Konrad Imiela. - Oczywiście tak było. Dzięki druhnie Miłce Mazurkiewicz i 111-stce stanąłem na teatralnej scenie, zacząłem pisać piosenki, teksty, obejrzałem najistotniejsze krakowskie i warszawskie premiery teatralne tamtych lat. Poczułem ten, nieporównywalny z niczym, dreszcz emocji, kiedy występujesz na scenie, a inni cię słuchają. To uzależniające. Jeszcze niby złożyłem papiery na astronomię na Uniwersytecie Wrocławskim, ale dostałem się na Wydział Aktorski wrocławskiej PWST i wciągnęło mnie bez reszty. Trzyma do dziś. Winna jest Miłka i 111-stka. A czym był tamten czas? Cudownym zlepkiem miłości, twórczości, fascyn
Zaufaj swojej intuicji i twórz. Tak, jak tylko Ty potrafisz
Konrad Imiela. - Oczywiście tak było. Dzięki druhnie Miłce Mazurkiewicz i 111-stce stanąłem na teatralnej scenie, zacząłem pisać piosenki, teksty, obejrzałem najistotniejsze krakowskie i warszawskie premiery teatralne tamtych lat. Poczułem ten, nieporównywalny z niczym, dreszcz emocji, kiedy występujesz na scenie, a inni cię słuchają. To uzależniające. Jeszcze niby złożyłem papiery na astronomię na Uniwersytecie Wrocławskim, ale dostałem się na Wydział Aktorski wrocławskiej PWST i wciągnęło mnie bez reszty. Trzyma do dziś. Winna jest Miłka i 111-stka. A czym był tamten czas? Cudownym zlepkiem miłości, twórczości, fascyn














