
Urodziny mam dopiero za dziesięć dni, a ja już zepsułem sobie niespodziankę związaną z prezentem. Chłopak kupił mi książkę. Zupełnym przypadkiem ją znalazłem i domyśliłem się, iż skoro jest o pandzie, to jest to prezent-niespodzianka, o którym mówił. No cóż, dostałem go wcześniej niż plan zakładał i zostałem nazwany diabłem. Nie zdążyłem jeszcze ułożyć herbaciarni, a tu kolejna panda. Chyba się popłaczę.








