Zemsta obrażonej kobiety

polregion.pl 2 dni temu

Zemsta urażonej kobiety

Nauczyciel fizyki w wiejskiej szkole, Antoni Nowak, ożenił się po raz drugi. Miał czterdzieści jeden lat, podczas gdy jego ukochana żona, Ania, była o dziesięć lat młodsza. Młoda, piękna, delikatna, spokojna i dobra od razu skradła jego serce.

Po pierwszym małżeństwie z Martą rozwód nastąpił po dziewięciu latach wspólnego życia. Mieli córkę, Zosię, którą Antoni bardzo kochał. Niestety, Marta po rozwodzie wyjechała do rodzinnej wioski i od tamtej pory nie widywali się, a kontakt z córką został zerwany.

Antoni, skoro już rozstałeś się z tą histeryczką, to ożeń się jeszcze raz radził mu przyjaciel Krzysztof, który pracował jako posterunkowy w ich wsi.

Chciałbym, ale na razie nie widzę kobiety, która by mnie porwała. Owszem, jest wiele dziewczyn i kobiet, ale Boję się znowu wpaść w kłopoty

Do wsi przyjechała młoda pielęgniarka, Anna. Antoni spotkał ją przypadkiem, wracając ze szkoły.

Oho, nowa twarz Któż to taki? pomyślał, mijając ją. Dziewczyna pierwsza się przywitała, on odpowiedział.

Krzysiu, a kto to u nas nowy? zapytał Antoni przyjaciela, specjalnie wstępując do jego posterunku.

Kto? O kim mówisz? zdziwił się posterunkowy.

Spotkałem przed chwilą dziewczynę, sympatyczną, jasnowłosą, szczupłą i, jak mi się wydaje, bardzo poważną.

No to dałeś mi zadanie Krzysztof podrapał się po głowie. A, chwileczkę, to pewnie ta pielęgniarka Anna, przyjechała do nas trzy dni temu, pracuje w przychodni. Stara Kowalska poszła na emeryturę.

Tak, sympatyczna, nie marnuj czasu, nie przegap okazji śmiał się przyjaciel.

Poznanie Anny nie było trudne. Już dwa dni później przypadkiem spotkał ją po pracy i zaczęli rozmawiać.

Dzień dobry, jestem Antoni, uczę fizyki w szkole. A tak przy okazji jestem wolny uśmiechnął się. A pani, jak rozumiem, pielęgniarka. A pani stan cywilny?

Dzień dobry, tak, jestem pielęgniarką. A czy mój stan cywilny jest aż tak ważny? spytała poważnie.

Bardzo. choćby się pani nie domyśla, jak bardzo

Od tamtej pory się spotykali, a niedługo potem była skromna weselna impreza w lokalnej wiejskiej karczmie.

Anna też była wcześniej zamężna, ale tylko przez rok. Dziękowała Bogu, iż nie zaszła w ciążę. Mąż okazał się nieodpowiedni, gwałtownie się rozwiodła. Były mąż nękał ją, prosząc o pieniądze na alkohol, więc uciekła cichaczem z miasta powiatowego do tej wsi.

Pierwszego września, zgodnie z tradycją, wszyscy nauczyciele w ich szkole po uroczystej akademii szli świętować Dzień Nauczyciela.

Aniu, dziś się spóźnię, sama rozumiesz, u nas święto, nie mogę odstawać od kolegów.

Dobrze, Antoni, ale uważaj, żebyś znów nie wrócił w cudzych perfumach.

Co ty, Aniu, przecież tłumaczyłem ci, iż to Grażyna zawiesiła swój sweter na moim wtedy zrozumiał, iż żona jest zazdrosna.

Wieczór był wyśmienity, lekko chłodny, przy stole życzono sobie wszystkiego najlepszego od awansów po liczne potomstwo. Weseli koledzy śmiali się i głośno rozmawiali, Antoni też był w dobrym nastroju. Tylko Grażyna spoglądała na niego smutno. Była kobietą w średnim wieku, nigdy nie wyszła za mąż i już miała nadzieję, iż w końcu zdobędzie Antoniego. Ale pojawiła się ta młoda pielęgniarka, z którą się ożenił.

Po karczmie Antoni wracał podchmielony, powoli podszedł do domu, otworzył drzwi w środku było ciemno.

Aniu! zawołał wesoło, wieszając w przedpokoju kurtkę. Wróciłem cały i zdrowy.

Przeszedł do salonu ciemno. Pomyślał, iż żona jest w sypialni i czyta książkę, bo bardzo to lubi.

Aniu, no jesteś, wiedziałem zobaczył żonę siedzącą na łóżku ze zgiętymi nogami, przy świetle lampki, z książką w rękach. Wyobraź sobie, wieczór był udany, wcale nie jestem taki późny, choć trochę się napiłem roześmiał się swoim uroczym śmie

Idź do oryginalnego materiału