Ryszard oczywiście wiedział, iż dzieci go potrzebują, ale miał też świadomość, iż w równym stopniu potrzebowały jego braku. Ich zagubienie, z którego może same nie zdawały sobie sprawy, dla niego było wręcz przytłaczające. Patrząc po śmierci na swój świat, widział, iż gdy prowadził walkę ze śmiercią i gonił za drugim życiem – marnotrawił to pierwsze.