Z ciężkim przebudzeniem Halina Szymańska poczuła przeszywający ból głowy, który nie ustępował, podczas gdy głębokie zmęczenie ją otulało. Dzieci, zwykle rozwrzeszczane i rozbrykane, zamknęły drzwi po cichu, jakby starały się przejść niezauważone. Podparta na łokciach, patrzyła przez okno, jak Szymon i Weronika nikną gwałtownie w lesie. Gdy zapadli między drzewa, ciężki lęk zaczął narastać w jej piersi.
– Weroniko! Szymonie! Nie odchodźcie! – spróbowała zawołać, ale jej głos był ledwie słyszalnym szeptem.
Bez odpowiedzi, ich sylwetki zniknęły w gęstwinie, a cisza popołudnia pochłonęła całkowicie wszelki ślad po nich. Łzy spływały z jej oczu, żłobiąc drogi po pomarszczonych policzkach jak nieustanny strumień.
Jak doszło do takiej sytuacji? Jak pozwoliła, by własny syn ją zdradził? Te pytania nieubłaganie rozbrzmiewały w jej umyśle, gdy ciemność chwili ją otulała. Zamknęła na chwilę oczy, by z trudem złapać oddech, ale gdy je otworzyła, żadna odpowiedź nie przyniosła ulgi.
Całe jej życie naznaczone było nieustannymi trudnościami. Szymon, jej syn, zawsze był niespokojny, niestały, szukający czegoś nieuchwytnego. Po latach tułaczki i dorywczych zajęć wrócił do domu z żoną Weroniką. ale zamiast dostatku, przywiózł puste obietnice i nadzieję, która gwałtownie zgasła.
Od narodzin Władka, jej wnuka, który z nią mieszkał, był on jej największą radością, głębokim sensem podtrzymującym ducha. W ciężkich warunkach poświęciła mu bezgraniczną miłość i pracowała bez wytchnienia, skrzętnie chowając każdą złotówkę. Razem ze zmarłym mężem zbudowali dom z nadzieją na lepszą przyszłość dla rodziny.
Pewnego dnia ten spokój prysnął, gdy Szymon odkrył sumę, jaką matka uzbierała przez lata. Jego zachowanie zmieniło się radykalnie: obudziła się w nim chciwość, żądając pieniędzy na „inwestycje”, całkiem zapominając o uczonych go wartościach pracowitości i uczciwości.
– Musisz mi dać te pieniądze! – nalegał Szymon uparcie, podczas gdy Halina, wyczerpana ciągłymi żądaniami, odmawiała stanowczo.
«To, co zaczęło się od rozmowy o pieniądzach, gwałtownie przerodziło się w konflikt pełen goryczy i oskarżeń.»
Rozmowa zakończyła się ostrym starciem. Gniew Szymona rósł, jego słowa stawały się coraz bardziej raniące, nazywając matkę egoistką i sknerą. ale w rzeczywistości nie chodziło mu tylko o pieniądze, ale o ustanowienie swej władzy i kontroli nad nią i jej życiem.
Gdy Władek wrócił ze szkoły i zorientował się w sprzeczce, stanowczo wkroczył, wypędzając ojca z pokoju i uspokajając babcię kilkoma kroplami melisy. Choć Halina wymusiła słaby uśmiech, w głębi duszy wiedziała, iż kilka już może zrobić. Władek wyjeżdżał na studia do innego miasta, obiecując wrócić po ich ukończeniu.
Z biegiem dni, mimo ciągłych telefonów od Władka, Halina czuła, iż coś wokół niej się zmieniło. Zabrakło jej sił na dalsze stawianie czoła sytuacji. Jej własny syn, Szymon, zdradził ją, powodowany chciwością.
Teraz, w chłodnym mroku lasu, skrępowana, ogarnęło ją poważne przeczucie. Jak doszło do tego? Dla pieniędzy? Przez lata dawała wszystko dla swojej rodziny, ale na końcu została zdradzona przez tego, którego kochała najbardziej. Ta niedola uczy: najciężej ranią ciosy zadane ręką własnego dziecka. Mamroczę do tego pamiętnika, iż życie pisze tragiczne scenariusze, gdy chciwość i żądza władzy zatrują krew. Honor rodziny i ciężko zarobiona złotówka to fundamenty, które szacunkiem chronić trzeba, nim zdrada ich nie zburzy, zostawiając tylko zimny popiół żalu.