Najnowsze wydanie "Pytania na śniadanie" stało się kolejnym viralem w sieci. Tym razem w centrum niespodziewanych zdarzeń stanęła Beata Tadla i pewne małe, egzotyczne zwierzątko.
Do studia programu śniadaniowego zaproszono hodowców uroczych stworzeń - lotopałanek, które nie tylko rozczulają swoim wyglądem, ale jak się okazuje, potrafią też wprowadzić niezły chaos. Lotopałanki są znane z umiejętności wykonywania dalekich skoków i, co najważniejsze, zdolności szybowania.
Beata Tadla: bliskie spotkanie
Właśnie takie umiejętności postanowiło zaprezentować jedno ze zwierzątek, a jego placem zabaw stała się sama prowadząca - a dokładniej jej twarz.Reklama
Dla widzów z pewnością mogło wyglądać to dość niepokojąco, jednak Beata Tadla gwałtownie zaczęła uspokajać zgromadzonych.
"Nigdy nie zakładam, iż wydanie będzie spokojne! To program na żywo i jego największą wartością jest to, iż mogą wydarzyć się sytuacje nieoczekiwane" - wyjaśniła w rozmowie z "Faktem" doświadczona prezenterka. "Zwierzęta są zawsze wielką niewiadomą, a ja nie umiem sobie odmówić głaskania czy brania ich na ręce - jeżeli opiekun się na to zgadza. Lotopałanki widziałam pierwszy raz w życiu. Nie wiedziałam, czego się spodziewać, choć ostrzegano nas, iż zwierzątko może poszybować. Nie sądziłam jednak, iż na lądowisko wybierze moją twarz! Rozbawiło mnie to" — dodała.
Jednak to nie były ostatnie "wyskoki" lotopałanki, która biegała, chowała się we włosach i badała dekoracje w studio - zdecydowanie energii jej nie brakowało!
A jakiego zwierzęcia Beata Tadla boi się najbardziej?
"Panicznie boję się żab, zatem taka sytuacja jak ta z lotopałanką na pewno nie miałaby miejsca w moim wykonaniu, bo żadnej żaby do ręki nie wezmę".









