Pierwsze długoterminowe wyliczenia dzielą nadchodzący sezon na dwie zupełnie różne części. Grudzień ma upłynąć pod znakiem deszczu, wichur i podwyższonej temperatury, a śnieg w styczniu 2027 roku ma wrócić nad Polskę kilkoma falami. Model ECMWF rysuje przy tym ostrą granicę między wschodem a zachodem kraju.
Grudzień pod dyktando atlantyckich niżów, zamiast śniegu deszcz
Pierwszą część zimy mają zdominować głębokie niże znad północnego Atlantyku. Jak podaje serwis TwojaPogoda.pl, sprowadzą one nad Polskę duże zachmurzenie, wilgotną aurę oraz częste i obfite opady deszczu. Wróci też silny, porywisty wiatr, miejscami przybierający postać wichur. Zapowiada się wietrznie.
Niże mają jednak drugą stronę. Zaciągną nad kraj ciepłe masy powietrza z południa, więc do końca roku temperatury pozostaną podwyższone. Jesienna aura utrzyma się wyjątkowo długo. Sroga zima nam nie grozi.
Potwierdza to model ECMWF, według którego w grudniu niemal w całym kraju wystąpi ujemna anomalia opadów śniegu. Największy niedobór białego puchu obejmie południowy zachód, południe i południowy wschód. W pozostałych regionach sygnał jest słabszy, a miejscami wartości zbliżą się do normy.
Śnieg w styczniu 2027 roku wróci falami od wschodu
Na początku 2027 roku sytuacja baryczna ma zmienić się diametralnie. Nad Europą pojawią się dwa obszary niskiego ciśnienia, jeden nad Atlantykiem, drugi nad północną i wschodnią częścią kontynentu, a Polska znajdzie się niemal dokładnie między nimi. Niż skandynawsko-rosyjski zacznie zaciągać nad kraj mroźne powietrze arktyczne oraz obfite opady śniegu.
Będą one wracać kilkoma falami. Zima pokaże pazury.
Z danych ECMWF wynika, iż w styczniu dodatnia anomalia opadów śniegu obejmie całą wschodnią Polskę, a także regiony centralne i północne. Najsilniejszy sygnał widoczny jest w pasie przy południowej granicy. Zachód kraju pozostanie bliżej normy, a miejscami model pokazuje tam choćby słabą anomalię ujemną. Im dalej na wschód, tym więcej śniegu i mrozu.
W lutym opady w większości kraju zbliżą się do wieloletniej normy lub nieznacznie ją przekroczą. Lokalnie mogą pojawić się słabe anomalie ujemne. Na tle ciepłej i suchej Europy Zachodniej Polska wyraźnie się wyróżni. Różnica będzie duża.
Rekordowe El Niño w tle prognoz na zimę
Na cyrkulację atmosferyczną w najbliższych miesiącach silnie wpłynie El Niño, czyli ocieplenie wód Oceanu Spokojnego w rejonie równika. Amerykańska agencja NOAA szacuje, iż prawdopodobieństwo bardzo silnego zjawiska jesienią i zimą 2026/2027 przekracza 90 procent.
Co więcej, od października do grudnia istnieje 69 procent szans, iż zjawisko okaże się najsilniejsze w historii pomiarów. Mocniejsze od każdego El Niño zarejestrowanego od 1950 roku. Skala jest wyjątkowa.
Przypomnijmy, iż prognozy wielomiesięczne zawsze obarczone są dużym ryzykiem błędu, mimo rosnącej mocy superkomputerów. Mapy pokazują anomalie, czyli różnicę wobec średniej wieloletniej. Kolor poniżej normy nie oznacza więc, iż śnieg w ogóle nie spadnie, a jedynie, iż może być go mniej niż zwykle. Meteorolodzy zapowiadają kolejne aktualizacje wyliczeń w miarę zbliżania się zimy.
źródło zdjęć: Canva












