złoto podrożało o ponad 60 procent (najwięcej od 46 lat), banki inwestycyjne rewidują swoje przewidywania na rok 2026.
-
Goldman Sachs: Podniósł swoją prognozę ceny na koniec roku z 4900 do 5400 dolarów za uncję. Analitycy banku spodziewają się niesłabnącego popytu zarówno ze strony inwestorów prywatnych, jak i banków centralnych.
-
ICBC Standard Bank: To najbardziej szokujący scenariusz. Strateg Julia Du ocenia, iż przy obecnych uwarunkowaniach cena złota może wystrzelić choćby do poziomu 7150 dolarów.
Specjaliści z Pepperstone Ltd Group ostrzegają jednak, iż obecna podaż kruszcu nie nadąża za popytem wynikającym z chęci dywersyfikacji portfeli. Oznacza to, iż w najbliższych miesiącach musimy przygotować się na dużą niestabilność cenową, choć trend główny pozostaje wyraźnie wzrostowy.














