Zespół HOLDING ABSENCE wydał tytułowy utwór albumu „Modern Life Is Lonely”

strefamusicart.pl 49 minut temu
Zdjęcie: unnamed(901)


21 sierpnia południowowalijskie trio Holding Absence wydało nowy singiel „ Modern Life Is Lonely ”, tytułowy utwór z nadchodzącego czwartego albumu, który ma się ukazać 18 września nakładem nowej wytwórni partnerskiej Sumerian Records .

Mówiąc o singlu, wokalista Lucas Woodland powiedział: „ Po tym, jak premiera naszego albumu została opóźniona o kilka tygodni, wiedzieliśmy, iż musimy zaoferować naszym fanom coś wyjątkowego, aby przetrwać do dnia premiery nowego albumu… I jaka piosenka mogłaby to zrobić lepiej niż tytułowy utwór!

„Modern Life Is Lonely” – piosenka – jest przesiąknięta klimatem Lofi, a jednocześnie potrafi kontrastować z jednym z najcięższych momentów w naszej dyskografii. Mamy nadzieję, iż to jeszcze bardziej rozbudzi entuzjazm fanów, którzy będą oczekiwać premiery całego albumu za niecały miesiąc!

W czasach, gdy więzi społeczne wydają się być najbardziej widoczne, a ludzie w ich obrębie czują się bardziej zagubieni niż kiedykolwiek wcześniej, tworzona sztuka musi odzwierciedlać rzeczywistość, a nie możliwość.

Dla Lucasa Woodlanda takie wezwanie do walki idealnie wpisywało się w sytuację, w jakiej znalazł się on i jego zespół Holding Absence. Ich czwarty pełnowymiarowy album to coś, co bezpośrednio odnosi się do pozornie powszechnego doświadczenia samotności w roku 2026.

Stanowiąc odniesienie, a w wielu aspektach aktualizację stanu rzeczy, do albumu Blur z 1993 roku „Modern Life Is Rubbish”, „Modern Life Is Lonely” stara się uchwycić istotę tego, co znaczy być w chwili tak złożonej, jak i rozdzierającej serce. Introspektywne spojrzenie na zasoby i praktyki, które stały się częścią zewnętrza każdego dnia, w niektórych przypadkach wbrew naszej woli lub tuż pod naszym nosem, doskonale oddaje to, jak to jest być tak połączonym, a jednocześnie tak opuszczonym. Mniej ponadczasowy, a bardziej aktualny, to płyta, która stara się zaoferować ukojenie, a zarazem udokumentować, jak niesamowicie dziwaczne jest teraz życie.

Ten album był tak naprawdę pierwszym razem, kiedy pomyślałem: »Porozmawiajmy o świecie, w którym żyję, a nie o świecie, którym jestem «” – komentuje Lucas. „ To już nie jest jak zajęcia terapeutyczne; grupa nieznajomych nie pojawia się już na spotkaniach Anonimowych Egzystencjalistów. Teoretycznie wszyscy mnie już znają; słyszeli o mojej podróży, ale wciąż walczę w tym wielkim, złym świecie. Nie ma znaczenia, ile oświecenia znajdziesz w sobie; świat wciąż jest przerażającym miejscem”.

Dla Lucasa to prawdziwa zmiana perspektywy, zwłaszcza biorąc pod uwagę, jak wiele z siebie włożył w Holding Absence w ciągu ostatniej dekady. Dzięki trylogii albumów – „Holding Absence” z 2019 roku, „The Greatest Mistake Of My Life” z 2021 roku i „The Noble Art Of Self Destruction” z 2023 roku – udało im się podróżować po świecie, dzielić sceny ze swoimi idolami i stworzyć dziedzictwo, jakie można uzyskać tylko wtedy, gdy trafi się w pewien nurt emocji. Jednak zamykając ten konkretny rozdział, konieczne stało się rozpoczęcie czerpania z innego źródła.

Zamiast więc wyrażać te uczucia wyłącznie poprzez siebie, zespół postanowił stworzyć osobę, która mogłaby ucieleśniać te doświadczenia. To właśnie Y4-BBO, zarówno maskotka zespołu, jak i fizyczny symbol technologicznego chaosu, który podsyca tę epokę. Jego istnienie i obecność sprawiają, iż płyta ma w sobie coś z podwójnej koncepcji, z jego własną historią ujętą w tych niezwykłych utworach. A, i jego hełm, widoczny na okładce albumu, został wykonany przez tych samych ludzi, którzy stworzyli Cybermenów w Doktorze Who, co samo w sobie jest niesamowitym przywiązaniem do szczegółów.

Wiele z tych pytań dotyczy również brzmienia Holding Absence na tym albumie. Zatrzymując się i ponownie analizując, czym adekwatnie jest ten zespół, dostrzegli, iż chodzi w nim mniej o hałas, a bardziej o język. Istnieje nieskończenie wiele sposobów, w jakie mogliby mówić, ale do tej pory nie mieli czasu ani przestrzeni, aby je wykorzystać. Zamiast więc podążać utartymi szlakami przeszłości, Lucas – wraz z gitarzystą Scottem Careyem i basistą Benjaminem Elliotem – starał się pokazać, jak żywi, rozległi i wręcz nieziemscy potrafią być.

Czerpiąc inspirację z chaotycznej śmiałości hyper-popu i eterycznego spokoju lo-fi, jednocześnie zachowując w sercu mnóstwo post-hardcore’owego sznytu, a także czerpiąc inspirację od innych artystów przekraczających granice, takich jak Julia Wolf i Paledusk, stworzyli wynik równie odkrywczy, co stanowczy.

Zamiast trzymać się standardowego, linearnego stylu, czas poświęcono na dzielenie i zmienianie fragmentów utworów, zwalnianie i pogłosowanie, a także przyspieszanie i łączenie ich ze sobą. Miękkie tekstury i dźwięczne syntezatory radośnie kontrastują z euforycznymi wybuchami energii kinetycznej w sposób, który wydaje się jednocześnie pięknie znajomy i niewiarygodnie świeży.

Z Danielem Braunsteinem odpowiedzialnym za produkcję, będącym pierwszym brytyjskim zespołem, z którym współpracował, jest to połączenie dwóch nazw na scenie muzycznej, robiących coś zupełnie innego, niż się od nich oczekuje.

A w czasach, gdy muzyka alternatywna jest konsumowana i manipulowana przez technologię, pamiętanie o tym, co znaczy zagłębiać się w nieznane, jest ważniejsze niż kiedykolwiek.

Posunęliśmy się do granic możliwości, zachowując jednocześnie język Holding Absence. Będziemy wprowadzać ludzi w świat nowych brzmień, a to coś, co chciałem zrobić od dawna. Ale myślę też, iż wszystko powinno coś inspirować, a przy tej płycie, jako dość znana ofiara tego, do czego zdolna jest sztuczna inteligencja, chciałem zrobić coś, czego żaden idiota od sztucznej inteligencji nigdy by nie spróbował zrobić, a choćby nie zrozumiał, jak to zrobić. Jesteśmy na nowej granicy, gdzie wszystko zmienia się bardzo gwałtownie i nie wiemy, co ta okropna zmiana dla nas oznacza. Ale to, gdzie jesteśmy teraz, to w zasadzie moment instynktownego buntu przeciwko temu i jestem ciekaw, co z tego wyniknie”.

I to nastawienie przeniosło się również na liryczne zwroty, które Lucas wybrał. Próbując spojrzeć poza to, co działo się w jego głowie i sercu, spojrzał w niebo, na jednoznaczny ogrom i nieograniczony potencjał kosmosu. Gwiazdy nad naszymi głowami są piękne, a zarazem przerażające. Pytanie o to, czy istnieje ktoś lub coś ponad nami, jest przesiąknięte zarówno zachwytem, ​​jak i przerażeniem.

Nasza egzystencja ma w sobie dwoistość i to samo poczucie wahadła wahającego się między dwoma bardzo różnymi, ale równie krytycznymi punktami. Otacza nas mnóstwo nadziei, ale samotność jest równie bliska wszystkiemu, co robimy, a to zestawienie wpłynęło znacząco na pisanie piosenek.

Będąc najdłuższą pracą zespołu nad płytą w całej ich karierze — dwa i pół roku solidnego pisania, nagrywania wersji demo i tworzenia — dała ona Lucasowi szansę na dokładne uchwycenie każdego aspektu tego, co znaczy istnieć w tym przełomowym momencie historii, a choćby więcej.

Przez ostatnie dwa i pół roku tak wiele wewnętrznie przeżywałem w związku z beznadzieją, samotnością i lękiem przed porażką, i myślę, iż ten album jest właśnie rodzajem oporu wobec nich. Teraz czuję w sobie świadomość siebie. To niemal cyniczne, ale jednocześnie realistyczne. Mówię to za każdym razem, ale naprawdę tak myślę. Ten album mógł się nie ukazać. Ale tak bardzo tęsknię za tym życiem i tą formą sztuki opowiadania historii, iż muszę to zrobić. Po prostu nie mogę tego nie zrobić”.

Minęło już dziesięć lat, a oni wciąż szanują i odpowiadają na tę potrzebę dalszych poszukiwań – to coś, co nie przychodzi łatwo, ale właśnie to czyni Holding Absence zespołem innym niż wszystkie. Z „Modern Life Is Lonely” rozwinęli wszystko, czym kiedyś byli, i zrobili to w sposób równie niezaprzeczalny, co niepowstrzymany.

Myślę, iż jesteśmy teraz w takim punkcie naszej kariery, iż albo możemy się załamać, albo trzymać się kurczowo, kurczowo się trzymać i zniknąć ” – podsumowuje Lucas. „ A jednak nie zrobiliśmy żadnej z tych rzeczy. Myślę, iż byliśmy równie buntowniczy, co szanowaliśmy nasz zespół i udało nam się utrzymać tę linię. Nie jestem już dzieckiem i nie chcę ciągle robić tego samego. Dlatego to dla mnie naprawdę wyjątkowe, iż stworzyliśmy coś wyjątkowego, co jest większe niż nasz zespół. Większe niż my wszyscy”.

Idź do oryginalnego materiału