Jest pewien typ osoby, z którą zupełnie nie da się wytrzymać. Niewielu znajduje w sobie cierpliwość, by znosić tzw. osoby toksyczne. Opowiem Wam sytuację, inspirowaną przeżyciami mojej przyjaciółki. Odtworzę to wszystko oczami i emocjami, które mi przekazała.
Mam bliską relację z pewną krewną, dość mi bliską. Rozmawiamy szczerze, odwiedzamy się nawzajem. I tym razem również wybrałam się do Zofii na herbatę. Po drodze kupiłam ciasto i przyszłam z wizytą.
Pech chciał, iż nie wybrałam najlepszego momentu, bo u Zofii była już inna osoba. Okazało się, iż przyszła do niej Wiesława sąsiadka. Starsza pani, która pije praktycznie wszystko, co jej w ręce wpadnie. Potrafi przehulać całą swoją emeryturę na alkohol. Nie znosi pić samotnie, więc snuje się po klatce schodowej w poszukiwaniu kompanów do kieliszka. Jest przy tym niezwykle natarczywa.
Staram się unikać Wiesławy, bo naprawdę nie jestem w stanie jej znieść. Gada bez ładu i składu, kompletnie nie kontroluje, co robi. Dlatego traktuję ją z największym chłodem, na jaki mnie stać. Już chciałam wychodzić, ale Zofia uparła się, żebym została. Nie sprzeciwiałam się. W końcu i tak nie planowałam dłużej siedzieć. Czajnik już szumiał na kuchence, gdy Wiesława zaczęła swoje opowieści.
Nie każdy potrafi wytrzymać z taką osobą. Zawsze doprowadza mnie do płaczu, a potem do śmiechu. Zofia ma dziwne upodobania ja na jej miejscu nigdy nie wpuściłabym tak męczącej sąsiadki do mieszkania.
Postanowiłam wyjść szybciej, niż planowałam. Miałam już dość słuchania bzdur. Później Zofia opowiedziała mi, co wydarzyło się zaraz po moim wyjściu. Przyszła do niej jeszcze inna przyjaciółka. Na początku było spokojnie, ale potem Wiesława zaczęła swoje gry.
Sytuacja tak się rozgrzała, iż Zofia i jej przyjaciółka pokłóciły się ostro.
Nie uwierzysz, Wiesława tak nas podjudziła, iż omal się nie pobiłyśmy. Pierwszy raz czegoś takiego doświadczyłam…
W końcu zrozumiałam, czym jest ta cała toksyczność. Wiesława pasuje tu doskonale. Kłótnie z nią pojawiają się znikąd. Całe osiedle doskonale wie, kto to jest, i nikt nie ma ochoty jej bliżej poznawać. Tylko Zofia znosi te jej wybryki.
Ale teraz zaczyna to powoli rozumieć. Zofia opowiada dalej:
Widzisz, ja i Helena to najlepsze przyjaciółki. Ile już razem przeszłyśmy! A teraz Wiesława jakby specjalnie nastawia nas przeciwko sobie Pokłóciłyśmy się o głupstwa. Zapytałam Helenę, jak się z tym czuje, a ona powiedziała, iż jakby była zahipnotyzowana. Tak też bywa, prawda?
Zofia w końcu pojęła prawdę. Nie warto próbować rozmawiać z każdym. Lepiej po prostu unikać takich kobiet. A ja uświadomiłam sobie, jak dobrze mi się mieszka na mojej klatce wszyscy są naprawdę w porządku.
Później Zofia zadzwoniła do mnie, by powiedzieć, iż Wiesława się wyprowadziła. Mieszkanie jest na sprzedaż, a ona sama zamieszkała u córki. Przyczyną były rodzinne problemy. Nareszcie na klatce zapanował spokój. Tak to już jest jedna osoba może zatruć życie wielu ludziom jednocześnie.
Otoczenie ma ogromne znaczenie. Życzę wszystkim normalnych rodzin i sąsiadów. Nie mamy wystarczająco nerwów, żeby znosić takich oryginałów.









