Zatroskana Babcia Eliza – energiczna i stanowcza dama po sześćdziesiątce, która z niezmiennym uporem…

twojacena.pl 10 godzin temu

Troskliwa babcia

Grażyna Chudzikiewicz, energiczna i stanowcza dama po sześćdziesiątce, pewnego dnia powiedziała swojej wnuczce:

Iwonka! Długo czekałam, ale cierpliwość się skończyła. Czy pozwolisz mi wreszcie spokojnie umrzeć?

Szczupła brunetka Iwona, historyk sztuki, była bardzo zaskoczona tak dziwnym pytaniem.

Kiedy w końcu wyjdziesz za mąż?! Żebym mogła odejść z spokojną duszą? Masz prawie 27 lat kontynuowała babcia Wiesz, czemu na całe lato wyprowadziłam się na działkę do tej starej kwoki Wilczyńskiej i przez trzy miesiące dwadzieścia razy dziennie wysłuchiwałam jej narzekań na hemoroidy? Żebyś mogła ułożyć sobie życie. Ale choćby nikogo nie poznałaś!

Babciu, kiedy i gdzie mam się poznawać? Praca, hiszpański, doktorat… W moim muzeum z kawalerów tylko Arkadiusz Paluch, przecież go widziałaś.

Tak, Arkadiusz Paluch to w świecie bezrybia choćby nie rak, a raczej zdychająca krewetka skwitowała babcia ponuro.

Następnego dnia zadzwoniła do starej kwoki Wilczyńskiej, żeby dowiedzieć się, iż jej wnuczka poznała przyszłego męża w nocnym klubie.

Niestety, Iwonka do nocnych klubów nie chodzi, więc babcia uznała, iż trzeba samodzielnie przekonać się, czy tam znajdzie się ktoś godny roli zięcia albo poszukać innych miejsc.

Grażyna dowiedziała się, iż kobietom wejście do klubu jest darmowe od 21 do 24, więc już następnego wieczoru ruszyła tam, oznajmiając Iwonie, iż idzie na spacer przed snem.

Słownie powaliła ochroniarza, który próbował coś mamrotać o jej wieku, po czym dzięki jego uprzejmości usiadła na wysokim stołku przy barze i surowo obejrzała wszystkich wokół. Atmosfera od razu zrobiła się nerwowa jak na wywiadówce, gdy dyrektor przyłapał grupę siódmoklasistów na piciu piwa na boisku.

Jak podoba się u nas? nieśmiało spytał barman, podając jej wysoki szklankę. Bezalkoholowy koktajl z firmy.

Nie. Tu nie ma żadnych perspektyw odparła Grażyna. Porządna dziewczyna nie ma tu czego szukać. Ale byście nie zbankrutowali, jakbyście dali łyżkę koniaku do tego koktajlu. A ten rudzielec ma kłopoty ze stawami czy teraz się tak tańczy?

Do Nowego Roku Grażyna była na koncercie rockowym, pokazie ogni, występie smutnych bardów, zawodach ekstremalnych rowerzystów, turnieju brydża i, już w kompletnej desperacji, na seminarium młodych poetów. Poeci ją wykończyli choćby nie próbowała zarzucać haczyka, bo jeszcze, nie daj Boże, ktoś się złapie.

O, Iwonko, rozumiem cię. Kiedyś wybierałam między twoim dziadkiem a tuczkiem innych równie atrakcyjnych. choćby ta stara Wilczyńska miała wybór, chociaż przez całe życie wpatrywała się tęsknie w twojego dziadka. Ale dziś młodzi chłopcy, Iwonko, są jakby mniejsi, niczym nie przyciągają uwagi.

W marcu Grażyna, odwiedzając Wilczyńską, postanowiła wstąpić do Iwony do pracy. Idąc do muzeum, poślizgnęła się i upadła na chodniku, dobrze iż nie na schodach. Jakiś wojskowy podbiegł i pomógł jej się podnieść. Grażyna, wspierając się na ramieniu dobroczyńcy, sprawdziła, czy nic nie złamała, po czym spojrzała uważnie na wojskowego i powiedziała:

Panie majorze, widzę, iż jest pan pancerniakiem. Mój mąż dowodził kiedyś pułkiem czołgów. Powiedz mi pan, znajdzie się u pana godzina czasu?

Major, który już się pogodził z tym, iż będzie musiał odprowadzić byłą żonę dowódcy do domu i w duchu przeklął swoje chrześcijańskie odruchy, pokiwał głową.

Doskonale. Powiedz mi pan, był pan kiedyś w tym muzeum historycznym? Nie? Szkoda. Bardzo polecam. Proszę wejść od razu! I poprosić, by to Iwona Chudzikiewicz oprowadziła pana na wycieczce. Jest świetnym przewodnikiem, nie pożałuje pan.

Major choćby nie wiedział, dlaczego poszedł do tego muzeum. Babcia go jakby zahipnotyzowała

***

Niedawno Grażyna cicho powiedziała śpiącemu prawnukowi Mieciu:

Ty, słoneczko moje, mój kochany misiaczku, niedługo pójdziesz do szkoły, tatuś skończy akademię wojskową, a mamusia wreszcie dopisze doktorat. I wtedy mogę spokojnie odejść na tamten świat. Ale co, będziesz dorastał sam, mój wróbelku? Nie, potrzebna ci siostrzyczka! I jak już się urodzi, potem pójdzie do szkoły, potem No, zobaczymy, co dalej

Na koniec muszę przyznać, iż troska to piękna rzecz, ale czasem zbyt wielka chęć ingerowania powoduje więcej zamieszania niż pożytku. Warto nauczyć się cierpliwości i zaufania do życia ono najlepiej wie, kiedy coś się wydarzy.

Idź do oryginalnego materiału