Zbiórka dla męża Danuty Stenki nabiera tempa z każdą godziną. Aktorka poprosiła 4 listopada o pomoc dla Janusza Grzelaka, u którego zdiagnozowano agresywnego szpiczaka plazmocytowego. Terapia ma kosztować prawie dwa miliony złotych. W opisie zbiórki rodzina ujawniła, jak gwałtownie postępowała choroba.
Zbiórka dla męża Danuty Stenki przekroczyła 1,6 mln zł
Zbiórka ruszyła 3 listopada w serwisie Siepomaga, a jej organizatorem jest Fundacja Siepomaga. Dzień później głos zabrała sama aktorka, a nagranie pojawiło się na instagramowym profilu, który prowadzi osoba przez nią upoważniona.
“Kochani, dzisiaj ja przychodzę z prośbą o pomoc dla mojej najbliższej rodziny, dla mojego męża. Jak grom z jasnego nieba spadła na nas diagnoza. Bardzo agresywny szpiczak. Terapia, która może uratować mu życie, jest nierefundowana, a suma całkowicie przekracza nasze możliwości, to około dwóch milionów. Mało tego, goni nas czas, zostało bardzo mało czasu. Dlatego bardzo Was proszę o wsparcie, jakiekolwiek wsparcie. I jeżeli to możliwe, posyłanie mojej prośby dalej. Dziękuję bardzo”
– zaapelowała Danuta Stenka.
Odzew był natychmiastowy. Jeszcze 4 listopada wieczorem licznik przekroczył milion złotych. W czwartek 5 listopada około godziny 8 pokazywał już 1 669 581 zł, a wsparło ją 35 890 osób. Do celu, czyli ponad 1,86 mln zł, brakowało wtedy 192 114 zł.
Rodzina opisała, jak rozwijała się choroba Janusza Grzelaka
Bliscy opowiedzieli o wszystkim na stronie zbiórki. Zaczęło się w połowie września od bólów całego kręgosłupa, których nie zmniejszały ani fizjoterapia, ani masaże. Potem doszedł ból w jamie brzusznej i skierowanie na rezonans, który pokazał kilka guzów, a lekarze wstępnie rozpoznali chłoniaka.
Pod koniec września i na początku października 63-latek przeszedł kilka zabiegów, bo w jego płucach zbierała się woda białkowa, a przy tej okazji ponownie pobrano biopsję. Analiza próbki trwała kilka tygodni, a on miał coraz większe problemy z oddychaniem i jedzeniem. Bardzo schudł i osłabł.
Wynik przyszedł pod koniec października. To szpiczak plazmocytowy, wyjątkowo agresywny nowotwór układu krwiotwórczego. Janusz Grzelak rozpoczął już leczenie i przebywa w szpitalu. Jak czytamy w opisie zbiórki, choroba zniszczyła jego nerki, uszkodziła dwa kręgi w kręgosłupie oraz staw panewki biodrowej, dlatego jest unieruchomiony w łóżku.
Gdy rodzina zapytała lekarzy wprost o realną szansę na pokonanie choroby, usłyszała, iż parametry szpiczaka są fatalne, ale nadzieję daje terapia CAR-T Cell. Problem w tym, iż wyceniono ją na prawie dwa miliony złotych.
“To nie jest łatwe prosić o pomoc, uwierzcie. Jednak chodzi o człowieka, który był przy nas zawsze, kiedy go potrzebowałyśmy. Dlatego dziś prosimy o pomoc jako żona i córki. Musimy zrobić wszystko, żeby pomóc Januszowi, dopóki istnieje realna nadzieja na pozytywne zakończenie tej historii.”
– napisały Danuta Stenka i jej córki, Paulina i Wiktoria.
Danuta Stenka może liczyć na wsparcie ludzi z branży
We wpisie dodała coś jeszcze.
“Patrzę na to, przez co przechodzi, z ogromną nadzieją, ale też lękiem o jutro. Tak bardzo chciałabym, żebyśmy mogli wrócić do naszej zwyczajnej codzienności. Do wspólnych planów, rozmów i tych wszystkich drobiazgów, które dziś znaczą dla mnie więcej niż kiedykolwiek”
– napisała Danuta Stenka.
Danuta Stenka i Janusz Grzelak poznali się w 1985 roku na przeglądzie teatralnym w Toruniu. Ślub wzięli w 1988 roku. Grzelak też był aktorem, ale porzucił ten zawód, a jak podaje “Super Express”, został doradcą finansowym i podatkowym, by rodzina mogła skupić się na rozwoju kariery żony. Sprawy prywatne para przez lata chroniła przed show-biznesem.
Zbiórka ma potrwać do 3 lutego 2027 roku, ale Danuta Stenka mówi wprost, iż czasu zostało bardzo mało.
źródło zdjęć: @danutastenka_fp_official















